Dlaczego Walencja wydaje fortunę na 300 alarmów, choć liczba włamań drastycznie spada

Dlaczego Walencja wydaje fortunę na 300 alarmów, choć liczba włamań drastycznie spada

Wyobraź sobie, że wydajesz fortunę na ultranowoczesny system bezpieczeństwa, choć prawdopodobieństwo włamania do Twojego domu jest mniejsze niż trafienie „czwórki” w lotka. Rząd Walencji właśnie to zrobił, przeznaczając niemal 5 milionów euro na walkę z problemem, który według oficjalnych statystyk… praktycznie znika. Ta historia to klasyczny przykład na to, jak emocje polityczne wygrywają z twardymi danymi w 2025 roku.

300 alarmów za cenę luksusowego osiedla

Generalitat Valenciana, poprzez jednostkę EVHA, ogłosiła właśnie rozstrzygnięcie przetargu na montaż i konserwację 300 systemów alarmowych w mieszkaniach socjalnych. Kwota opiewa na bagatela 4 743 200 euro. Jeśli przeliczymy to na polskie realia, mówimy o kwocie ponad 20 milionów złotych na ochronę zaledwie kilkuset lokali przez cztery lata.

Co ciekawe, są to systemy „indywidualne”, które nie wymagają nawet podłączenia do sieci elektrycznej. Brzmi to jak świetne rozwiązanie technologiczne, ale diabeł tkwi w skuteczności. W mojej praktyce rzadko spotykam się z tak potężnymi inwestycjami publicznymi przy tak niskich wskaźnikach zagrożenia.

Statystyki, które psują narrację

Najbardziej uderzające w raporcie Sindicatura de Comtes (hiszpańskiego odpowiednika NIK) są liczby, które całkowicie rozmijają się z oficjalnym przekazem o „epidemii” nielegalnych zajęć mieszkań (tzw. okupas). Spójrzmy na fakty:

  • W 2023 roku przeprowadzono 12 357 inspekcji, które wykazały jedynie 226 przypadków nieprawidłowości.
  • W 2024 roku przy niemal identycznej liczbie kontroli (12 474) liczba spraw spadła do zaledwie 172.
  • Oznacza to, że skala problemu to margines na poziomie 1,38% kontrolowanych zasobów.

Byłbym zdziwiony, gdyby w Polsce taki wynik nie został uznany za ogromny sukces służb porządkowych. Jednak w Hiszpanii trend spadkowy o 24,6% rok do roku stał się pretekstem do jeszcze większych wydatków. To klasyczny paradoks: im mniej incydentów, tym droższe środki zapobiegawcze.

Dlaczego Walencja wydaje fortunę na 300 alarmów, choć liczba włamań drastycznie spada - image 1

Realne problemy vs. polityczne biura

Ale zaraz, skoro tak mało mieszkań jest zajmowanych, to skąd te emocje? Eksperci zauważają, że tzw. „alarm społeczny” jest sztucznie podsycany. Komisarz Fernando Giménez Oñate zauważył, że problem nie dotyczy zwykłych rodzin, ale głównie pustostanów w rękach banków lub nierozliczonych spadków.

Warto zauważyć, że w regionie Walencji istnieje 3,3 miliona mieszkań, a liczba zgłoszeń o naruszenie własności to ułamek promila. Co więcej, specjalnie powołane biura „anty-okupa”, które miały być hitem obecnej administracji, świecą pustkami. Jedno z takich biur obsługiwało średnio zaledwie dwa zapytania miesięcznie.

Praktyczna lekcja dla nas wszystkich

Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tej sytuacji w Polsce? Często dajemy się uwieść narracji strachu, instalując drogie systemy zabezpieczeń w miejscach, które tego nie wymagają. Zamiast wydawać fortunę na subskrypcje ochrony, profesjonaliści polecają trzy proste kroki:

  • Inwestycja w mechanikę: Dobrej klasy wkładka w drzwiach jest warta więcej niż migająca dioda alarmu.
  • Relacje sąsiedzkie: W Hiszpanii najskuteczniejszą metodą wykrywania nadużyć okazała się „mediacja sąsiedzka” – to właśnie czujne oko sąsiada wyłapało większość spraw.
  • Weryfikacja danych: Zanim zainwestujesz w zabezpieczenia, sprawdź lokalne statystyki przestępczości w swojej gminie – często okazuje się, że najgroźniejszy jest… pożar, a nie włamanie.

Czy to marnotrawstwo, czy dalekowzroczność?

Rząd Walencji argumentuje, że każde zajęte nielegalnie mieszkanie to dramat rodziny, która czeka w kolejce na lokal socjalny. To prawda. Pytanie tylko, czy wydanie 4,7 mln euro na 300 alarmów to najskuteczniejszy sposób na przyspieszenie kolejki? W 2025 roku, przy obecnych cenach technologii smart-home, kwoty te wydają się pochodzić z innej galaktyki.

Czy uważasz, że władze powinny wydawać miliony na ochronę mienia „na wszelki wypadek”, nawet jeśli liczby przemawiają za czymś innym? Daj znać w komentarzach, co o tym sądzisz!

Przewijanie do góry