Wyobraź sobie kolejkę ciągnącą się przez trzy przecznice w środku nocy, tylko po to, by zdobyć różowe pudełko z ciastkiem w kształcie laleczki voodoo. Brzmi jak szaleństwo? Dla fanów Voodoo Doughnut to codzienność, która właśnie przenosi się do serca artystycznej dzielnicy Wynwood. Już 19 lutego kultowa marka oficjalnie melduje się pod adresem 2401 NW Second Ave, a ja przyjrzałem się, dlaczego ta premiera budzi takie emocje nawet wśród osób, które na co dzień unikają cukru.
Od garażowego marzenia do dominacji nad światem
Wszystko zaczęło się w 2003 roku w wynajętym lokalu w Portland. Kenneth „Cat Daddy” Pogson i Tres Shannon mieli nietypową wizję: uczynić z pączka element popkultury. Udało im się to z nawiązką – dziś sieć liczy 25 lokalizacji w dziewięciu stanach, a ich wypieki regularnie goszczą w najpopularniejszych amerykańskich talk-show.
Co ciekawe, ekspansja takich marek jak Voodoo Doughnut do Miami to jasny sygnał zmian rynkowych. Statystyki z lat 2024-2025 pokazują, że florydzki rynek gastronomiczny rośnie o 12% szybciej niż średnia krajowa w USA. Miami przestało być tylko stolicą życia nocnego; stało się miastem, które dyktuje trendy kulinarne. W Polsce obserwujemy podobne zjawisko – wystarczy spojrzeć na sukces rzemieślniczych pączkarni w Warszawie czy Krakowie, gdzie cena za sztukę (często przekraczająca 15-20 zł) nie odstrasza klientów szukających „doświadczenia”, a nie tylko jedzenia.
Co znajdziemy w słynnym różowym pudełku?
Menu Voodoo Doughnut to nie jest propozycja dla tradycjonalistów. Oczywiście, flagowy Bacon Maple Bar – drożdżowy baton z boczkiem i syropem klonowym – wciąż jest na szczycie listy przebojów. Ale to dopiero początek:
- Voodoo Doll: nadziewany malinami pączek w kształcie ludzika, „przebity” preclem.
- Memphis Mafia: potężna dawka czekolady, bananów i masła orzechowego.
- Opcje wegańskie: firma deklaruje, że ich roślinne wersje klasyków stanowią prawie 25% sprzedaży, co odpowiada globalnemu trendowi plant-based.
Ale uwaga, jest coś, czego nie dostaniesz nigdzie indziej na świecie. Specjalnie na otwarcie w Miami, w wyniku internetowego głosowania fanów, powstał smak Sublime Key Lime. To hołd dla Florydy: lukier z limonki, puszysty krem limonkowy i posypka z krakersów Graham. Będzie on dostępny wyłącznie w Wynwood tylko do 31 marca.

Darmowe pączki przez rok i różowe bilety
Otwarcie zaplanowano na czwartek, 19 lutego, o godzinie 10:00. Jeśli planujesz się pojawić, przygotuj się na tłumy. Historie z Austin czy Denver uczą, że warto być wcześniej. Pierwsze 200 osób w kolejce otrzyma specjalnego pączka „Fate & Fortune”. Co w tym niezwykłego? Dziesięć z nich będzie miało różowe nadzienie – to „złoty bilet” gwarantujący darmowe pączki przez cały okrągły rok!
Dodatkowo, pierwsze 26 osób (liczba symbolizująca 26. lokal w USA) dostanie torby z gadżetami o wartości około 143 dolarów. To sprytny ruch marketingowy, który buduje lojalność od pierwszej minuty działania sklepu.
Biznes z misją, czyli więcej niż kalorie
Zauważyłem, że nowoczesne marki w 2025 roku nie mogą już tylko sprzedawać produktu – muszą dawać coś od siebie. Voodoo Doughnut przekaże 20% utargu z dnia otwarcia na rzecz NAMI Miami-Dade, organizacji wspierającej zdrowie psychiczne. Część zysku ze sprzedaży limitowanego pączka Sublime Key Lime również trafi na ich konto.
Susan Holtzman, szefowa NAMI, podkreśla, że odważne podejście marki do biznesu idealnie współgra z ich metodami edukacji i wsparcia. To lekcja dla lokalnych przedsiębiorców również w Polsce: łączenie konsumpcji z celem charytatywnym zwiększa zaufanie do marki o ponad 40% według ostatnich badań konsumenckich.
Praktyczna wskazówka: Jak uniknąć kolejek?
Wynwood to dzielnica, która nigdy nie śpi, a Voodoo Doughnut doskonale się do tego dostosowało. Lokal będzie otwarty od 6:00 rano do 3:00 w nocy. Moja rada? Największe oblężenie przypada na godziny 20:00-23:00, kiedy ludzie wychodzą z okolicznych barów. Jeśli chcesz spokojnie wybrać swój ulubiony smak, celuj w poranek środowego lub czwartkowego roboczego dnia – wtedy szanse na wejście „z marszu” są największe.
Czy bylibyście w stanie czekać 3 godziny w kolejce po pączka z bekonem i syropem klonowym, czy to jednak przesada? Dajcie znać w komentarzach!



