Dlaczego doświadczeni ogrodnicy przycinają pelargonie do gołej łodygi właśnie teraz

Dlaczego doświadczeni ogrodnicy przycinają pelargonie do gołej łodygi właśnie teraz

Spoglądasz na swoje pelargonie po zimie i widzisz tylko suche, zdrewniałe badyle bez życia? Spokojnie, to tylko pozory. Wewnątrz tych szarych pędów drzemie ogromny potencjał, który wystarczy odpowiednio „obudzić”. Jeśli zrobisz to teraz, od maja Twój balkon utonie w kaskadach kwiatów. Jeśli jednak przegapisz ten moment lub popełnisz jeden z trzech najczęstszych błędów, roślina zmarnieje w słońcu.

Złota zasada 15 stopni: nie spiesz się z wystawianiem na zewnątrz

W Polsce marzec bywa zdradliwy. Choć słońce świeci coraz mocniej, nocne przymrozki potrafią zniszczyć lata hodowli w jedną godzinę. Badania wskazują, że ponad 60% roślin doniczkowych ginie wiosną nie z powodu mrozu, ale z powodu szoku termicznego.

Twoje pelargonie spały w temperaturze 5–10°C. Aby je wybudzić, potrzebują teraz stabilnych 15–18°C. Przenieś je do jasnego pokoju lub na ocieploną werandę, ale trzymaj z daleka od rozgrzanych kaloryferów. Suche powietrze z grzejników to najprostsza droga do inwazji przędziorków, które uwielbiają osłabione po zimie liście.

Dramatyczne cięcie, czyli dlaczego 10 cm to magiczna liczba

Wielu amatorów boi się używać sekatora, myśląc, że skrzywdzą roślinę. To błąd. Eksperci z branży ogrodniczej podkreślają: bez radykalnego cięcia pelargonia będzie wyciągnięta, rzadka i słaba. Co robię w swojej praktyce?

  • Skracam wszystkie pędy do wysokości około 10–15 cm.
  • Zostawiam na każdej gałązce tylko 2–3 zdrowe „oczka” (węzły), z których wyrosną nowe liście.
  • Całkowicie usuwam cienkie, suche i poczerniałe części – to siedlisko chorób grzybowych.

Takie „drastyczne” działanie sprawi, że roślina wypuści mnóstwo bocznych pędów i stworzy gęstą, zieloną kulę. Przy okazji, odcięte zdrowe końcówki możesz włożyć do wody – to darmowe sadzonki, które ukorzenią się w kilka tygodni.

Dlaczego doświadczeni ogrodnicy przycinają pelargonie do gołej łodygi właśnie teraz - image 1

Pułapka „starej ziemi” i zasada jednego centymetra

Czy wiedziałeś, że podłoże w doniczce po roku traci strukturę i przestaje przepuszczać powietrze do korzeni? Według danych z rynku ogrodniczego w 2024 roku, coraz więcej osób decyduje się na ziemię z dodatkiem perlitu, co drastycznie zmniejsza ryzyko gnicia korzeni.

Jeśli Twoja pelargonia ma więcej niż dwa lata, przesadź ją do świeżej, luźnej ziemi. Nowa doniczka powinna być tylko o 1–2 cm większa od poprzedniej. Pelargonie paradoksalnie lepiej kwitną, gdy mają nieco ciasno w korzeniach. Na dno obowiązkowo wsyp 2 cm keramzytu lub żwiru – w Castoramie czy lokalnych centrach ogrodniczych kosztuje to grosze, a ratuje roślinę przed przelaniem.

Mały tip: Jeśli nie chcesz przesadzać całej rośliny, zbierz przynajmniej górne 3–4 cm starej ziemi i zastąp ją świeżym podłożem wzbogaconym o długodziałający nawóz.

Podlewanie: mniej znaczy więcej

To tutaj większość z nas popełnia błąd. Po przycięciu roślina nie ma liści, więc praktycznie nie odparowuje wody. Jeśli teraz zaczniesz ją obficie podlewać, korzenie po prostu zgniją w zimnym błocie. W moich obserwacjach najlepiej sprawdza się metoda „suchego palca” – podlewaj dopiero wtedy, gdy ziemia na głębokości 2 cm jest całkowicie sucha.

Z nawożeniem poczekaj około 2–3 tygodnie, aż pojawią się pierwsze wyraźne, zielone listki. W polskich sklepach szukaj nawozów NPK z przewagą potasu w późniejszym etapie – to właśnie potas odpowiada za to, że kwiatów jest więcej niż liści.

O czym warto pamiętać w 2025 roku?

Zmieniający się klimat sprawia, że okresy suszy są gwałtowniejsze. Coraz więcej profesjonalistów poleca dodawanie hydrożelu do doniczek podczas wiosennego przesadzania. Pozwala to zaoszczędzić do 30% wody i chroni rośliny podczas upalnych lipcowych popołudni na południowych balkonach.

Pamiętaj też o różnicach między odmianami. Pelargonie bluszczolistne (wiszące) potrzebują nieco więcej przestrzeni niż te pasiaste (stojące). Z kolei pelargonie angielskie są najbardziej kapryśne i najgorzej znoszą bezpośrednie, palące słońce tuż po zimowaniu.

A jak wyglądają Wasze rośliny po zimie? Czy już wyciągnęliście sekatory, czy wciąż czekacie na cieplejsze dni w kwietniu? Dajcie znać w komentarzach!

Przewijanie do góry