Większość z nas marzy o sypialni jak z katalogu, ale rzeczywistość rynkowa w 2025 roku bywa brutalna dla portfela. Okazuje się jednak, że kultowy minimalistyczny design nie musi kosztować fortuny, jeśli wiemy, gdzie szukać. Brytyjska sieć B&M wprowadziła do sprzedaży produkt, który do złudzenia przypomina bestsellera ze szwedzkiego sklepu, oferując niemal identyczną estetykę za ułamek ceny.
Zamiast wydawać 50 funtów na klasyczny model MALM z IKEA, klienci masowo ruszyli po szafkę nocną Sienna, która kosztuje zaledwie 18 funtów. Różnica 32 funtów w portfelu przy zakupie dwóch sztuk daje oszczędność rzędu 330 złotych – kwotę, którą w Polsce coraz częściej wolimy przeznaczyć na rosnące rachunki za energię lub weekendowy wyjazd.
Triki dużych marek, za które przepłacasz
W mojej praktyce obserwowania trendów wnętrzarskich zauważyłem, że granica między „premium” a „budget” zaczęła się zacierać. IKEA od lat stawia na okleinę z naturalnego drewna, co ma gwarantować szlachetne starzenie się mebla. Jednak 73% młodych dorosłych deklaruje, że ważniejszy od długowieczności jest dla nich aktualny wygląd i funkcjonalność „tu i teraz”.
Szafka Sienna z B&M, choć wykonana z płyty wiórowej, została zaprojektowana tak, by imitować strukturę słojów drewna. Z odległości metra jest praktycznie nieodróżnialna od droższego odpowiednika. Co ciekawe, mniejszy rozmiar modelu z B&M (36 cm szerokości) okazuje się zbawienny w nowoczesnym budownictwie w Polsce, gdzie sypialnie w nowych blokach bywają mikro-rozmiarów.
- Sienna (B&M): Szerokość 36 cm, głębokość 30 cm, wysokość 49 cm – idealna do wąskich wnęk.
- MALM (IKEA): Szerokość 40 cm, głębokość 48 cm, wysokość 55 cm – wymaga znacznie więcej miejsca przy łóżku.

Nie tylko szafki – era „peak adulthood” za pół ceny
Być może słyszeliście o zjawisku, które internauci nazywają „szczytem dorosłości” (peak adulthood). Chodzi o ten specyficzny moment satysfakcji, gdy kupujesz wyjątkowo ładny i praktyczny kosz na pranie. W Wielkiej Brytanii prawdziwym viralem stał się model Laundry and Co od B&M za 20 funtów.
Eksperci od designu zauważają, że jest on niemal kopią luksusowych koszy marki Joseph Joseph, które kosztują 60 funtów. W Polsce podobne zjawiska obserwujemy w sieciach takich jak Action czy Pepco. Ostatnie badania rynkowe z 2024 roku wykazują, że Polacy coraz częściej szukają „dupes” (tańszych zamienników), co pozwala im odświeżyć wnętrze co sezon, zamiast raz na dekadę.
Na co zwrócić uwagę przed zakupem zamiennika?
Warto jednak zachować czujność. Ale jest pewien niuans, o którym wielu zapomina podczas zakupów pod wpływem impulsu. Podczas gdy IKEA oferuje płynnie działające prowadnice z blokadą, najtańsze meble często wymagają od nas nieco więcej uwagi przy montażu. Oto kilka moich sprawdzonych rad:
- Zawsze sprawdzaj dopuszczalne obciążenie szuflad – zamienniki mogą nie udźwignąć stosu ciężkich książek.
- Użyj własnego, mocniejszego kleju do drewna podczas składania – to znacząco usztywni konstrukcję za 18 funtów.
- Wymień uchwyty na metalowe – to najszybszy sposób, by mebel z marketu wyglądał na produkt od projektanta.
Sprytne oszczędzanie to nowy luksus
Trend „quiet luxury” w domu nie polega już na posiadaniu najdroższych metek, ale na stworzeniu harmonijnego wnętrza. Wybierając szafkę z B&M zamiast tej z IKEA, zyskujesz środki na dodatki, które realnie budują klimat: dobrej jakości pościel czy designerską lampkę.
W mojej ocenie szafka Sienna to nie tylko „tania kopia”, ale przemyślana odpowiedź na potrzeby osób, które mają małe mieszkania i ograniczony budżet, a jednocześnie nie chcą rezygnować z nowoczesnego stylu. W sypialni liczy się przede wszystkim spokój, a ten łatwiej osiągnąć z pełnym portfelem.
A Ty jak sądzisz? Czy warto dopłacać 300% ceny tylko za logo znanej marki i odrobinę grubszą okleinę, czy wolisz częściej zmieniać wystrój mniejszym kosztem?



