Kiedy temperatura za oknem niespodziewanie skacze powyżej średniej dla tej pory roku, plany biznesowe lądują w koszu na rzecz spontaniczności. W belgijskim Hoogstraten tłum dzieciaków i emerytów zablokował chodnik tylko dlatego, że jeden właściciel zauważył słońce i postanowił nie czekać do soboty.
Eksplozja konfetti i darmowe gałki: marketingowa lekcja z Vrijheid
Zamiast cichego otwarcia, Bjorn Boudin, właściciel dynamicznie rozwijającej się sieci Bjornies, wystrzelił z armatek konfetti dokładnie o godzinie 12:00. Moment nie był przypadkowy – to właśnie wtedy z pobliskiej szkoły podstawowej i gimnazjum wychodziły setki uczniów. Decyzja o przyspieszeniu otwarcia o trzy dni okazała się strzałem w dziesiątkę.
W dzisiejszych czasach, gdy według danych rynkowych z 2024 roku aż 62% konsumentów podejmuje decyzje o zakupie przekąsek pod wpływem impulsu pogodowego, Bjornies pokazało, jak reagować na trendy w czasie rzeczywistym. Właściciel przyznaje, że jego dłonie już to czują – nakładanie setek darmowych porcji wymaga nie lada krzepy, ale efekt wizerunkowy jest bezcenny.
Dlaczego akurat to miejsce?
Bjorn i jego partnerka często spacerowali po tej okolicy z psem. To klasyczny przykład wyboru lokalizacji „sercem”, który poparto twardą logiką biznesową. Hoogstraten to region słynący z natury, ale w samym centrum, przy ulicy Vrijheid, brakowało miejsca, które rozładowałoby kolejki w upalne dni. Jak zauważa jedna z mieszkanek, Ellen, konkurencyjna lodziarnia bywa tak oblegana, że nowa opcja tuż przy szkole to dla rodziców zbawienie.
- Strategiczna lokalizacja: Naprzeciwko szkół, co gwarantuje stały dopływ klientów od poniedziałku do piątku.
- Elastyczność: Otwarcie dopasowane do prognozy pogody, a nie do sztywnego kalendarza.
- Budowanie społeczności: Darmowe lody na start to najlepsza inwestycja w lokalny marketing szeptany.

Czy lody to nowa „ciepła branża” w 2025 roku?
Statystyki sektora gastronomicznego wskazują, że rynek lodów rzemieślniczych w Europie wzrośnie o kolejne 4,5% do 2026 roku. Klienci coraz częściej rezygnują z produktów przemysłowych na rzecz naturalnych składników. W Bjornies królują takie smaki jak jogurt z owocami leśnymi czy brownie, które szczególnie upodobały sobie grupy nastolatków celebrujące „wolne popołudnie”.
Co ciekawe, w Polsce obserwujemy podobny trend. Lokalne lodziarnie w miastach takich jak Poznań czy Wrocław stają się hubami towarzyskimi, przejmując rolę tradycyjnych kawiarni. Kluczem do sukcesu jest produkt Premium dostępny „na wyciągnięcie ręki”. Nawet Luc i Helga, para emerytów z Loenhout, zmienili swoje plany na wycieczkę rowerową, byle tylko móc usiąść w słońcu z gałką rzemieślniczego deseru.
Lifehack: Jak rozpoznać prawdziwe lody rzemieślnicze?
Jeśli planujesz wizytę w nowym miejscu, zwróć uwagę na dwa detale, o których często wspominają eksperci z branży gelatierów:
- Kolor pistacji: Jeśli jest jaskrawozielony, uciekaj. Prawdziwa pistacja ma barwę brudnej, oliwkowej zieleni.
- Wysokość góry lodowej: Lody ułożone w wysokie, puszyste fale w kuwetach często zawierają dużo stabilizatorów i napowietrzaczy. Te najlepsze zazwyczaj leżą płasko, bo ich naturalna struktura jest cięższa.
Dlaczego „szklana szyba” to za mało?
Sama obecność w dobrym punkcie to w 2025 roku za mało, by utrzymać się na rynku. Bjornies w Hoogstraten to już czwarty lokal Bjorna w prowincji Antwerpen. Jego sekret? Obecność. Właściciel sam stanął za ladą w dniu otwarcia, budując relację z klientami od pierwszej sekundy. W dobie cyfryzacji, taki „ludzki pierwiastek” staje się produktem deficytowym, za który klienci chętnie dopłacą te kilka złotych czy euro za porcję.
A Ty? Czy masz swoje ulubione miejsce na lody, do którego potrafisz pojechać na drugi koniec miasta tylko dlatego, że właściciel wita Cię z uśmiechem?



