Charakterystyczny warkot kosiarki, który dla wielu był nieodłącznym elementem sobotniego popołudnia, właśnie staje się przeszłością. Jeśli planowałeś szybkie strzyżenie trawnika w przerwie obiadowej, mam dla Ciebie złą wiadomość: nowe przepisy wprowadzają całkowity zakaz takich prac w godzinach od 12:00 do 16:00. Zignorowanie tego punktu w regulaminie może kosztować Cię nawet 2000 złotych (równowartość 500 dolarów) kary.
Nowe zasady ciszy: koniec z hałasem w godzinach szczytu
W Polsce coraz więcej gmin i zarządów osiedli decyduje się na drastyczne kroki w walce o „święty spokój”. Nowa regulacja, która wchodzi w życie 15 lutego, zakłada zero tolerancji dla spalinowego sprzętu ogrodniczego w samym środku dnia. Decyzja ta zapadła po rekordowej liczbie skarg mieszkańców, którzy próbując pracować zdalnie lub odpoczywać, musieli mierzyć się z hukiem dochodzącym zza płotu.
Najważniejsze fakty, które musisz znać:
- Zakaz dotyczy wszystkich urządzeń spalinowych (kosiarki, podkaszarki, dmuchawy).
- Kary zaczynają się od ok. 1000 zł (250 USD) za pierwsze przewinienie.
- Recydywiści mogą zapłacić dwukrotność tej kwoty.
- Kontrole będą prowadzone przez straż miejską oraz na podstawie zgłoszeń sąsiedzkich.
Dlaczego akurat teraz? 73% Polaków narzeka na hałas u sąsiada
Z moich obserwacji wynika, że konflikt na linii „pracujący w domu” a „dbający o ogród” zaostrzył się w ostatnich latach. Według najnowszych danych z rynku nieruchomości, aż 73% osób pracujących w modelu home-office wskazuje hałas sąsiedzki jako główny czynnik obniżający ich wydajność. Miasto uznało, że czas najwyższy wprowadzić odgórne ramy, które pogodzą obie grupy.
Bywa to bolesne dla osób, które jedyny wolny czas mają właśnie w południe. Jednak, jak zauważają eksperci ds. ochrony środowiska, godzina pracy kosiarki spalinowej emituje tyle samo zanieczyszczeń, co 11 nowoczesnych samochodów jadących w tym samym czasie. Ograniczenie pracy tych maszyn w godzinach najsilniejszego nasłonecznienia ma więc też wymiar ekologiczny – zapobiega powstawaniu smogu fotochemicznego.
Co zrobić, jeśli Twój trawnik rośnie w oczach?
W mojej praktyce często spotykam się z pytaniem: „Kiedy mam to robić, skoro wieczorem jest rosa, a rano sąsiedzi śpią?”. Odpowiedź nie jest prosta, ale istnieje kilka wyjść z tej sytuacji:

1. Inwestycja w technologię akumulatorową. Ciekawe jest to, że nowe przepisy często nie obejmują cichych kosiarek elektrycznych i akumulatorowych. To idealny moment, by przejść na sprzęt, który generuje mniej niż 60-70 dB.
2. Zmiana harmonogramu. Najlepsze efekty dla trawy daje koszenie przed godziną 11:00. Rośliny mają wtedy czas na regenerację przed najmocniejszym słońcem, co zapobiega żółknięciu końcówek.
3. Automatyzacja. Roboty koszące to w 2025 roku już standard na polskich podwórkach. Pracują niemal bezgłośnie i mogą omijać „zakazane godziny” dzięki prostemu programowaniu w aplikacji.
Prawo do ciszy jako nowy luksus
W Polsce sytuacja jest o tyle specyficzna, że nasze działki często są mniejsze niż te na zachodzie, co sprawia, że dźwięk silnika u sąsiada brzmi, jakby był w naszym salonie. Lokalne władze podkreślają, że nie chodzi o karanie dla samych mandatów, ale o zbudowanie nowej kultury współżycia.
Pojawiają się już głosy, że to dopiero początek. W kuluarach mówi się o całkowitym wycofaniu spalinowych dmuchaw do liści w centrach miast do 2026 roku. Czy jesteśmy gotowi na taką ciszę? Niektórzy właściciele firm ogrodniczych już teraz podnoszą ceny usług, argumentując to krótszym „okienkiem pracy”.
Praktyczny tip: Jak zmierzyć hałas własnej kosiarki?
Zanim dostaniesz wezwanie do zapłaty, ściągnij na telefon dowolną darmową aplikację typu Decibel Meter. Jeśli Twoja kosiarka w odległości 5 metrów przekracza 85 dB, prawdopodobnie znajdziesz się na celowniku kontrolerów. Warto sprawdzić to już teraz, zanim 15 lutego zapukają do drzwi.
A jakie jest Twoje zdanie? Czy taki zakaz to zbędne ograniczanie wolności, czy może wreszcie ktoś pomyślał o Twoim prawie do spokoju w ciągu dnia? Daj znać w komentarzu!



