Kojarzysz ten ból nóg po przejściu trzech kilometrów przez labirynt sypialni i kuchni? To doświadczenie powoli odchodzi do lamusa. Globalny gigant właśnie otwiera nowy rozdział, zamieniając gigantyczne hangary na obrzeżach miast na coś znacznie smuklejszego.
W Huntsville właśnie rusza nowy punkt IKEA, który staje się symbolem największej zmiany w strategii firmy od dekad. To nie jest tylko kolejny sklep – to sygnał, że nasze nawyki zakupowe w 2026 roku zmieniły się bezpowrotnie. Zamiast 30 000 metrów kwadratowych, dostajemy format, który zmieści się w lokalnym centrum handlowym.
Format „Mini”: Mniej chodzenia, więcej konkretów
Nowa lokalizacja w Huntsville ma zaledwie 46 000 stóp kwadratowych (około 4 200 m²). Dla porównania, standardowe sklepy, które znamy z polskich Janek czy krakowskich Bronowic, potrafią być dziesięciokrotnie większe. Dlaczego firma decyduje się na taki krok?
- Zrównoważony rozwój: Wykorzystanie istniejących przestrzeni zamiast budowania nowych betonowych kolosów.
- Ekonomia czasu: W 2025 roku statystyczny klient chce załatwić zakupy w 30 minut, a nie w 3 godziny.
- Selekcja: Na miejscu znajdziemy około 5 000 najpopularniejszych produktów zamiast pełnego asortymentu.
Warto zauważyć, że w Polsce podobny trend obserwujemy od niedawna w formie „Studiów Planowania i Zamówień” w mniejszych miastach, takich jak Częstochowa czy Rzeszów. Eksperci rynkowi zauważają, że aż 68% konsumentów woli dziś odbierać zamówienia blisko domu zamiast płacić za dostawę kurierską.
Klopsiki zostają, ale magazyn znika
Brad Ellis, menedżer nowego sklepu, przyznaje wprost: „Nie wszystko, co widzisz na ekspozycji, zabierzesz dziś do domu”. To kluczowa zmiana. W mniejszym formacie tylko około 2 000 mniejszych artykułów – akcesoriów kuchennych, tekstyliów czy zabawek – jest dostępnych „od ręki”.
Ale spokojnie, jest jedna rzecz, na którą wszyscy czekają. Sekcja spożywcza z kultowymi szwedzkimi klopsikami działa w pełni. Za około 15 dolarów (w przeliczeniu na polskie warunki to około 60 PLN) można nakarmić nawet 13 osób, kupując mrożone zestawy. W czasach szalejącej inflacji spożywczej, ta oferta IKEA pozostaje jednym z najsilniejszych magnesów przyciągających tłumy.

Jak kupować w nowej rzeczywistości? Mój sprawdzony sposób
Zauważyłem, że zakupy w mniejszych formatach wymagają innej strategii niż tradycyjny „spacer po inspiracje”. W mojej codziennej praktyce sprawdzają się trzy kroki, które pozwalają uniknąć rozczarowania przy kasie:
1. Sprawdź dostępność „od ręki” w aplikacji. Mniejsze sklepy mają ograniczony magazyn. Jeśli potrzebujesz konkretnej szafki PAX, upewnij się, że nie jest ona tylko elementem ekspozycji do zamówienia online.
2. Korzystaj z pomocy przy montażu. IKEA mocno promuje usługę TaskRabbit. Jeśli Twoje auto nie mieści paczek lub po prostu nie masz cierpliwości do kluczy imbusowych, warto rozważyć tę opcję już na etapie płatności.
3. Przyjdź na otwarcie dla gadżetów. Nowe lokalizacje, tak jak ta w Huntsville, zawsze przygotowują giveawaye i specjalne promocje, które nie są dostępne w stałej ofercie.
Co to oznacza dla polskiego rynku?
W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do ogromnych hal, ale specjaliści z sektora retail przewidują, że lata 2025-2027 będą należeć do formatów typu „boutique”. Mniejsze sklepy oznaczają niższe koszty utrzymania, co teoretycznie pozwala utrzymać ceny produktów na stabilnym poziomie mimo rosnących kosztów energii.
Ciekawi mnie Twoje zdanie: czy wolisz spędzić całą sobotę w gigantycznej IKEI z pełnym asortymentem, czy postawisz na szybkie zakupy w mniejszym punkcie tuż obok Twojego osiedla?



