Wyobraź sobie miskę, w której pod grubą warstwą aromatycznego tłuszczu wieprzowego kryje się prawdziwa bomba energetyczna. W świecie japońskich barów ramen, gdzie konkurencja jest większa niż w niejednej europejskiej stolicy gastronomicznej, niektóre miejsca stają się legendami dzięki jednemu, konkretnemu daniu. Dziś zabiorę Cię do południowego Sendai, do miejsca, które postanowiło rzucić wyzwanie wytrzymałości naszych żołądków.
Mowa o Menya Kyubey w dzielnicy Minami-Sendai. To nie jest typowa, spokojna restauracja sushi, do jakiej przyzwyczaiły nas polskie centra handlowe. To królestwo intensywnego bulionu z suszonych ryb niboshi i ciężkich, sycących dań typu „stamina”.
Nowość tylko po godzinie 17:00. Co kryje się w serii Stamina MAX?
Od lutego 2025 roku lokal wprowadził limitowane menu wieczorne, które budzi emocje wśród lokalsów. Gwiazdą programu jest Stamina MAX Ramen RED. Jeśli kiedykolwiek próbowałeś kultowych ramenów od Ramen Billy (słynnej sieci „Jiro-style”), poczujesz się tu jak w domu. To w zasadzie hołd dla tamtejszego stylu, ale z autorskim sznytem Kyubey.
Co sprawia, że ten ramen jest inny? Oto kluczowe elementy:
- Ekstremalna ilość tłuszczu: Powierzchnię zupy szczelnie pokrywa warstwa „seabura” (topionego smalcu wieprzowego).
- Duet czosnku i imbiru: Przy zamówieniu obsługa zapyta Cię, czy chcesz oba dodatki. Odpowiedź brzmi: tak, to one budują balans smaku.
- Cebula i szczypiorek: W przeciwieństwie do klasycznego stylu Jiro, tutaj zamiast góry kiełków znajdziesz posiekaną cebulę i aromatyczny szczypiorek chiński (nira).
Według danych rynkowych z 2024 roku, aż 68% japońskich konsumentów szuka w ramenie „doświadczenia sensorycznego” wykraczającego poza sam smak – liczy się tekstura i poczucie natychmiastowego zastrzyku energii. Stamina MAX wpisuje się w ten trend idealnie.
Makaron, który stawia opór
W Menya Kyubey nie znajdziesz cienkich nitek. Tu króluje te-momi – gruby, ręcznie gnieciony makaron o płaskim przekroju. Jego tekstura jest określana jako „washi-washi”, co po japońsku oznacza coś szorstkiego i wymagającego solidnego gryzienia. Porcja standardowa to 200g, ale za dopłatą 100 jenów (około 2,70 zł) możesz powiększyć ją do 300g.
Ale uwaga: to nie jest danie dla osób na diecie. Nawet sami pracownicy przyznają półżartem, że zjedzenie Stamina MAX tuż przed snem może być „wyzwaniem dla układu trawiennego”.
Mój sprawdzony „lifehack” na jedzenie tego zestawu
Warto dopłacić 300 jenów do zestawu. Otrzymasz wtedy miskę białego ryżu, surowe jajko i puszkę czarnej herbaty oolong. Większość osób macza makaron w roztrzepanym jajku (styl sukiyaki), ale ja polecam inną metodę:

1. Wyłów kawałki miękkiej wieprzowiny (chashu) z zupy.
2. Połóż je na ryżu, wbij surowe jajko i polej dwiema łyżkami tłustego bulionu.
3. Wymieszaj wszystko dokładnie.
Czarna herbata oolong nie jest tu przypadkiem. Badania wykazują, że polifenole zawarte w tej herbacie mogą wspomagać metabolizm tłuszczów, co przy tak kalorycznym posiłku jest czystym pragmatyzmem, a nie tylko kwestią smaku.
Powrót do korzeni na 18-lecie: Czy dawniej było lepiej?
W lutym 2026 roku Menya Kyubey świętuje swoje 18. urodziny. Z tej okazji przygotowano „Fukkoku Ramen” – odtworzoną recepturę z czasów otwarcia pierwszej lokalizacji. To fascynujący kontrast dla dzisiejszych, agresywnych smaków.
Zupa oparta na kurczaku z delikatną nutą niboshi i bonito jest znacznie łagodniejsza i mniej słona. Makaron? Cieńszy, bardziej sprężysty, o niemal białym kolorze. Co ciekawe, mimo sentymentu, wielu stałych bywalców zauważa, że to właśnie ewolucja smaku w stronę bardziej wyrazistych dań sprawiła, że lokal przetrwał prawie dwie dekady na trudnym rynku.
Być może w Polsce, gdzie kultura ramenów przeżywa obecnie rozkwit (w samej Warszawie w 2025 roku funkcjonuje już ponad 50 wyspecjalizowanych ramen-yi), również zobaczymy kiedyś takie „powroty do korzeni”. Eksperci z branży zanotowali, że polscy goście coraz częściej rezygnują z łagodnych wersji zupy na rzecz tych najbardziej intensywnych, jak Tonkotsu czy Tantanmen.
Praktyczne wskazówki dla odwiedzających
W Minami-Sendai obowiązuje system samoobsługowy, przypominający nieco food court:
- Płacisz z góry przy maszynie lub u sprzedawcy.
- Sam odbierasz danie, gdy Twój numer zostanie wywołany.
- Triki z przyprawami: Na stole znajdziesz dwa rodzaje pieprzu, ocet i chili. Jeśli zupa wyda Ci się zbyt intensywna, przy ladzie dostępny jest darmowy „wari-supu” (czysty bulion do rozcieńczenia).
A Ty? Czy odważyłbyś się na miskę ramenu przykrytą warstwą smalcu i czosnku tuż przed pójściem spać, czy wolisz jednak tradycyjne, delikatne smaki?



