Dlaczego w Pawłodarze wysyłają drony do walki z komarami

Dlaczego w Pawłodarze wysyłają drony do walki z komarami

Wyobraź sobie letni wieczór nad rzeką, który zamiast relaksu zamienia się w desperacką ucieczkę przed chmarą agresywnych owadów. W obwodzie pawłodarskim ten scenariusz to od lat bolesna codzienność, jednak nadchodzący sezon 2025 przynosi technologiczny przełom. Zamiast tradycyjnych metod, które często omijały najtrudniejsze punkty zapalne, do akcji wkraczają ciężkie drony przemysłowe, zdolne dotrzeć tam, gdzie człowiek i samolot nie mają szans.

Precyzyjna wojna w trudno dostępnych miejscach

W ostatnich latach skuteczność walki z meszkami i komarami w tym regionie oscylowała w granicach 88%. To wysoki wynik, ale te brakujące 12% to miliony owadów, które lęgną się w niedostępnych rozlewiskach. W tym roku obszar działań powiększy się o kolejne 45 tysięcy hektarów, obejmując łącznie aż 172 tysiące hektarów nad rzeką Irtysz.

Problem polega na specyficznym ukształtowaniu terenu. W północnych rejonach, takich jak Żeleziński, woda cofa się z koryta rzeki znacznie wolniej, tworząc idealne, odizolowane bajora dla larw. Tradycyjna awiacja, przelatując nad nimi, często nie jest w stanie precyzyjnie rozprowadzić preparatu w gęstych zaroślach. To właśnie tam zostaną skierowane dwa eksperymentalne drony o udźwigu do 100 kg.

Ekologia wygrywa z chemią: Nowe proporcje 80/20

Zauważyłem, że coraz więcej regionów, wzorując się na europejskich standardach ochrony środowiska, odchodzi od agresywnej chemii. W Pawłodarze podjęto odważną decyzję o zmianie strategii ekologicznej. Dotychczas stosowano proporcję 60% biopreparatów do 40% chemii. Teraz ten stosunek wyniesie 80% do 20% na korzyść biologii.

Dlaczego w Pawłodarze wysyłają drony do walki z komarami - image 1

  • Biopreparaty: Działają selektywnie na larwy komarów, nie niszcząc innych owadów.
  • Precyzja dronów: Każda maszyna może pokryć do 200 hektarów w ciągu 10-godzinnej zmiany.
  • Skala: Do końca marca do regionu trafi aż 243 tysiące ton środków ochronnych.

Czy drony to przyszłość również w Polsce?

Patrząc na sytuację w Polsce, szczególnie w dolinach Wisły czy Odry, widzimy podobne wyzwania. Polskie firmy technologiczne coraz częściej testują bezzałogowce w rolnictwie, ale wykorzystanie ich w walce z insektami na taką skalę, jak w obwodzie pawłodarskim (gdzie budżet to około 4,5 mld tenge rocznie), mogłoby być inspiracją dla naszych samorządów. Eksperci z branży Agro-Tech wskazują, że drony redukują zużycie preparatów nawet o 30% dzięki precyzyjnemu dawkowaniu.

Praktyczny tip: Jak przeżyć atak meszek?

Zanim drony całkowicie rozwiążą problem, warto zastosować metodę, o której wielu zapomina. Profesjonaliści zajmujący się monitoringiem środowiska zalecają, aby w okresach największego wylęgu unikać perfum o zapachu kwiatowym oraz jaskrawych kolorów ubrań. Co ciekawe, stosowanie olejku z eukaliptusa cytrynowego jest statystycznie równie skuteczne co preparaty z DEET, a znacznie bezpieczniejsze dla skóry przy częstym używaniu.

Granica, której nie wolno przekroczyć

Mimo ogromnych nakładów finansowych (łącznie 13,5 mld tenge na trzy lata), naukowcy ostrzegają: całkowita eliminacja komarów jest niedopuszczalna. Są one kluczowym ogniwem łańcucha pokarmowego dla wielu gatunków ptaków i ryb. Celem nie jest sterylna pustynia, ale przywrócenie komfortu mieszkańcom bez niszczenia lokalnego ekosystemu.

A Ty jak sądzisz? Czy wolisz, aby miasta używały dronów i biopreparatów, czy tradycyjne opryski chemiczne są według Ciebie skuteczniejsze? Daj znać w komentarzu, co o tym myślisz!

Przewijanie do góry