Czy wiedzieliście, że o jakości idealnego boczku decyduje dźwięk, jaki wydaje podczas gryzienia? Statystyki nie kłamią: w samej Hiszpanii zjada się rocznie ponad 40 milionów sztuk torrezno, a walka o tytuł tego jedynego, idealnego, przypomina starcie gladiatorów. Jeśli myśleliście, że zwykły smażony boczek nie może być dziełem sztuki, ten legendarny bar z Saragossy wyprowadzi Was z błędu.
Magia chrupkości z Casco Viejo
Niedawno w Saragossie odbyły się eliminacje do prestiżowego konkursu na Najlepsze Torrezno Świata 2026. Zwycięzca mógł być tylko jeden. Został nim El Picadillo, historyczny lokal położony w sercu Casco Viejo. Wybór nie był przypadkowy – sędziowie oceniali dania w ślepej próbce, co oznacza, że liczył się wyłącznie smak, aromat i ten specyficzny, „bąbelkowy” wygląd skórki.
Co ciekawe, w Saragossie mieszka ponad 50 000 osób pochodzących z prowincji Soria (kolebki torrezno), co sprawia, że tutejsze podniebienia są niezwykle wymagające. Zasada jest prosta: jeśli skórka nie chrupie tak, że słychać ją przy sąsiednim stoliku, nie masz szans na wygraną.
Sekret sukcesu: Tradycja w rękach nowej generacji
W dzisiejszych czasach wiele kultowych miejsc upada po zmianie właściciela, ale w przypadku El Picadillo stało się coś odwrotnego. Od roku lokalem zarządza trio młodych wspólników: Guillermo Pérez, Jorge Sampayo i Joaquín Velasco. Przejęli oni pałeczkę po 41 latach działalności założyciela i, co zaskakujące, udało im się nie tylko utrzymać poziom, ale i go podnieść.

- Precyzyjna technika: Nowi właściciele dopracowali proces smażenia, dbając o to, by mięso pozostało soczyste, a tłuszcz złocisty.
- Surowe kryteria: Jury ocenia parametry od 0 do 5, patrząc na grubość boczku (minimum 1,5 cm, choć trendem są obecnie 3 cm) oraz czystość aromatu.
- Brak „dziwnych” smaków: Profesjonaliści podkreślają, że torrezno nie może smakować starym olejem – każda porcja musi być idealnie świeża.
Samouk, który rzucił wyzwanie mistrzom
Drugie miejsce i przepustkę do wielkiego finału zdobył bar Montserrat 2.0 z Calahorry. To historia typu „od zera do bohatera”. Prowadzi go George Adrián Ionita, który nauczył się wszystkiego sam. Metodą prób i błędów, niszcząc prawdopodobnie dziesiątki kilogramów boczku, osiągnął perfekcję, która wzruszyła jury. To pokazuje, że w kuchni pasja jest ważniejsza niż dyplomy.
W Polsce również obserwujemy powrót do „tradycyjnego rzemiosła” w gastronomii. Szacuje się, że ponad 60% młodych konsumentów woli odwiedzić autentyczny bar z historią niż sieciową restaurację w galerii handlowej. Cenimy autentyczność, a torrezno to właśnie czysta, nieudekorowana prawda na talerzu.
Jak rozpoznać torrezno idealne? (Lifehack dla smakoszy)
Jeśli kiedykolwiek znajdziecie się w Hiszpanii lub spróbujecie odtworzyć to danie w domu, pamiętajcie o radach od ekspertów z El Burgo de Osma:
- Skórka musi być „wybąblona”: Gładka skórka to znak, że temperatura smażenia była zbyt niska.
- Proporcje: Idealny plaster to trzy wyraźne warstwy – chrupiąca góra, delikatny tłuszcz i soczyste chude mięso.
- Dźwięk: Prawdziwe torrezno brzmi jak „oklaski” podczas gryzienia. To nie metafora, tak ocenia to profesjonalne jury!
Co dalej? Wielki finał już w marcu
Teraz oczy wszystkich fanów mięsnych przysmaków zwrócone są na restaurację Virrey Palafox w Sorii. To tam, 8 marca, dowiemy się, czy ekipa z El Picadillo zdobędzie światowy tron. To wydarzenie to nie tylko jedzenie – to tożsamość narodowa zamknięta w jednym kawałku boczku.
A Wy? Czy wolicie tradycyjne, domowe smaki, które znacie od dzieciństwa, czy szukacie w barach nowoczesnych eksperymentów? Dajcie znać w komentarzach, jakie jest Wasze ulubione „comfort food”!



