Dlaczego profesjonalni kucharze zawsze dodają 20% tłuszczu do ciasta na mathri

Dlaczego profesjonalni kucharze zawsze dodają 20% tłuszczu do ciasta na mathri

Planujesz domowe przekąski na nadchodzące święta lub wieczór z herbatą, ale Twoje ciasteczka zawsze wychodzą albo zbyt twarde, albo gumowate? Większość z nas popełnia ten sam błąd: skupiamy się na przyprawach, zapominając o fundamentach technicznych ciasta.

Prawdziwa, chrupiąca mathri – indyjska słona przekąska, która bije rekordy popularności w mediach społecznościowych w 2025 roku – wymaga podejścia naukowego. Znany szef kuchni Ranveer Brar podkreśla, że sekret nie tkwi w mące, ale w tym, co z nią zrobisz, zanim w ogóle dotkniesz wody. Jeśli marzysz o strukturze, która rozpływa się w ustach, czas poznać zasady „halwai”, czyli tradycyjnych mistrzów cukiernictwa.

Zasada 20%: Liczba, która zmienia wszystko

Wielu domowych kucharzy dodaje tłuszcz „na oko”, co jest prostą drogą do kulinarnej porażki. Według standardów profesjonalnych, kluczem jest dokładnie 20% „moyanu” (tłuszczu) w stosunku do masy mąki.

W praktyce wygląda to tak: na 200 gramów mąki pszennej potrzebujesz dokładnie 40 gramów klarowanego masła (ghee) lub oleju. Badania konsumenckie przeprowadzone w 2024 roku wykazały, że przekąski przygotowane z zachowaniem tej proporcji są o 45% rzadziej oceniane jako „zbyt twarde”.

Jak sprawdzić, czy masz rację bez wagi?

  • Wymieszaj tłuszcz z mąką, pocierając ją w dłoniach.
  • Zaciśnij garść mieszanki w dłoni.
  • Jeśli po otwarciu dłoni ciasto zachowuje kształt bryłki i nie rozpada się natychmiast – gratulacje, masz idealną ilość tłuszczu.

Dlaczego sama mąka pszenna to błąd?

W Polsce często próbujemy odtworzyć orientalne przepisy, używając zwykłej mąki tortowej (typ 450). To błąd, który sprawia, że mathri staje się płaska i nudna. Szefowie kuchni sugerują mały „hack”: dodatek semoliny lub gruboziarnistej mąki kukurydzianej.

To właśnie te drobinki tworzą micro-pockets powietrza, które sprawiają, że ciasto jest warstwowe. W 2026 roku trend „texture-first” zdominuje gastronomię, a mathri jest jego idealnym ambasadorem. Pamiętaj, że czysta mąka bez dodatków strukturalnych nigdy nie da Ci tego charakterystycznego „chrupnięcia”, którego szukasz.

Dlaczego profesjonalni kucharze zawsze dodają 20% tłuszczu do ciasta na mathri - image 1

Trzy kroki do ciasta idealnego

1. Strategia kropli wody. To tutaj najczęściej dochodzi do katastrofy. Woda musi być dodawana bardzo powoli. Ciasto na mathri powinno być twarde i zwarte. Jeśli będzie zbyt miękkie, zamiast chrupiącej przekąski otrzymasz coś na kształt gumowatego placka, który po usmażeniu szybko namięknie.

2. Masaż zamiast zagniatania. Zapomnij o technice pieczenia chleba. Tu nie chcemy rozwijać glutenu. Ciasto należy „wcierać” i masować dłońmi, łącząc składniki, ale nie nadając im elastyczności. Dzięki temu mathri pozostanie krucha, a nie ciągnąca.

3. Święty spokój przez 15 minut. Coś, co wielu pomija – odpoczynek. Po zagnieceniu przykryj ciasto wilgotną szmatką na kwadrans. W tym czasie dodatki (jak suji/semolina) wchłoną wilgoć i spuchną, co drastycznie ułatwi formowanie ciasteczek bez ich pękania.

Lokalny akcent: Gdzie szukać składników?

W polskich realiach najlepsze efekty uzyskasz, kupując ghee (masło klarowane) w sklepach typu ekologicznego lub większych marketach jak Carrefour czy Auchan na działach z żywnością świata. Cena za słoik oscyluje w granicach 15-25 zł, ale efekt kruchości, jaki daje masło klarowane, jest nie do podrobienia przez żaden olej roślinny.

Podsumowanie: Czy jesteś gotowy na test chrupkości?

Przygotowanie idealnej mathri to nie tylko gotowanie, to proces budowania tekstury. Pamiętaj o zasadzie 20% tłuszczu, twardym cieście i obowiązkowym odpoczynku składników.

A Ty jakich dodatków używasz do swoich słonych przekąsek? Wolisz klasyczny kmin, czy może eksperymentujesz z polskimi ziołami jak majeranek czy cząber? Daj znać w komentarzach!

Przewijanie do góry