Wyobraź sobie, że jeden owad może zniszczyć cały ekosystem w Twoim ogrodzie w ciągu zaledwie kilku tygodni. Inwazyjne szerszenie azjatyckie to nie jest problem tylko dalekiej Nowej Zelandii – w Europie, w tym coraz częściej w Polsce, obserwujemy migrację agresywnych gatunków, które zagrażają naszym pszczołom. Jednak naukowcy właśnie znaleźli sposób, by wykorzystać naturalny instynkt tych drapieżników przeciwko nim samym.
Pułapka, której szerszenie nie potrafią się oprzeć
Kluczem do sukcesu nie jest pryskanie wszystkiego wokół chemią, ale precyzyjna strategia „konia trojańskiego”. Biosecurity New Zealand testuje właśnie technologię o nazwie Vespex. To proteinowa przynęta z 0,1% zawartością fipronilu, która działa na fascynującej zasadzie: szerszenie same zanoszą zgubę do swojego gniazda.
Jak to działa w praktyce?
- Szerszenie formują z przynęty małe kulki przy karmniku.
- Zabierają je prosto do serca kolonii, by nakarmić larwy i królową.
- W ciągu kilku dni całe gniazdo zostaje wyeliminowane od środka.
Co ciekawe, badania przeprowadzone we Francji – gdzie szerszeń azjatycki stał się plagą – potwierdzają, że ta metoda jest niezwykle skuteczna, o ile trafi się w odpowiednie „okno czasowe”. Właśnie ten moment jest teraz kluczowy.
Dlaczego czas ma znaczenie? Dieta szerszenia się zmienia
Wielu właścicieli ogrodów popełnia ten sam błąd: próbują walczyć z osami i szerszeniami za wcześnie lub za pomocą złej przynęty. Według ekspertów, takich jak Scott Sinclair z Biosecurity NZ, szerszenie to strasznie wybredne bestie. Na początku sezonu szukają głównie węglowodanów i cukrów (dlatego tak lgną do Twojego soku na tarasie).
Jednak teraz, w szczycie cyklu hodowlanego, ich priorytety się zmieniają. Kolonia potrzebuje budulca dla nowej generacji, więc robotnice szukają niemal wyłącznie białka. To właśnie ten krótki moment, w którym proteinowy Vespex staje się dla nich atrakcyjniejszy niż cokolwiek innego.

Recent research indicates that using chemical treatments too early can actually backfire. Jeśli osłabimy gniazdo zbyt wcześnie, robotnice przestaną latać, a my stracimy szansę na zlokalizowanie głównego źródła problemu – królowej. W Auckland odkryto już 51 królowych i 61 gniazd, co pokazuje skalę inwazji, z którą mierzą się służby w 2025 roku.
Lekcja dla Polski: czy jesteśmy bezpieczni?
W Polsce sytuacja jest inna: choć szerszeń azjatycki (Vespa velutina) nie jest jeszcze tak powszechny jak w Niemczech czy Francji, nasi pszczelarze są w pełnej gotowości. Szacuje się, że jeden szerszeń azjatycki potrafi zabić do 40 pszczół w minutę. To realne zagrożenie dla produkcji miodu, której wartość w samym województwie lubelskim czy wielkopolskim idzie w miliony złotych.
W mojej praktyce obserwuję, że najskuteczniejsze metody to te, które szanują środowisko. Vespex został zaprojektowany tak, aby nie przyciągać pszczół ani rodzimych ptaków. To podejście typu „chirurgiczne cięcie”, które zastępuje stare, toporne metody walki z owadami.
Praktyczny tip: co możesz zrobić dziś?
Nawet jeśli nie masz dostępu do profesjonalnych przynęt proteinowych, możesz monitorować swoją okolicę w sposób inteligentny. Pamiętaj: widzisz szerszenia – nie panikuj i nie próbuj go zabić na miejscu.
- Obserwuj kierunek lotu: szerszeń zawsze wraca do gniazda po linii prostej.
- Unikaj pułapek z samym cukrem: przyciągniesz głównie pożyteczne pszczoły.
- Zgłaszaj nietypowe, duże gniazda lokalnym służbom lub związkom pszczelarskim.
Być może wkrótce technologie takie jak te z Nowej Zelandii staną się standardem również w Europie, pozwalając nam chronić ogrody bez niszczenia przyrody. Ale czy jesteśmy gotowi na to, by przestać bać się szerszeni i zacząć je… karmić, by się ich pozbyć?
A Ty, czy zauważyłeś w tym roku w swoim ogrodzie więcej os i szerszeni niż zazwyczaj? Daj znać w komentarzu, czy boisz się ich obecności!



