Większość z nas kojarzy japońskie słodycze z przesłodzoną pastą z fasoli, ale współczesna scena kulinarna Tokio i Kioto przechodzi właśnie prawdziwą rewolucję tekstur. Jeśli myśleliście, że o dorayaki – tych ikonicznych puszystych placuszkach – wiecie już wszystko, nowe trendy na lata 2025-2026 całkowicie zmienią Wasze postrzeganie deserów.
Statystyki nie kłamią: według ostatnich raportów rynku żywności rzemieślniczej, popyt na tradycyjne wyroby Wagashi z „nowoczesnym twistem” wzrósł o 42% w ciągu ostatniego roku. To nie tylko moda, to poszukiwanie tzw. umami w świecie cukiernictwa. W Polsce również coraz częściej szukamy alternatyw dla ciężkich kremów, zwracając się ku lżejszym, azjatyckim formom. Poznajcie cztery miejsca, które redefiniują klasykę.
1. Sekret mąki ryżowej: Elastyczność, która uzależnia
W historycznym mieście Hikone, rzemieślnicy z Kashin Osuga sięgnęli po receptury sięgające ery Meiji, ale zrewolucjonizowali je jednym składnikiem. Zamiast klasycznej mąki pszennej, używają mąki z ryżu kleistego (mochiko) z prefektury Shiga.
- Dlaczego to działa: Ciasto staje się niesamowicie elastyczne i „ciągnące”, co idealnie kontrastuje z gęstą pastą tsubuan z fasoli z Hokkaido.
- Aspekt praktyczny: Co zaskakujące, mimo braku sztucznych konserwantów, te dorayaki zachowują świeżość przez 14 dni. W naszych warunkach to idealny prezent, który nie wyschnie po jednym dniu.
- Cena: około 280 jenów (ok. 7,50 zł).
2. Gigantyczne ziarna Toyowai: Luksus w rozmiarze XL
W dzielnicy Hikifune w Tokio, sklep Ichiya udowadnia, że wielkość ma znaczenie. 80% sukcesu dorayaki to według ekspertów jakość ziarna fasoli. Ichiya używa rzadkiej odmiany Toyowai z regionu Tokachi.
Zauważyłem, że w popularnych sieciówkach pasta jest często przemielona na gładką masę. Tutaj każde ziarno jest wyczuwalne, niemal „chrupiące” w swojej miękkości. To zupełnie inne doświadczenie sensoryczne – mniej cukru, więcej naturalnego aromatu orzechowego. To wybór dla tych, którzy nie lubią mdłych słodyczy.

3. Włoska beza i ser cheddar? Odważna fuzja w Kioto
Kyōraku Seiansho to miejsce dla kulinarnych ryzykantów. Ich specjalność to „Bata-dora”, czyli połączenie dorayaki z masłem. Ale nie jest to zwykłe masło. Japońscy mistrzowie łączą masło z Hokkaido z włoską bezą i… szczyptą sera cheddar.
Brzmi kontrowersyjnie? Badania nad percepcją smaku wskazują, że odrobina słonego sera (jak cheddar) potęguje słodycz pasty anko, jednocześnie oczyszczając podniebienie przed kolejnym kęsem. To klasyczny przykład trendu „new tradition”, który dominuje w japońskich mediach społecznościowych w 2025 roku.
4. Sos sojowy w cieście: Sekretny składnik z Sumidy
W parku Sumida znajdziecie Hojicha Factory, gdzie dorayaki pachnie… pieczonym chlebem i umami. Kluczem jest dodatek wysokiej jakości sosu sojowego do ciasta na bazie mąki ryżowej z prefektury Shimane.
W mojej praktyce kulinarnej często spotykam się z niedocenianiem soli w deserach. Tutaj sos sojowy nie sprawia, że deser jest słony – on wydobywa głębię z nadzienia. Jeśli będziecie na miejscu, szukajcie też ciastek w kształcie legendarnego byka „Nade-ushi” z pobliskiej świątyni. To lokalny „talizman” na szczęście, który można zjeść.
Praktyczna wskazówka dla podróżników i smakoszy
Wielu turystów popełnia ten sam błąd: je dorayaki prosto z lodówki. Prawdziwi profesjonaliści zalecają delikatne podgrzanie deseru (ok. 10 sekund w mikrofali lub na suchej patelni). Powoduje to, że aromat masła i fasoli uwalnia się o 30% intensywniej, a ciasto odzyskuje swoją niemal chmurową puszystość.
Czy bylibyście gotowi spróbować tradycyjnego japońskiego ciastka z dodatkiem dojrzałego sera cheddar, czy wolicie jednak klasyczną wersję z samą fasolą?



