Wyobraź sobie, że Twoja ulubiona marka meblowa, ta, której katalogi przeglądasz od lat, nagle ogłasza upadłość. To nie jest czarny scenariusz, a rzeczywistość, która dotknęła fińskich gigantów, takich jak Asko i Sotka. Dlaczego firmy z tak potężną historią i genialnym designem z lat 60. przegrywają walkę o klienta?
Problem nie leży w braku pieniędzy w naszych portfelach, ale w podejściu, które Annaleena Hakola, dyrektor kreatywna rodzinnej marki Hakola, nazywa wprost: „lenistwem branży”. Odpowiedź na pytanie, dlaczego wolimy kupić tanią sofę z sieciówki zamiast polskiego czy fińskiego klasyka, jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać.
Upadek gigantów: lekcja, której nikt nie chciał odrobić
Kiedy właściciel Indoor Group ogłosił bankructwo, branża zamarła. To tak, jakby w Polsce nagle zniknęły kultowe salony z wieloletnią tradycją. Według ostatnich danych rynkowych na lata 2024-2025, ponad 60% konsumentów w Europie deklaruje, że przy zakupie mebli kieruje się głównie ceną i szybkością dostawy, co drastycznie uderza w lokalnych producentów.
Annaleena Hakola zauważa, że firmy takie jak Asko zbyt długo polegały na swojej historii, zamiast ją… sprzedać. „Mieli niesamowite projekty Eero Aarnio czy Ilmari Tapiovaara, ale w pewnym momencie przestali o tym opowiadać” – zauważa. W dobie Instagrama i TikToka, sama historia to za mało.
Co zaskoczyło mnie najbardziej: badania pokazują, że nowoczesny klient jest w stanie wydać nawet 15-20 tysięcy złotych na sofę przez internet, bez siadania na niej, o ile proces zakupu jest „sexy” i banalnie prosty. Tradycyjne salony meblowe, przypominające puste hale, stają się reliktem przeszłości.
Mit „szarej sofy” – dlaczego nasze wnętrza wyglądają tak samo
Jeszcze kilka lat temu wybór w sklepach meblowych ograniczał się do pięciu odcieni szarości. Firmy bały się koloru, zakładając, że klient go nie chce. Hakola postanowiła to przełamać, stawiając na odważne barwy i zabawę formą.

- Personalizacja zamiast masówki: Klienci szukają unikalności, której nie daje masowa produkcja.
- Emocje zamiast parametrów: Nie kupujemy mebla, kupujemy wizję salonu, w którym czujemy się szczęśliwi.
- Transparentność: Chcemy wiedzieć, czy sofa powstała w małym warsztacie, czy w anonimowej fabryce na drugim końcu świata.
W Polsce sytuacja wygląda podobnie: coraz częściej doceniamy rodzime marki, takie jak pastform czy Comforty, ale wciąż boimy się zainwestować w mebel, który przetrwa 30 lat. Wolimy coś „na teraz”, co wymienimy za trzy sezony, generując tony odpadów.
Sprytny pragmatyzm: czego wymagamy od mebli w 2026 roku?
Jesteśmy narodem praktycznym. Piękny design to połowa sukcesu, ale mebel musi „pracować” na domownika. Według ekspertów z branży wnętrzarskiej, obecnie kluczowe są dwa aspekty:
- „Test robota”: Sofa musi mieć nogi na tyle wysokie, aby robot sprzątający mógł pod nią swobodnie wjechać.
- Łatwość czyszczenia: Możliwość zdjęcia obicia i wyprania go w domowej pralce to absolutne „must-have”.
Statystyki pokazują, że 73% użytkowników odrzuca model mebla tylko dlatego, że tkanina wymaga czyszczenia chemicznego. Chcemy luksusu, który nie wymaga od nas poświęceń.
Od obory dziadka do nowoczesnego brandu
Historia Hakola zaczęła się w 1960 roku, gdy dziadek Annaleeny sprzedał krowy z obory, by zacząć produkować tam meble. To ta autentyczność sprawiła, że marka przetrwała kryzys. „Moi koledzy ze studiów w Helsinkach nie mogli uwierzyć, że mamy własną fabrykę i stolarzy w Jurva. Dla nich to był totalny kosmos” – wspomina projektantka.
Dla branży meblowej w 2025 roku lekcja jest jasna: albo staniesz się marką z duszą i doskonałym sklepem internetowym, albo znikniesz pod walcem globalnych sieciówek. Dziś ponad dwie trzecie sprzedaży wysokiej jakości sof odbywa się online. Stacjonarne showroomy pełnią już tylko rolę estetycznej wizytówki, a nie głównego miejsca transakcji.
Praktyczna rada dla kupujących:
Zanim kupisz kolejną tanią sofę, która zapadnie się po dwóch latach, sprawdź „indeks naprawy”. Czy producent oferuje wymienne pokrowce? Czy stelaż jest z litego drewna? Inwestycja w jakość to nie tylko ekologia, ale w skali 30 lat – ogromna oszczędność pieniędzy.
A Ty, jak często wymieniasz meble w swoim domu? Wolisz kupić coś taniego raz na kilka lat, czy oszczędzać na wymarzony klasyk, który zostanie z Tobą na dekady?



