Większość z nas, zamawiając jedzenie z indyjskiej restauracji, spodziewa się gęstego, niemal neonowego sosu, sporej ilości oleju i znajomego smaku, który w rzeczywistości ma niewiele wspólnego z Indiami. Statystyki z lat 2024–2025 pokazują, że aż 68% europejskich konsumentów coraz częściej poszukuje autentyczności zamiast „zachodnich wersji” tradycyjnych potraw. Ten trend doskonale zrozumiał Tatha Mandal, który postawił wszystko na jedną kartę.
Kiedy w 2021 roku Tatha otwierał swoją restaurację Ajab Gajab w Formby, zainwestował 50 000 funtów. Dziś ta kwota jest znacznie wyższa, ale ryzyko się opłaciło. Podczas uroczystej gali 4th Nation’s Curry Awards 2026, jego lokal otrzymał nagrodę za wybitne osiągnięcia w kategorii Street Food Restaurant of the Year. To sukces, który zmienia postrzeganie indyjskiej kuchni w całej Wielkiej Brytanii i stanowi inspirację dla gastronomii w innych krajach, w tym w Polsce.
Koniec z iluzją „brytyjskiego curry”
Tatha Mandal nie jest nowicjuszem. Pracował w prestiżowych lokalach w Liverpoolu, ale to lockdown podczas pandemii stał się momentem przełomowym. Jak sam przyznaje, patrząc na ofertę lokali w swojej okolicy, czuł pewien rodzaj rozczarowania. „To nie było nasze jedzenie” – mówi bez ogródek. Zauważył, że kuchnia indyjska została uproszczona, przeładowana barwnikami i dopasowana do gustów, które dawno powinny odejść do lamusa.
W Polsce obserwujemy obecnie podobną zmianę. Według danych z rynku warszawskiego i krakowskiego, lokale typu „craft” oraz autentyczny street food wypierają stare budki z uniwersalnym sosem curry. Profesjonaliści z branży podkreślają, że współczesny klient jest edukowany – wie, jak smakuje prawdziwy kardamon i czym różni się kuchnia Kalkuty od tej z Pendżabu.
- Mit o ostrości: Prawdziwa kuchnia indyjska to nie wypalanie podniebienia, lecz balans przypraw.
- Problem barwników: Tradycyjne dania odchodzą od sztucznych czerwieni na rzecz naturalnej kurkumy i szafranu.
- Street Food to nie Fast Food: Wymaga tyle samo pracy, co fine dining, ale serwowany jest w luźniejszej atmosferze.
Restauracja jako sposób na opiekę nad rodzicami
Za sukcesem Ajab Gajab stoi coś więcej niż tylko bilans zysków i strat. Dla Tathy, pochodzącego z Kalkuty ojca trójki dzieci, restauracja jest narzędziem, dzięki któremu może opiekować się swoimi rodzicami. W kulturze indyjskiej, podobnie jak w wielu domach w Polsce, więzi rodzinne i szacunek do starszych są fundamentem wszystkiego.

To, co mnie zaskoczyło: Tatha codziennie, bez względu na nawał pracy, dzwoni do swojej mamy przed wyjściem do restauracji. „To mój zaszczyt i mój obowiązek” – tłumaczy. Sukces finansowy lokalu bezpośrednio przekłada się na jakość życia jego bliskich w Indiach, którzy odwiedzają go w Wielkiej Brytanii na całe miesiące.
Jak rozpoznać autentyczny street food? Moja mała rada
Jeśli zastanawiasz się, czy restauracja, do której wszedłeś, serwuje prawdziwe jedzenie, czy tylko „wariację na temat”, zwróć uwagę na dwa szczegóły. Po pierwsze: karta menu. Jeśli jest krótka i skupia się na specyficznych regionach, to dobry znak. Po drugie: tekstura sosów. W autentycznej kuchni, takiej jak ta u Tathy, sos nie jest gładką maską, ale widać w nim strukturę cebuli, imbiru i świeżych ziół.
W 2026 roku standardy oceniania restauracji drastycznie wzrosły. Yasmin Mahmood, CEO Oceanic Awards, zauważa, że wygrywają ci, którzy łączą innowację z absolutną szacunkiem do tradycji. W Merseyside rywalizacja była ogromna, a wśród wyróżnionych znalazły się takie miejsca jak The Indian Kitchen w Liverpoolu czy Da Mount Gurkha w Waterloo.
Lekcja dla polskich przedsiębiorców
Czego możemy nauczyć się od Tathy Mandal? Przede wszystkim odwagi w „odczarowywaniu” stereotypów. Wiele osób w Polsce wciąż boi się otwierać lokale o wąskiej specjalizacji, obawiając się, że „klient tego nie zrozumie”. Historia Ajab Gajab dowodzi, że jest dokładnie odwrotnie. Ludzie czekają, aż ktoś pokaże im prawdę.
Niezależnie od tego, czy prowadzisz knajpę z pierogami w Poznaniu, czy włoską trattorię w Gdańsku, autentyczność broni się sama. Sukces Tathy nie przyszedł z dnia na dzień – to wynik setek nieprzespanych nocy i zainwestowania oszczędności życia w wizję, w którą niewielu na początku wierzyło.
A Wy jak uważacie? Czy wolicie klasyczne, „bezpieczne” smaki potraw, które znacie od lat, czy szukacie w jedzeniu przede wszystkim autentyczności, nawet jeśli smakuje to zupełnie inaczej niż to, co znacie z dzieciństwa?



