Jeśli jest jedna rzecz, którą Izrael został obdarowany w tym sezonie bardziej niż samymi kwiatami, to są to rekomendacje, gdzie je oglądać. Telewizja, prasa, Facebook i Instagram – wydaje się, że na każdy zakwitający zawilec przypada dziesięć poradników, jak do niego dotrzeć przy zerowym wysiłku. Ale co z tymi, którzy chcą poczuć to kwitnienie w mięśniach czworogłowych podczas podejść i w kolanach na zejściach?
W dzisiejszych czasach, gdy według danych z 2024 roku turystyka piesza staje się jedną z najpopularniejszych form odreagowania stresu, warto poszukać ścieżek mniej oczywistych. Przygotowałem dla Was trzy trasy, które pozwolą Wam zobaczyć naturę z innej perspektywy. Pamiętajcie jednak: czas w przyrodzie to wszystko. Tydzień różnicy może sprawić, że krajobraz będzie wyglądał zupełnie inaczej.
1. Między Samsonem a historią: Har Tenufa i Las Tzora
Ta trasa to propozycja dla osób, które kochają łączyć wysiłek fizyczny z nutką archeologii. Zaczynamy w Kfar Uria (Waze: Chan Kfar Uria). To nie jest krótki spacer – przed Wami 15 kilometrów konkretnego marszu.
Po wyjściu z osady kierujemy się czarnym szlakiem. Choć to zawilce zwykle kradną show, warto wytężyć wzrok w poszukiwaniu rzadszych okazów storczyków, które właśnie teraz zaczynają swój spektakl. Podejście pod górę Tenufa to idealny moment, by wyciągnąć palnik i zaparzyć herbatę. Ale uwaga: najciekawsze zaczyna się na Ścieżce Rzeźb (zielony szlak).
- Co warto wiedzieć: Nazwa Kfar Uria nawiązuje do arabskiej nazwy oznaczającej „ruiny lwiątka”. Według lokalnej tradycji to właśnie tutaj biblijny Samson miał pokonać lwa.
- Historyczny smaczek: Chan, przy którym parkujecie, powstał w 1875 roku. W 1909 roku ziemie te kupiło stowarzyszenie z Białegostoku w Polsce. To właśnie tu pracowali pionierzy drugiej alii, w tym słynny A.D. Gordon.
Co mnie najbardziej zaskoczyło? Spokój tego miejsca mimo bliskości Jerozolimy. Statystyki pokazują, że ponad 60% turystów wybiera łatwiejsze trasy w dolinach, zostawiając te wzgórza dla koneserów ciszy.
2. Tam, gdzie widać wszystko: Kochav Yair i Sal’it
Szukacie trasy o długości 17 kilometrów z widokiem, który zapiera dech w piersiach? Kierujcie się na Waze: SAPIR Lookout Point. Tutaj natura przygotowała dla Was niespodziankę: dywany zawilców w trzech kolorach jednocześnie.
Podczas marszu czerwonym szlakiem przetniecie koryto wyschniętego strumienia. Może wygląda niepozornie, ale to górna część słynnego strumienia Alexander. Eksperci zauważają, że ze względu na skalistą budowę terenu, woda tutaj szybko wsiąka w głąb ziemi, by pojawić się na powierzchni dopiero znacznie dalej, zasilana przez dopływy Te’enim i Nablus.

Najważniejszym punktem jest Mitzpe Hadar (263 m n.p.m.). Stojąc tam, przy dobrej widoczności, możecie zobaczyć pas wybrzeża od Hajfy aż po Aszdod. To jedno z tych miejsc, gdzie człowiek czuje się mały w obliczu ogromu krajobrazu.
Praktyczna porada: Po zejściu niebieskim szlakiem skierujcie się do Single Ha-Gevim. Jeśli mieliście szczęście i ostatnio padało, znajdziecie tam naturalne zagłębienia w skałach wypełnione wodą – idealne miejsce na chwilę medytacji.
3. Czerwony szczyt Gilboa: Nachal Yitzpor i Dolina Źródeł
Trasa dla prawdziwych twardzieli – 25 kilometrów. Zanim jednak zawiążecie buty, wrzućcie do plecaka strój kąpielowy. Tak, nie pytajcie dlaczego, po prostu to zróbcie. Waze: Nachal Yitzpor (dolny parking).
Podejście w Nachal Yitzpor nie jest ekstremalnie trudne, choć gdzieniegdzie trzeba pomóc sobie klamrami wwbitymi w skałę. Prawdziwym „skarbem”, na który warto polować wzrokiem, jest Leontice leontopetalum (Redofnin Ha-Tzitzit) – roślina tak rzadka i specyficzna, że wielu bierze jej nazwę za żart przewodników.
Po zdobyciu szczytu Barqan i nacieszeniu oczu irysami (choć te mogą jeszcze czekać na swój moment), schodzimy w stronę Doliny Źródeł. Tutaj przydaje się wspomniany strój kąpielowy. Kąpiel w strumieniu Asi lub Ein Shokek po 20 kilometrach marszu to doświadczenie, którego nie zastąpi żadne SPA.
Dlaczego nazwa Yitzpor? Pochodzi ona z biblijnej księgi Sędziów. Gedeon przeprowadził tu nietypową selekcję wojowników. Z 32 tysięcy ochotników, po teście strachu i specyficznym sposobie picia wody, zostało tylko 300 najdzielniejszych. Czy dzisiaj mielibyście w sobie tę determinację, by przejść całą drogę?
Zanim wyruszysz na szlak
Niezależnie od pogody, izraelska natura potrafi być surowa. Badania z ostatnich lat wskazują na wzrost liczby interwencji ratunkowych wynikających z braku odpowiedniego przygotowania mapowego. Nie polegajcie wyłącznie na aplikacjach – sygnał w dolinach potrafi zniknąć.
A Wy? Wolicie szybki spacer przy drodze dla zdjęcia na Instagram, czy całodniową wyprawę, po której nogi odmawiają posłuszeństwa, ale głowa jest lżejsza o wszystkie troski tygodnia? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!



