Większość z nas kojarzy japońską kuchnię wyłącznie z klasycznymi rolkami ryżowymi, jednak w sercu prefektury Niigata rodzi się trend, który zmienia zasady gry. Tradycyjne sushi ewoluuje, a kluczem do nowej głębi smaku okazuje się Soba Sushi – połączenie rzemieślniczego makaronu gryczanego z najwyższej jakości alkoholem rzemieślniczym.
Sekret tkwi w fermentacji i mące z certyfikatem
W Niigata, regionie liczącym aż 91 aktywnych browarów saké (stan na styczeń 2026 r.), jedzenie nigdy nie jest tylko tłem dla alkoholu. Masashi Hokari, właściciel kultowej restauracji „Teuchi Soba Sobamae Wabisuke” w Nagaoka, udowadnia, że kluczem do idealnego wieczoru jest precyzyjne parowanie potraw. Jego popisowe danie to sushi wykonane z makaronu towari soba (100% gryki), bez dodatku pszenicy.
Co wyróżnia to podejście? Zastosowanie rzadkiej odmiany gryki „Horinouchi Zairai” z ekologicznych upraw w Uonuma. Masashi sam mieli ziarno w kamiennym żarnie, co pozwala zachować orzechowy aromat, który w połączeniu z surową rybą tworzy profil smakowy nieosiągalny dla zwykłego ryżu. Badania rynku gastronomicznego w 2025 roku wskazują, że ponad 60% świadomych konsumentów w dużych miastach, takich jak Warszawa czy Berlin, poszukuje alternatyw bezglutenowych o niskim indeksie glikemicznym, co czyni Soba Sushi hitem nadchodzącego sezonu.
Soutenbou: Dlaczego „żywe” saké robi taką różnicę
Jeśli myślicie, że każde saké smakuje tak samo, jesteście w błędzie. Masashi Hokari rekomenduje do swojego Soba Sushi konkretną etykietę: Soutenbou Shiboritate Namagenshu z browaru Kawachū Shuzō.

- Stan „Namagenshu”: To alkohol niefiltrowany i niepasteryzowany, zachowujący naturalne drożdże i „musujący” charakter.
- Rześkość vs Gęstość: Świeży aromat doskonale przebija się przez tłuste kawałki tuńczyka (Hon-maguro), który w Wabisuke jest marynowany w bazowej esencji do zupy soba – „kaeshi”.
- Lokalny akcent: Dla polskiego podniebienia, przyzwyczajonego do wyrazistych smaków, to saké jest objawieniem – smakuje jak połączenie rzemieślniczego cydru z winem typu Riesling, ale z potężniejszym uderzeniem „umami”.
Być może zastanawiacie się, jak zdobyć taki trunek? W marcu 2026 roku Niigata celebruje „Miesiąc Saké” (Niigata Sakazuki). To czas, kiedy 150 wyselekcjonowanych lokali serwuje darmowe degustacje dla posiadaczy specjalnych kuponów cyfrowych. To inicjatywa mająca na celu promocję kultury picia premium, która staje się alternatywą dla masowej produkcji.
Jak pić saké jak profesjonalista? (Wskazówka od mistrza)
Wielu nowicjuszy popełnia błąd, prosząc o podgrzanie każdego saké. Tymczasem 82% nowoczesnych trunków typu shiboritate najlepiej smakuje w temperaturze 8-10 stopni Celsjusza. Zbyt wysoka temperatura zabija delikatne nuty owocowe i sprawia, że alkohol staje się zbyt agresywny.
Rzemiosło, które przetrwało technologię
W dobie masowej produkcji Masashi Hokari pozostaje wierny tradycji. Jego hobby to… ugniatanie ciasta. Brzmi prozaicznie? W Japonii rzemieślnik potrafi spędzić 10 lat, ucząc się tylko tego, jak reaguje mąka gryczana na wilgotność powietrza w danym dniu. Właśnie ta pasja sprawia, że Wabisuke w Nagaoka (Tonomachi 3-1-3) jest oblegane nawet w dni powszednie do 2:00 w nocy.
Poza flagowym Soutenbou, warto tam spróbować takich marek jak Murayu z Niigaty czy Kakkou z Minamiuonuma. Każda z nich opowiada inną historię – od słodyczy miodu po surowość górskiego potoku.
Ale wróćmy do tuńczyka. W Wabisuke serwują Hon-maguro Kaeshi-zuke. To nie jest zwykłe marynowanie w soi. Użycie kaeshi – czyli leżakowanego sosu będącego duszą restauracji soba – nadaje rybie karmelowy odcień i gęstą strukturę. To danie, którego nie da się zapomnieć.
Praktyczny przewodnik: Jak rozpoznać dobre saké w Polsce?
- Sprawdź datę butelkowania: Saké typu namagenshu powinno zostać spożyte w ciągu 6-9 miesięcy od daty produkcji.
- Szukaj napisu „Junmai”: Oznacza to czysty produkt bez dodatku alkoholu destylowanego i cukru.
- Miejsce ma znaczenie: Prefektura Niigata na etykiecie to odpowiednik francuskiego Bordeaux dla wina.
Światowa kultura kulinarna zmierza w stronę autentyczności. Czy po spróbowaniu tak precyzyjnie przygotowanego Soba Sushi, powrót do zwykłego awokado maki jest w ogóle możliwy? A Wy, odważylibyście się zamienić klasyczny ryż na 100% grykę w swojej ulubionej japońskiej restauracji?



