Kupujemy je oczami na Instagramie, ale to tradycyjne wypieki z Alzacji skrywają sekret, którego brakuje amerykańskim drożdżówkom. Choć świat oszalał na punkcie „cinnamon rolls”, prawdziwi koneserzy kierują się w stronę francuskich piekarni rzemieślniczych, gdzie receptury nie zmieniły się od setek lat.
W dzisiejszym świecie zdominowanym przez szybkie trendy, dane z 2024 roku pokazują zaskakujący zwrot: ponad 60% konsumentów w regionach o silnych tradycjach kulinarnych, takich jak Alzacja, deklaruje większą lojalność wobec lokalnych produktów niż wobec globalnych marek „viralowych”. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź kryje się w wilgotności ciasta i jakości samej przyprawy.
Zimmetkueche kontra amerykańska moda
Philippe Lutz, ceniony piekarz z Wingersheim Les Quatre Bans, nie ma wątpliwości. „Cinnamon rolls to tylko moda, która przeminie. My robimy schneckekueche od setek lat i jest to wypiek o niebo lepszy, bo po prostu nie jest tak suchy” – przyznaje z uśmiechem. W jego warsztacie cynamon to nie dodatek, to styl życia. Znajdziemy go w rogalikach, apfelstrudlach, a nawet w wytrawnych tartach mięsnych.
Ale to właśnie schneckekueche (ciasto-ślimak), znane również jako „chinois”, jest prawdziwą gwiazdą. Co sprawia, że jest tak wyjątkowe?
- Ręczne, delikatne rozwałkowywanie ciasta w kilku etapach.
- Obfite nadzienie z kremu cukierniczego (crème pâtissière).
- Dodatek prażonych migdałów, które nadają chrupkości wewnątrz miękkiej struktury.
„Dziurawe ciasto” i sekret baveux
Z kolei Laurent Kustner z Hoerdt stawia na Zimmetkueche. To nie jest zwykła drożdżówka. To maślana rozkosz, którą piekarz przygotowuje od ponad 40 lat. Jego metoda? Robienie palcem małych otworów w wyrośniętym cieście przed pieczeniem. Dzięki temu mieszanka masła, śmietany i cynamonu spływa do środka, karmelizując się i tworząc efekt, który lokalni klienci nazywają „baveux” – co oznacza, że krem jest tak świeży i lśniący, że niemal wypływa z ciasta.

Ciekawe jest to, że według badań rynkowych przeprowadzonych we Francji w 2025 roku, rzemieślnicze wypieki regionalne utrzymują świeżość o 30% dłużej niż ich masowo produkowane odpowiedniki, co czyni je idealnym wyborem na leniwe, weekendowe śniadania.
Cynamonowa historia sięgająca Średniowiecza
Skąd w Alzacji taka obsesja na punkcie cynamonu? Warto wiedzieć, że już od XIV wieku Strasburg był kluczowym punktem na mapie handlowej Europy. Kupcy płynący Renem musieli zatrzymywać się w mieście i płacić cło. To właśnie wtedy zaczęła się wymiana towarowa: alzackie wino w zamian za egzotyczne przyprawy. Cynamon stał się fundamentem lokalnej tożsamości, co widać do dziś w popularności Zimmetkritzle – małych cynamonowych krzyżyków, które uwielbiają dzieci w każdym wieku.
Lifehack: Jak rozpoznać idealne schneckekueche?
Jeśli kiedykolwiek będziesz w Alzacji (lub planujesz domowy wypiek), pamiętaj o jednej zasadzie profesjonalistów: ciasto nie może być zbyt zimne przed nałożeniem kremu. Krem musi lekko „wejść” w strukturę drożdżową jeszcze przed pieczeniem. Prawdziwe schneckekueche sprzedaje się na plastry – im większe koło, tym więcej wilgoci zostaje zatrzymanej w środku.
Domowy przepis na alzacki Schneckekueche
Chcesz spróbować tego w domu? Oto skrócona receptura od samego Philippe’a Lutza:
- Przygotuj ciasto drożdżowe z 200g mąki i dużej ilości masła (200g korca pomady).
- Pozwól mu podwoić objętość, a następnie rozwałkuj bardzo cienko.
- Rozprowadź zimny krem waniliowy i posyp mieszanką mielonych migdałów, cukru i cynamonu.
- Zwiń w rulon, pokrój na 8 równych części i ułóż w formie.
- Piecz w temp. 160°C przez około 30 minut.
Mała uwaga: Najtrudniejszą częścią jest czekanie, aż ciasto wystygnie, zanim zaczniesz je kroić!
W Polsce również obserwujemy powrót do tradycyjnych receptur babć – czy myślicie, że nasze lokalne drożdżówki z serem lub makiem mają szansę wygrać starcie z modnymi lokalami z cinnamon rolls? A może to właśnie w prostocie i starych metodach leży przyszłość prawdziwego smaku?



