Kto choć raz próbował kupić „Lidlomixa” w dniu premiery, ten wie, że każda minuta ma znaczenie. Ten sprzęt stał się w Polsce symbolem sprytnego oszczędzania – oferuje funkcje, za które u konkurencji trzeba zapłacić trzykrotność tej kwoty. Już w poniedziałek, 2 marca, na półki wraca Monsieur Cuisine Smart, i to w cenie, która mocno namiesza na rynku małego AGD.
Cena, która zmienia zasady gry
Zamiast standardowych 299 euro (ok. 1300 zł), zapłacimy jedynie 249,99 euro – co w przeliczeniu na złotówki daje kwotę poniżej 1100 zł. W dobie galopującej inflacji i rosnących cen usług gastronomicznych w Polsce, taka inwestycja zwraca się błyskawicznie.
Z moich obserwacji wynika, że polscy konsumenci coraz częściej rezygnują z jedzenia „na mieście” na rzecz domowego gotowania, ale pod jednym warunkiem: musi być szybko. Monsieur Cuisine Smart idealnie wpisuje się w ten trend, łącząc w sobie blender, mikser, parowar, a nawet wagę kuchenną.
Co się zmieniło w modelu Smart?
78% użytkowników poprzednich generacji narzekało na zbyt małe ekrany. Nowa wersja Smart rozwiązuje ten problem dużym, dotykowym wyświetlaczem z systemem Cooking Pilot. To w zasadzie GPS dla Twojej kolacji – prowadzi za rękę przez ponad 600 zainstalowanych przepisów.

- Programowanie do 12 godzin: Wrzucasz składniki rano, a ciepły gulasz czeka na Ciebie po powrocie z pracy.
- Wielozadaniowość: Robot potrafi smażyć, zagniatać ciasto, a nawet gotować metodą sous-vide.
- Łatwe czyszczenie: Prawie wszystkie elementy (noże, mieszadła, misa) można po prostu wrzucić do zmywarki.
Czy to faktycznie „zabójca” Thermomixa?
W Polsce debata „Lidlomix kontra oryginał” jest wiecznie żywa. Choć profesjonalni kucharze zauważają różnice w obrotach silnika, to dla przeciętnego użytkownika, który chce zrobić szybko zupę krem lub ciasto na pizzę, różnica jest niemal nieodczuwalna w smaku, za to bardzo wyraźna w portfelu. Warto zauważyć, że w 2024 roku rynek robotów wielofunkcyjnych w Europie wzrósł o 15% – Polacy po prostu pokochali automatyzację kuchni.
Mój sprawdzony trik na udane zakupy w Lidlu
Jeśli planujesz zakup 2 marca, mam dla Ciebie małą radę. Większość sklepów wystawia te roboty na środkowych alejkach „non-food”. Kolejki ustawiają się przed otwarciem, a asortyment znika w mniej niż 20 minut. Najlepiej sprawdzić dostępność w aplikacji Lidl Plus wieczorem dzień wcześniej – czasem lokalne sklepy aktualizują stany magazynowe z wyprzedzeniem.
Nisza, o której mało kto wspomina
Wiele osób kupuje Monsieur Cuisine dla dań obiadowych, ale mało kto wie, jak genialnie radzi sobie z domową garmażerką. Przygotowanie pasty kanapkowej czy domowego masła orzechowego zajmuje w nim dosłownie 3 minuty. Przy obecnych cenach zdrowej żywności w Polsce, robienie własnych smarowideł bez konserwantów to oszczędność rzędu kilkuset złotych miesięcznie dla czteroosobowej rodziny.
Czy robot kuchenny za ułamek ceny flagowych modeli to faktycznie oszczędność, czy może wolicie tradycyjne garnki i własną intuicję? Dajcie znać w komentarzach, czy planujcie polowanie w poniedziałek!



