Dlaczego projektanci porzucili nowoczesny styl dla klimatu lat 70.

Dlaczego projektanci porzucili nowoczesny styl dla klimatu lat 70.

Wyobraź sobie, że kupujesz historyczny dom, a pod pięknymi dębowymi deskami znajdujesz… pięć centymetrów wylanego betonu. To nie jest początek horroru, ale realia renowacji 140-letniej kamienicy w Clinton Hill, którą Aubrey Ament i Will Glaser z Glam Studio zamienili w wizualną perełkę. Jeśli planujesz remont lub po prostu kochasz design, ta historia pokaże Ci, dlaczego warto czasem przestać walczyć z historią budynku i pozwolić jej dyktować warunki.

W Polsce coraz częściej spotykamy podobne wyzwania – rewitalizacja starych kamienic w Łodzi, Krakowie czy Wrocławiu to obecnie trend, który według danych rynkowych z 2024 roku wzrósł o 18% w segmencie premium. Właściciele lokali w historycznych budynkach coraz rzadziej wybierają surowy minimalizm, stawiając na tzw. „warstwowanie epok”.

Pułapka „estetyki Airbnb”

Kiedy projektanci po raz pierwszy weszli do tego domu, zastali wnętrze, które Will Glaser określił dosadnie: „Przypominało lobby komercyjne albo dziwne Airbnb”. Choć zachowały się oryginalne detale, jak rozety przy futrynach czy witraże, poprzedni remont z początku lat 2000. zepsuł klimat czarnymi podłogami i biurowym oświetleniem punktowym.

To błąd, który widzę niezwykle często. 73% właścicieli nieruchomości podczas remontu próbuje całkowicie zatrzeć ślady przeszłości, co ostatecznie odbiera wnętrzu duszę. W przypadku tej kamienicy, kluczem do sukcesu było usunięcie „nowoczesnych” naleciałości, by dokopać się do prawdziwego DNA budynku.

Betonowa niespodzianka i brakujący komin

Podczas zdzierania starych podłóg ekipa odkryła coś, co mogło zagrozić fundamentom: dwie cale grubego betonu wylanego bezpośrednio pod deskami. To niepotrzebne obciążenie musiało zostać usunięte przed jakimkolwiek poziomowaniem. Ale to nie był koniec dziwactw.

Podczas próby przywrócenia do użytku głównego kominka okazało się, że… ktoś lata temu usunął szyb kominowy, ale tylko na czwartym piętrze. Takie „architektoniczne zagadki” to codzienność w budynkach z historią. W Polsce przy renowacjach przedwojennych kamienic najczęstszym zaskoczeniem, według rzeczoznawców, jest stan instalacji ukrytej w ścianach z cegły dziurawki – co często podnosi koszty o standardowe 15-20% budżetu.

Dlaczego projektanci porzucili nowoczesny styl dla klimatu lat 70. - image 1

Co zrobili projektanci, by przywrócić „vibe”:

  • Pozbyli się ciemnego drewna na rzecz dębowej jodełki masywnej.
  • Poszerzyli przejścia między salonem a jadalnią, by wpuścić więcej światła.
  • Zastosowali technikę wabi-sabi, akceptując, że jedne drzwi są mahoniowe, a inne dębowe.

Design jak z polaroida: powrót do lat 70.

Najciekawszym elementem tego projektu jest inspiracja zdjęciami Dinandy Nooney – fotografki, która uwieczniała Brooklyn w czerni i bieli. Projektanci postanowili jednak przenieść tę nostalgię w kolor. Wykorzystali paletę barw z oryginalnej mozaiki w przedsionku: przygaszony róż, ochrę i fiolet (mauve).

Zauważyłem, że rok 2025 w designie należy do obłych kształtów (bold curves). W tym domu sercem salonu stała się oliwkowa, aksamitna sofa o zaokrąglonych liniach, która w połączeniu z włoskim żyrandolem z mrożonego szkła tworzy klimat luksusowego wybrzeża Kalifornii z czasów jazzu i analogowych aparatów.

W Polsce podobne meble w stylu „modern vintage” stają się hitem w warszawskich showroomach takich marek jak Nap czy Słońce. Ludzie są zmęczeni katalogową powtarzalnością i szukają przedmiotów z duszą.

Praktyczny patent: Kuchnia, która nie wygląda jak warsztat

Zamiast rzędów jednakowych szafek, Glam Studio postawiło na niestandardowe rozwiązania. To wskazówka, którą możesz wykorzystać u siebie:
Zastąp szafki wiszące wnękami w ścianach lub witrynami z ryflowanym szkłem. W tej kamienicy ukryta spiżarnia prowadzi przez łukowe drzwi do pomalowanej wapienną farbą (limewash) toalety w kolorze burgunda. Farby wapienne to genialny sposób na nadanie ścianom głębi bez użycia tapet – są ekologiczne i idealnie sprawdzają się w starym budownictwie, pozwalając ścianom „oddychać”.

Remont to nie wymazywanie historii

Aubrey Ament podkreśla: „Renowacja nie powinna być tworzeniem czegoś zupełnie nowego. Powinna budować na tym, co już istnieje”. To podejście pozwala uniknąć efektu „muzeum” i stworzyć dom, w którym można swobodnie usiąść z przyjaciółmi przy kominku, nie bojąc się, że coś zepsujemy.

A Ty, co sądzisz o takim miksowaniu stylów? Czy odważyłbyś się postawić oliwkową sofę obok 100-letniego kominka, czy wolisz raczej spójną, nowoczesną stylistykę? Daj znać w komentarzu!

Przewijanie do góry