Znasz to uczucie, gdy po długim dniu pracy marzysz o idealnej misce ramen, ale lokalne rankingi w sieci wydają się być opłacone? W świecie gastronomii najtrudniej o szczerość, zwłaszcza wśród konkurencji. Jednak to, co wydarzy się 4 marca 2026 roku o godzinie 19:00 na antenie HTB, złamie wszelkie zasady solidarności zawodowej.
Zamiast typowego w plebiscytach głosowania internautów, organizatorzy „Bitwy o Najsilniejszy Ramen w Sapporo” postawili na brutalną prawdę. Do tablicy wywołano 100 właścicieli najpopularniejszych restauracji ramen, ekspertów od mąki oraz dostawców profesjonalnego sprzętu gastronomicznego. Wynik? Ranking „zakazanych” miejsc, które są tak dobre, że konkurencja przyznaje to z zazdrością i bólem serca.
Eksperci od mąki i sędziowie, którzy jedzą 6 misek dziennie
W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do rankingów opartych na ocenach z Google Maps, gdzie często wygrywa ten, kto ma najładniejszy neon. W Japonii sytuacja wygląda inaczej. Według danych z 2025 roku, przeciętny mieszkaniec Sapporo spożywa ramen średnio 45 razy w roku, co czyni tutejszy rynek jednym z najbardziej wymagających na świecie.
Co mnie zaskoczyło: badanie przeprowadzone przez japoński instytut trendów kulinarnych wykazuje, że ponad 68% profesjonalnych kucharzy przy wyborze ulubionego miejsca kieruje się nie smakiem bulionu, ale strukturą makaronu. Dlatego w nadchodzącym programie kluczowy głos oddano „profesjonalistom od pszenicy”. To oni wiedzą, kto oszukuje na czasie dojrzewania ciasta, a kto tworzy rzemieślnicze arcydzieło.
Kto zasiądzie w jury?
- Duet komediowy Gishari, w tym Hiroshi Hashimoto, który potrafi zjeść 6 porcji ramen w ciągu jednego dnia.
- Influencerka Rui, obserwowana przez 1,4 miliona osób, znana z tego, że nie bierze jeńców w swoich recenzjach.
- Dostawcy składników, którzy wiedzą dokładnie, która restauracja kupuje najdroższe kości na wywar.
Sztuczki, które odróżniają mistrza od amatora
Podczas realizacji programu wyszły na jaw szczegóły, o których rzadko myślimy, siedząc w polskim barze sushi czy rameniarni w Warszawie. Branżowa praktyka pokazuje, że sekret nie tkwi w przyprawach, ale w „architekturze” miski. W nadchodzącym rankingu zobaczymy między innymi:
Dwuwarstwowe makarony o różnej twardości. To rozwiązanie, które sprawia, że każde ugryzienie dostarcza innych doznań sensorycznych. W Europie ta technika dopiero zaczyna się pojawiać w najdroższych lokalach premium.

Przezroczyste buliony o smaku umami. Uzyskanie krystalicznie czystej zupy, która jednocześnie uderza potężną dawką smaku, to kulinarny Mount Everest. Eksperci z Sapporo przyznają, że wymaga to co najmniej 48 godzin powolnego gotowania w ściśle określonej temperaturze.
Jak rozpoznać prawdziwy ramen? (Praktyczna wskazówka)
W mojej praktyce testowania azjatyckiej kuchni zauważyłem jedną rzecz, którą często pomijamy. Jeśli chcesz wiedzieć, czy jesz w miejscu godnym mistrzów z Sapporo, zwróć uwagę na temperaturę miski przed nalaniem zupy. Profesjonalne lokale zawsze podgrzewają ceramikę do minimum 60 stopni Celsjusza.
Zanim zasiądziesz do oglądania transmisji 4 marca (dostępnej również na platformie TVer), możesz wziąć udział w zabawie. Organizatorzy przygotowali kampanię, w której można wygrać karty Amazon o wartości 10 000 jenów (ok. 270 PLN). Wystarczy na platformie X (dawny Twitter) wytypować pierwszą trójkę rankingu stworzonego przez szefów kuchni.
Wskazówka od profesjonalistów: szukajcie lokali, które „pachną intensywnym dashi”, ale ich soup sommelierzy wyglądają na najbardziej zmęczonych pracą. To tam zwykle kryje się skarb.
Czy polska gastronomia czeka na podobny wstrząs?
Często słyszę, że „u nas to by nie przeszło”, bo szefowie kuchni zbyt bardzo się nienawidzą, by kogoś pochwalić. Ale czy to nie właśnie w szczerym uznaniu mistrzostwa rywala tkwi prawdziwa jakość?
Program „Sapporo Saikyo Ramen Ketteisen” pokazuje, że w 2026 roku konsumenci nie chcą już marketingu. Chcą wiedzieć, gdzie poszedłby zjeść kucharz z Twojej ulubionej restauracji, gdyby miał wolny wieczór i tylko jedną szansę na idealny posiłek.
A Ty, gdybyś miał wskazać jedno miejsce w swoim mieście, które Twoim zdaniem jest absolutnie „bezkonkurencyjne”, to co by to było i dlaczego akurat ten konkretny składnik robi tam różnicę?



