Większość z nas na hasło „kuchnia latynoska” myśli o ostrych sosach i nachosach z supermarketu. Jednak prawdziwa rewolucja smaku, która właśnie dotarła do zachodnich przedmieść Perth, opiera się na czymś znacznie głębszym i starszym niż gotowe mieszanki przypraw. Masa Mesa, nowa rodzinna restauracja przy 45B Hampden Road w Nedlands, przypomina nam, że sercem tej kultury jest tytułowa masa — tradycyjne ciasto kukurydziane, którego przygotowanie jest niemal mistycznym procesem.
Sekret tkwi w nixtamalizacji
Czy wiedzieliście, że aż 85% autentycznych dań ulicznych w Salwadorze i Meksyku bazuje na kukurydzy poddanej procesowi nixtamalizacji? To nie jest zwykłe mielenie ziarna. Według badań kulinarnych, namaczanie kukurydzy w roztworze zasadowym uwalnia witaminę B3 i znacząco zmienia strukturę białek. Własnie to sprawia, że placki są elastyczne, a ich zapach jest nie do pomylenia z niczym innym.
W Masa Mesa, prowadzonym przez rodzinę Martinez, rzemiosło to potraktowano priorytetowo. Zamiast iść na skróty, restauracja skupia się na technikach z Argentyny i Salwadoru, które szlifowano przez dekady. Podczas niedawnego otwarcia dla VIP-ów, goście mogli zobaczyć na własne oczy, jak powstają:
- Salwadorskie Pupusas: Grube placki wypełnione serem lub mięsem, które są narodową dumą Salwadoru.
- Tradycyjne Tamales: Gotowane na parze w liściach, o konsystencji, której nie da się uzyskać z mąki z torebki.
- Meksykańskie Tacos i Sopes: Małe bazy z ciasta masa, które służą jako jadalne talerze dla aromatycznych dodatków.
Dlaczego sharing economy wchodzi na talerze?
Zauważyłem, że współczesne trendy restauracyjne w 2025 roku coraz bardziej odchodzą od sztywnych dań głównych na rzecz „casual street food”. Statystyki rynkowe wskazują, że ponad 60% millenialsów i przedstawicieli pokolenia Z woli zamawiać kilka mniejszych porcji do wspólnego dzielenia się (sharing) niż jeden duży stek. Masa Mesa idealnie wpisuje się w ten nurt, stawiając na wspólnotę i autentyczność.

Ale jedzenie to nie wszystko. Na barze królował Hugo Borralho, znany z destylarni Spirit of Little Things. Absolutnym hitem okazała się domowa Horchata. W przeciwieństwie do przesłodzonych wersji, które czasem spotykamy w sieciówkach, tutaj czuć było prawdziwy ryż, cynamon i delikatną nutę wanilii. To idealny przykład tego, jak lokalni rzemieślnicy w Australii potrafią tchnąć nowe życie w tradycyjne latynoskie receptury.
Praktyczna wskazówka: Jak rozpoznać prawdziwą masę?
Będąc w restauracji latynoskiej, warto zwrócić uwagę na jeden detal. Jeśli Twoja tortilla jest idealnie żółta i gładka jak papier, prawdopodobnie powstała z przemysłowej mąki. Prawdziwa masa ma nieregularną teksturę, jest nieco wilgotna i pachnie świeżo gotowaną kukurydzą. To właśnie ten „brudny” detal świadczy o najwyższej jakości.
Warto też wiedzieć, że w 2025 roku kuchnia Ameryki Łacińskiej staje się wiodącym trendem zdrowotnym. Masa jest naturalnie bezglutenowa, co sprawia, że takie miejsca jak Masa Mesa stają się naturalnym wyborem dla osób z ograniczeniami dietetycznymi, nie tracąc przy tym nic na smaku.
Patrząc na takie wieczory jak ten w Nedlands, gdzie Erick i Lara Martinez prezentowali owoce swojej wieloletniej pracy, widać, że lokalna społeczność czekała na coś więcej niż kolejny bar z burrito. Czekała na historię opowiedzianą smakiem.
A Wy, na jakie danie z kuchni latynoskiej dalibyście się namówić w pierwszej kolejności: tradycyjne, sycące pupusas czy chrupiące churros na deser?



