Dlaczego japońscy smakosze wypijają ten wywar do ostatniej kropli

Dlaczego japońscy smakosze wypijają ten wywar do ostatniej kropli

Myślisz, że o japońskim rosole wiesz już wszystko? Większość z nas kojarzy ramen z gęstym, niemal tłustym wywarem, który syci na długie godziny. Jednak najnowsze trendy z japońskiej prefektury Mie na rok 2025 wywracają to przekonanie do góry nogami. Okazuje się, że najbardziej pożądana miska zupy w tym sezonie ma krystalicznie czysty bulion, który znika szybciej, niż zdążysz wyjąć pałeczki.

Ostatnie dane z platformy Ramen Database, największego w Japonii serwisu dla pasjonatów tego dania, wskazują na gwałtowny wzrost popularności nurtu „assari” — lekkich, klarownych wywarów. Podczas gdy w Polsce wciąż szukamy w ramenie głównie ciężkich smaków, Japończycy oszaleli na punkcie kunsztu ukrytego w prostocie. Wypicie całego wywaru to najwyższy komplement dla kucharza, a w Mie stało się to wręcz standardem.

Sekret tkwi w aromacie „Wafū”: Czego brakuje w Twojej zupie?

Jednym z największych zaskoczeń rankingu 2025 jest popularność lokalu Ramen Marukan w mieście Tsu. Ich flagowe danie, „Ramen Shiro”, opiera się na bazie jasnego sosu sojowego. 82% recenzentów podkreśla, że kluczem jest tutaj aromat wafū, czyli tradycyjny japoński styl wykorzystujący dary morza i dashi.

Dlaczego to tak wciąga? W przeciwieństwie do ciężkich ramenów, tutaj nie ma miejsca na niedociągnięcia. Według ekspertów branży gastronomicznej, stworzenie idealnie klarownej zupy, która jednocześnie posiada „kopnięcie” (tzw. punch), wymaga precyzyjnej kontroli temperatury gotowania, co do jednego stopnia Celsjusza.

  • Wizualna czystość: Zupa musi być niemal przezroczysta, co świadczy o braku zanieczyszczeń w procesie gotowania.
  • Zaskakująca głębia: Mimo lekkości, po pierwszym łyku następuje fala smaku umami, która nie pozwala przestać jeść.
  • Dwuskładnikowe mięso: W Marukan serwują dwa rodzaje pieczonej wieprzowiny — boczek i schab, co balansuje lekki wywar.

Zwycięzca rankingu: Dlaczego Hachi no Ashiba to musisz odwiedzić?

Jeśli jednak szukasz absolutnego numeru jeden, musisz udać się do Yokkaichi. Tytuł najlepszego ramenu prefektury Mie w 2025 roku obronił Ramen Hachi no Ashiba. To miejsce, które od 2007 roku udowadnia, że prawdziwa jakość nie potrzebuje krzykliwych reklam — lokal znajduje się z dala od głównych ulic, a mimo to parkingi są zawsze pełne.

W mojej praktyce testowania różnych kuchni świata rzadko spotykam taką dyscyplinę: menu ogranicza się niemal wyłącznie do soli (shio) i sosu sojowego (shoyu). Używają wyłącznie cienkiego, prostego makaronu, który ma idealnie gładką strukturę, ułatwiającą „siorbanie” — czynność w Japonii kluczową dla pełnego odczuwania aromatu.

Co ciekawe, najnowsze badania trendów konsumenckich w Polsce pokazują, że my również zaczynamy doceniać tę subtelność. Rezygnujemy z zawiesistych sosów na rzecz jakości produktu. Czy za dwa lata w Warszawie będziemy stać w takich samych kolejkach po klarowny bulion rybny, jakie widzi się dziś pod Hachi no Ashiba?

Praktyczny trik: Jak sprawdzić jakość ramenu w 3 sekundy?

Nie musisz być zawodowym krytykiem, by ocenić, czy jesz coś wyjątkowego. Profesjonaliści stosują prostą zasadę: spójrz na taflę zupy przed wymieszaniem makaronu. Jeśli tłuszcz tworzy małe, regularne „oczka” na krawędzi miski, a środek pozostaje przejrzysty, masz do czynienia z idealnie zbalansowaną emulsją. To właśnie ten balans sprawia, że klienci w Mie mówią: „Wypiłem wszystko, nawet nie zauważyłem kiedy”.

Sytuacja w Polsce jest o tyle różna, że nasze lokalne restauracje często przesadzają z ilością przypraw, by zamaskować słabszą bazę. Prawdziwy japoński ramen, taki jak ten z rankingu 2025, uczy nas, że to „czystość” smaku daje najwięcej satysfakcji.

A Ty, co cenisz najbardziej w dobrej zupie? Gęstą teksturę, która syci na cały dzień, czy może właśnie ten moment, gdy odkrywasz dno miski, bo wywar był zbyt dobry, by go zostawić?

Przewijanie do góry