Dlaczego kucharze z Boliwii użyli 10 całych jagniąt do przygotowania jednego dania

Dlaczego kucharze z Boliwii użyli 10 całych jagniąt do przygotowania jednego dania

Wyobraź sobie talerz o średnicy pięciu metrów, wypełniony po brzegi parującym aromatycznym wywarem, mięsem i owocami. To nie jest kadr z filmu fantasy, ale rzeczywistość, która miała miejsce w Sacaba, gdzie 320 studentów gastronomii podjęło próbę, o której mówi dziś cała Ameryka Południowa. To starcie z tradycją na skalę, jakiej dawno nie widziano.

Rekord na talerzu: 2000 porcji w jednym miejscu

W sercu boliwijskiej prowincji Chapare, podczas festiwalu Feria del Puchero, zaprezentowano największy półmisek dania „puchero” w historii kraju. Przygotowanie posiłku dla dwóch tysięcy osób wymagało nie tylko gigantycznego naczynia, ale przede wszystkim logistycznej precyzji, której mogliby pozazdrościć inżynierowie. Wszystko zaczęło się już w piątek, kiedy armia młodych kucharzy z instytutu ITSa rozpoczęła wielogodzinne przygotowania składników.

Co sprawia, że to wydarzenie jest tak istotne w 2025 roku? Według ostatnich danych dotyczących turystyki kulinarnej, aż 64% podróżnych wybiera cele swoich wypraw właśnie na podstawie lokalnych festiwali jedzenia. W Polsce, gdzie coraz częściej szukamy autentyczności, takie wydarzenia stają się wzorem budowania tożsamości regionalnej.

Składniki, które przyprawiają o zawrót głowy

Aby wypełnić ten gigantyczny, pięciometrowy talerz, kucharze pod dowództwem szefa Ramiro Paredesa musieli zużyć ilości produktów, które wystarczyłyby małej restauracji na miesiąc pracy. Oto co trafiło do środka:

  • 10 całych jagniąt oraz 50 kilogramów wołowiny k’awi.
  • 3 duże worki (quintales) ryżu oraz 3 pełne ładunki ziemniaków.
  • Dziesiątki kilogramów chuño (tradycyjnych mrożonych ziemniaków) i ostrej papryki ají.
  • Nietypowy dodatek: dwie skrzynki brzoskwiń i dwie skrzynki gruszek.

Właśnie to połączenie mięsa z owocami i pikantnymi przyprawami stanowi o wyjątkowości puchero. W mojej praktyce rzadko spotykam dania, które tak odważnie łączą słodycz z ostrością, co w Europie Środkowej wciąż bywa uznawane za kontrowersyjne, a w Boliwii jest fundamentem karnawałowego smaku.

Dlaczego owoce lądują w zupie?

Dla wielu osób z Polski pomysł wrzucenia brzoskwiń do gulaszu z jagnięciny brzmi jak kulinarny eksperyment, który nie może się udać. Jednak w kulturze andyjskiej to połączenie ma głęboki sens. Słodycz owoców balansuje wysoką zawartość tłuszczu w mięsie i ostrość chilli. To lekcja kulinarnej chemii, której warto spróbować w domu, dodając np. suszone śliwki lub jabłka do cięższych dań mięsnych.

Dlaczego kucharze z Boliwii użyli 10 całych jagniąt do przygotowania jednego dania - image 1

Być może zauważyliście, że w ostatnich latach w polskich social mediach trend „food sharing” ewoluował. Nie chodzi już tylko o dzielenie się zdjęciem, ale o wspólne jedzenie z jednego, dużego naczynia. To, co wydarzyło się w Sacaba, to ekstremalna wersja tego trendu, która buduje wspólnotę (communitas) w sposób niemal magiczny.

Jak uniknąć błędów przy gotowaniu dla tłumu?

Niezależnie od tego, czy gotujesz dla 2000 osób, czy dla 20 na rodzinnym przyjęciu, największym wyzwaniem jest utrzymanie temperatury i konsystencji. Eksperci z instytutu ITSa musieli zmierzyć się z tym, by ziemniaki nie rozpadły się przed podaniem, a ryż pozostał sypki. Ich sekret? Dodawanie składników etapami i precyzyjne zarządzanie czasem „odpoczynku” dania.

Praktyczny trik dla Ciebie: Jeśli planujesz większą imprezę, pamiętaj, że warzywa korzeniowe zawsze gotujemy osobno i łączymy z wywarem tuż przed podaniem. To zapobiega mętnieniu zupy i pozwala kontrolować miękkość każdego składnika z osobna.

Nadchodzi kulminacja karnawału

Wielkie gotowanie to tylko wstęp. Już w piątek 27 lutego odbędą się wybory Królowej Karnawału, a w sobotę ulice Sacaba zaleje Gran Corso – gigantyczna parada, która wystartuje o 11:00. Czy wiesz, że podobne wydarzenia w Ameryce Łacińskiej generują obecnie wzrost zainteresowania lokalnym rzemiosłem o ponad 40% w porównaniu do lat ubiegłych?

To pokazuje, że tradycyjne festiwale to nie tylko zabawa, ale potężny silnik gospodarczy. Warto obserwować te trendy, bo coraz więcej polskich gmin zaczyna kopiować ten model, stawiając na festiwale jednego konkretnego produktu lokalnego.

A Ty, czy odważyłbyś się spróbować tradycyjnego puchero z gotowanymi brzoskwiniami, czy jednak wolisz trzymać się klasycznych smaków bez owocowych dodatków?

Przewijanie do góry