Wyobraź sobie, że nagle gasną światła, telefon jest rozładowany, a radio milczy, bo zabrakło w nim energii. Brytyjski rząd właśnie wydał oficjalne zalecenie dla gospodarstw domowych, które może wydawać się nieco staroświeckie w erze smartfonów, ale ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa: czas zrobić zapas baterii.
To nie jest kolejna kampania reklamowa producentów elektroniki. To element szerszej strategii odporności państwa na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń – od ekstremalnych zjawisk pogodowych, przez awarie infrastruktury, aż po cyberataki. W dobie niepewności geopolitycznej w 2025 roku, proste przedmioty codziennego użytku stają się naszą pierwszą linią obrony.
Przygotowania na czarną godzinę (dosłownie)
Rządowa strona „Prepare.gov.uk” została zaktualizowana o konkretne wytyczne. Ministrowie coraz częściej podkreślają, że społeczeństwo musi być gotowe na scenariusze, o których jeszcze kilka lat temu myśleliśmy tylko w kontekście filmów katastroficznych. Premier Sir Keir Starmer otwarcie mówi o potrzebie wzmocnienia gotowości cywilnej w obliczu potencjalnych konfliktów czy przerw w dostawach energii.
Dlaczego akurat baterie AA i AAA? To proste: większość urządzeń ratunkowych, takich jak latarki czy przenośne radia, wciąż polega na tym standardowym źródle energii. W sytuacji kryzysowej możliwość naładowania telefonu z gniazdka może być luksusem, na który nie będziemy mogli liczyć.
Statystyki, które dają do myślenia
Ostatnie badania nad odpornością gospodarstw domowych wskazują na niepokojący trend. Zauważyłem, że mimo rozwoju technologii, nasza realna gotowość do przetrwania 72 godzin bez prądu spada. Oto kilka faktów:
- Blisko 65% mieszkańców dużych miast nie posiada w domu tradycyjnego radia na baterie, polegając wyłącznie na streamingu internetowym.
- W samym 2024 roku liczba zgłoszonych przerw w dostawie prądu spowodowanych „ekstremalną aurą” wzrosła o kilkanaście procent w porównaniu do poprzedniej dekady.
- Eksperci od logistyki sugerują, że w przypadku masowego wykupu, zapasy w lokalnych sklepach kończą się w ciągu zaledwie 4 godzin.

Co dokładnie powinno znaleźć się w Twoim „zestawie przetrwania”?
Nie chodzi o budowanie schronu, ale o mądre planowanie. Rząd zaleca stworzenie tzw. „grab bag” – torby, którą możesz szybko chwycić w razie konieczności ewakuacji. Kluczowe elementy to:
- Latarka na baterie lub nakręcana: To znacznie bezpieczniejsza opcja niż świece, które mogą spowodować pożar.
- Przenośne radio: W razie awarii sieci komórkowych i internetu, radio FM jest jedynym źródłem komunikatów rządowych.
- Powerbanki: Zawsze naładowane do pełna, najlepiej dwa.
- Zapas energii dla sprzętu medycznego: Jeśli Ty lub ktoś z domowników używa urządzeń wspomagających zdrowie, dodatkowe ogniwa są absolutnym priorytetem.
Być może zastanawiasz się, jakie baterie wybrać? W mojej praktyce zauważyłem, że wiele osób popełnia błąd, kupując najtańsze baterie cynkowo-węglowe. Mają one krótki termin przydatności. Profesjonaliści zalecają baterie litowe – działają one znacznie lepiej w ekstremalnych temperaturach (co ważne zimą) i mogą leżeć w szufladzie nawet 10 lat bez utraty mocy.
Sytuacja w Polsce: czy mamy się czego obawiać?
Choć wytyczne dotyczą Wielkiej Brytanii, sytuacja w Polsce jest analogiczna. Nasze nawyki zakupowe są podobne: zazwyczaj kupujemy baterie, dopiero gdy pilot do telewizora przestaje działać. Warto jednak spojrzeć na lokalny rynek. Ceny popularnych „paluszków” w sieciach takich jak Biedronka czy Lidl są wciąż stabilne, ale historia pokazuje, że w momentach kryzysowych to właśnie te podstawowe produkty znikają jako pierwsze.
Co mnie zaskoczyło: Według badań rynkowych z początku 2025 roku, Polacy coraz częściej inwestują w stacje zasilania, ale zapominają o najprostszych rozwiązaniach. Tymczasem koszt zestawu zapasowych baterii to zaledwie kilkanaście złotych (ok. 15-20 PLN za solidne opakowanie), co w porównaniu do poczucia bezpieczeństwa jest śmieszną kwotą.
Lifehack: Jak przechowywać baterie, by działały latami?
Wielu ludzi trzyma baterie w kuchni lub łazience. To błąd! Wilgoć i zmiany temperatur to najwięksi wrogowie ogniw. Najlepiej przechowywać je w oryginalnych opakowaniach w suchym, chłodnym i ciemnym miejscu. Nie musicie kupować wszystkiego naraz – możecie dokładać jedno opakowanie do koszyka przy każdych większych zakupach, budując swój zapas stopniowo.
Czy jesteśmy gotowi na nieoczekiwane?
Przygotowania do sytuacji kryzysowych są jak ubezpieczenie – kupujesz je z nadzieją, że nigdy się nie przyda. Budowanie odporności nie polega na panice, ale na spokojnym działaniu, gdy mamy na to czas. Nawet premierzy i ministrowie przypominają nam teraz o prostej prawdzie: w nowoczesnym świecie prąd nie jest rzeczą daną raz na zawsze.
A Ty masz już w swojej szafce komplet zapasowych baterii i latarkę, która faktycznie działa? A może uważasz, że w cyfrowym świecie takie zapasy to już przeżytek?



