Paryż i jego tradycyjne bistra to świętość, której nikt nie odważył się tknąć przez dekady. Jednak przetrwanie klasycznego „bouillonu” – taniej, robotniczej jadłodajni – stanęło pod znakiem zapytania w dobie zmieniających się gustów Europejczyków. Stało się coś, czego nikt się nie spodziewał: w samym sercu Paryża otwarto lokal, który wyrzucił francuską potrawkę cielęcą do kosza na rzecz włoskich klopsików.
Odwiedziłem to miejsce przy skrzyżowaniu Boulevard des Italiens i Rue des Italiens, by sprawdzić, czy restauracja Ma! to faktycznie kulinarna rewolucja, czy tylko sprytny marketing. Wynik? To może być najważniejsze otwarcie tego sezonu dla każdego, kto kocha dobrą kuchnię, ale nie znosi przepłacania.
Tradycyjny bouillon w nowym wydaniu: szokujący zwrot akcji
Zasada francuskiego bouillonu jest prosta: ma być szybko, gwarno i ekstremalnie tanio. Ale umówmy się – ile razy można jeść jajka w majonezie i pory w occie? Według ostatnich raportów trendów gastronomicznych na lata 2025-2026, ponad 64% młodych dorosłych w Europie poszukuje tzw. „comfort food z twistem”, rezygnując ze sztywnych, narodowych klasyków na rzecz fuzji smaków.
W Ma! nie znajdziecie klasycznego śledzia w oleju. Zamiast tego na stół wjeżdżają chrupiące arancini. Zamiast Boeuf Bourguignon – soczysty sznycel po mediolańsku. To ryzykowne zagranie, ale mieszkańcy Paryża, znani ze swojego gastronomicznego konserwatyzmu, dosłownie oszaleli na punkcie tego miejsca.
Co warto zamówić? Moje subiektywne zestawienie
- Smażone jajko z truflą: To włoska odpowiedź na „oeufs mayo”. Płynne żółtko w chrupiącej panierce z aromatem, który czuć z trzech metrów.
- Trzy rodzaje makaronu: Spaghetti, paccheri i rigatoni serwowane z jedną z 8 autorskich sosów.
- Polenta zamiast puree: Klasyczna kiełbasa „saucisse au couteau” podawana jest tutaj na kremowej, kukurydzianej polencie z gęstym sosem pomidorowym.
Czy to się opłaca? Rozbijamy ceny na czynniki pierwsze
W dobie inflacji, która w 2024 roku mocno uderzyła w sektor restauracyjny w całej Europie, ceny w Ma! wyglądają jak błąd w druku. Dla porównania, w Warszawie za porządny makaron w modnej lokalizacji płacimy dziś średnio 45-60 zł. Jak to wygląda w Paryżu?

Ceny, które zmieniają zasady gry:
- Przystawki: od 4 do 7 euro (ok. 17-30 zł).
- Dania główne: 10-16 euro (ok. 43-69 zł) – to taniej niż w wielu sieciówkach w dużych polskich miastach.
- Desery: od 3,90 euro (ok. 17 zł) za prawdziwe włoskie tiramisu.
Zauważyłem, że wielu gości traktuje to miejsce nie jak elegancką restaurację, ale jak codzienną bazę wypadową. Sekret tkwi w skali – duża rotacja stolików pozwala właścicielom utrzymać ceny na poziomie dostępnym dla każdego portfela.
Lifehack dla odwiedzających: nie przegap kącika delikatesowego
Mało kto o tym wie, ale Ma! to nie tylko restauracja. Na miejscu znajduje się „coin épicerie” – mały sklepik z włoskimi produktami. Można tam kupić oryginalne wędliny, sery i antipasti w cenach hurtowych. Jeśli planujesz piknik nad Sekwaną (lub po prostu chcesz zabrać kawałek Italii do hotelu), to jest najlepszy adres w okolicy.
Dlaczego wróżę im sukces na lata 2025-2026?
W mojej praktyce rzadko spotykam miejsca, które tak idealnie balansują między jakością a niską ceną. Eksperci branżowi zauważają, że przyszłość gastronomii należy do konceptów hybrydowych. Ma! łączy francuską wydajność z włoską radością życia. To nie jest „kolejna włoska knajpa” – to nowy standard miejskiego jedzenia.
Szlachetne składniki, jak trufle czy rzemieślnicza polenta, przestają być luksusem zarezerwowanym dla najbogatszych. To demokratyzacja dobrego smaku, na którą czekaliśmy od dawna. Być może to właśnie ten kierunek powinny obrać popularne restauracje w Polsce, gdzie walka o klienta przy rosnących kosztach staje się coraz trudniejsza?
A Wy co sądzicie o takim połączeniu? Czy bylibyście gotowi zamienić tradycyjny polski obiad na włoską wariację w podobnej cenie, czy jednak tradycja jest dla Was nienaruszalna? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!



