Dlaczego japońscy rzemieślnicy od 140 lat używają tej samej odmiany fasoli

Dlaczego japońscy rzemieślnicy od 140 lat używają tej samej odmiany fasoli

Wyobraź sobie smak, który przetrwał 140 lat bez żadnych ulepszaczy, barwników czy pójścia na skróty. Podczas gdy współczesny przemysł spożywczy stawia na szybkość, w małym warsztacie w japońskim prefekturze Shimane czas płynie inaczej. To tutaj powstają słodycze, które dla wielu stały się powodem do odbycia wielogodzinnej podróży.

W dzisiejszym świecie, zdominowanym przez masową produkcję, aż 82% konsumentów deklaruje, że poszukuje produktów z autentyczną historią, zamiast tych z taśmy. Maniwa Kaiundo to miejsce, które nie tylko wpisuje się w ten trend, ale go definiuje. To nie jest zwykła cukiernia – to żywy pomnik japońskiej tradycji wagashi, który cudem uniknął zamknięcia.

Sekret tkwi w ziarnie: Dlaczego 48 godzin robi różnicę?

Kiedy wchodzisz do lokalu Maniwa Kaiundo, pierwszą rzeczą, która Cię uderza, nie jest wygląd witryn, ale zapach. To aromat prażonego ryżu i gotowanej fasoli azuki, który unosi się tu od 1881 roku. Flagowy produkt, Shio-no-i Monaka, to chrupiący wafel wypełniony pastą z fasoli Dainagon premium.

Co sprawia, że ta pasta jest inna niż wszystkie, które znajdziesz w polskich azjatyckich marketach czy nawet w większości kawiarni w Tokio? Proces jej powstawania trwa pełne dwa dni. Właściciel, pan Maniwa Michiharu, osobiście dogląda powolnego gotowania nasion, aby uzyskać idealną teksturę „tsubu-an” – taką, w której czuć strukturę ziarna, ale która jednocześnie rozpływa się na języku.

  • Ręczna robota: Każdy wafel jest napełniany oddzielnie, aby zachować jego chrupkość.
  • Czysty skład: Zapomnij o syropie glukozowym. Tu liczy się tylko fasola, cukier i odrobina agaru.
  • Sezonowość: Od stycznia do kwietnia króluje Sakura-mochi – ciastka ryżowe owinięte w solony liść wiśni, które są kulinarnym symbolem wiosny.

Z korporacji do tradycyjnego warsztatu: Historia ratunku

W dobie cyfryzacji zauważamy ciekawy fenomen: tak zwany „U-turn”. Według ostatnich danych z Japonii, coraz więcej trzydziestolatków porzuca pracę w wielkich biurowcach, by wrócić do rodzinnych miast. Dokładnie to zrobił Tatsuya Maniwa.

Dlaczego japońscy rzemieślnicy od 140 lat używają tej samej odmiany fasoli - image 1

Jeszcze niedawno Tatsuya pracował jako Web Director w tętniącym życiem regionie Kanto. Wiedział jednak, że Maniwa Kaiundo grozi zamknięcie – trzeci właściciel nie miał następcy i planował zakończyć działalność. Dzięki programowi wsparcia „Local Revitalization Cooperation Corps”, Tatsuya zdecydował się na radykalny krok: porzucił świat IT, by zostać czwartym kustoszem rodzinnej receptury.

Nawiasem mówiąc, nauka zawodu rzemieślnika wagashi trwa standardowo około 10 lat. Tatsuya, wraz z żoną, dopiero zaczyna tę trudną drogę, ale jego obecność daje nadzieję, że smak Shio-no-i przetrwa kolejne stulecie. W mojej ocenie to właśnie ten ludzki aspekt – połączenie doświadczenia starszego mistrza z energią nowicjusza – tworzy niepowtarzalną atmosferę tego miejsca.

Wiosna w Izumo, czyli dlaczego Sakura-mochi to obowiązkowy punkt programu

Jeśli planujesz wizytę w Japonii wiosną (a badania pokazują, że ponad 30% zagranicznych turystów wybiera właśnie ten termin ze względu na kwitnące wiśnie), Maniwa Kaiundo oferuje coś, czego nie kupisz w żadnym automacie. Ich Sakura-mochi jest owiane legendą w całym dystrykcie Sada-cho.

Ciasto jest wypiekane ręcznie, płatek po płatku, co nadaje mu niezwykłej delikatności. Słoność liścia wiśni idealnie kontrastuje ze słodkim wnętrzem, tworząc tak zwany umami deserów. W Polsce często szukamy podobnych doznań w tradycyjnych pączkach z konfiturą różaną, ale japońska szkoła balansu smaków jest czymś znacznie subtelniejszym.

Praktyczna wskazówka dla podróżnika:

Maniwa Kaiundo znajduje się około 30 minut jazdy samochodem od stacji JR Izumo-shi. To idealna odskocznia od zatłoczonych szlaków turystycznych. Pamiętaj, że sklep jest zamknięty w każdą trzecią niedzielę miesiąca, a zapas najpopularniejszych ciastek kończy się zazwyczaj przed godziną 14:00.

Czy uważasz, że w dzisiejszych czasach warto poświęcać lata na naukę ginącego rzemiosła, czy lepiej postawić na nowoczesne rozwiązania? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Przewijanie do góry