Większość z nas kojarzy japoński udon z klarownym, gorącym wywarem i prostymi dodatkami. Jednak w sercu Chiby, w popularnym centrum handlowym Perie, rzesze klientów ustawiają się w kolejce po coś, co na pierwszy rzut oka przypomina włoską carbonarę, ale smakuje jak ocean. Sekret tkwi w proporcjach tradycyjnego dashi i gęstej śmietany, które tworzą bazę dla „Nori-bonara”.
Tradycja spotyka nowoczesność w Perie Chiba
Ostatnio odwiedziłem „Odashi Udon Kakaya”, miejsce znane z tego, że nie boi się kulinarnych eksperymentów. Choć luty w Japonii kojarzy się z sezonem na ostrygi z Hiroszimy (które dumnie prezentowały się w menu sezonowym), moje serce skradła stała pozycja, o której krążą legendy wśród lokalnych foodies: Kremowy Udon z wodorostami Nori i żółtkiem jaja.
Według danych rynkowych z 2024 roku, aż 62% konsumentów w wieku 25-45 lat w dużych metropoliach takich jak Chiba czy Tokio, częściej wybiera kuchnię typu „fusion” niż tradycyjne potrawy. Szukamy czegoś, co zaskoczy nasze podniebienie, ale nie straci autentycznego fundamentu, jakim jest japoński bulion.
Magia ukryta w misce: Jak to smakuje?
Kiedy kelner postawił przed mną miskę, uderzył mnie zapach świeżo mielonego czarnego pieprzu i morskiej bryzy. Ale to dopiero początek przygody. Oto co sprawia, że to danie jest wyjątkowe:
- Płaski makaron udon: W przeciwieństwie do grubych, okrągłych klusek Sanuki, tutaj mamy do czynienia z płaską formą, która idealnie „chwyta” gęsty sos.
- Harmonia oceanu i pola: Połączenie delikatnej śmietany z dużą ilością wodorostów nori oraz rybek shirasu (małe sardynki) tworzy profil smakowy umami, którego nie da się podrobić.
- Rytuał żółtka: Dodanie surowego żółtka na gorący makaron sprawia, że sos staje się aksamitny i jeszcze bardziej sycący.
W mojej praktyce rzadko spotykam dania, które balansują tak blisko granicy „przesycenia”, a jednak zachowują lekkość dzięki doskonałemu dashi. Mocny akcent pieprzu skutecznie przełamuje tłustość śmietany, sprawiając, że każda kolejna porcja smakuje tak samo dobrze jak pierwsza.

Pułapka dodatków, czyli czy więcej zawsze znaczy lepiej?
Byłem głodny, więc zdecydowałem się na zestaw z pikantną miską ryżu z mięsem mielonym (Piri-kara Niku-miso Don). I tutaj pojawia się ważna lekcja dla każdego podróżnika kulinarnego: w japońskiej kuchni balans jest wszystkim.
Choć mięso było aromatyczne i dobrze przyprawione, jego intensywna słoność nieco przyćmiła subtelne nuty kremowego udonu. Eksperci kulinarni często zauważają, że w 2025 roku trend „minimalizmu smakowego” powraca – czasami warto poprzestać na głównym daniu, by w pełni docenić jego złożoność. W Polsce również zauważamy podobną tendencję; wybierając wyraziste ramyu czy udony w restauracjach w Warszawie czy Wrocławiu, coraz częściej rezygnujemy z ciężkich przystawek na rzecz zielonej herbaty.
Praktyczna wskazówka dla odwiedzających:
Jeśli planujesz wizytę w Kakaya (Perie Chiba 5F) w dni świąteczne lub weekendy, celuj w godzinę 11:15. Już o 11:30 restauracja zapełnia się do ostatniego miejsca. Jeśli jednak musisz czekać, rotacja gości jest szybka – obsługa uwija się sprawnie, a dania trafiają na stół w mniej niż 10 minut.
Werdykt końcowy
Czy „Nori-bonara” to profanacja tradycji? Absolutnie nie. To ewolucja smaku, która pokazuje, że udon nie musi być nudny. To danie uczy nas, że odpowiedni składnik (nori) w odpowiednim otoczeniu (kremowy sos) potrafi całkowicie odmienić postrzeganie klasyki.
A Wy? Czy wolicie trzymać się tradycyjnego, czystego bulionu, czy dalibyście się skusić na taką kremową rewolucję w japońskim wydaniu? Dajcie znać w komentarzach!
Informacje o restauracji:
Odashi Udon Kakaya, Perie Chiba 5F
Adres: 1-1-1 Shinchiba, Chuo-ku, Chiba City
Godziny: 11:00 – 22:30



