Większość z nas kojarzy cannelloni z ciężkim sosem bolońskim i dużą ilością mielonego mięsa. Jednak w nadmorskich regionach Hiszpanii tradycja ta przybrała zupełnie inny, lżejszy i bardziej luksusowy obrót. Canelons de marisc, czyli rurki nadziewane owocami morza, to danie, które udowadnia, że włoska klasyka może zyskać nową duszę dzięki śródziemnomorskim składnikom.
W Polsce owoce morza wciąż traktujemy jako towar luksusowy, ale dane rynkowe z 2024 roku pokazują, że ich spożycie w naszych domach wzrosło o 12%. Szukamy alternatyw dla nudnego schabowego i ciężkich makaronów, a to konkretne połączenie małży i krewetek w kremowym sosie jest odpowiedzią na te potrzeby.
Sekret tkwi w płynie, który zwykle wylewasz
Wielu domowych kucharzy popełnia ten sam błąd: gotują małże, a wodę, która z nich wypłynęła, wylewają do zlewu. To kulinarny grzech. Profesjonalni szefowie kuchni w Barcelonie używają tego wywaru jako bazy do farszu i beszamelu. To właśnie w tym płynie skondensowana jest cała esencja morza, która sprawia, że danie smakuje jak w restauracji z gwiazdką Michelin.
Oto co musisz przygotować, aby odtworzyć ten smak w swojej kuchni (ilość dla 4 osób):
- 500 g świeżych małży (muli)
- 200 g krewetek (najlepiej typu llagostins)
- 8 płatów makaronu cannelloni
- 300 ml mleka do aksamitnego beszamelu
- Pół szklanki białego wytrawnego wina
- Masło, mąka, cebula, czosnek i odrobina gałki muszkatołowej
Jak stworzyć idealny farsz bez gumowatej tekstury?
Największym wyzwaniem przy obróbce owoców morza jest czas. Badania nad teksturą białka morskiego wskazują, że każda minuta powyżej optymalnego czasu gotowania drastycznie zmienia jego strukturę. Małże otwieramy na parze tylko przez 5 minut – ani sekundy dłużej. Następnie siekamy je drobno, łącząc z krewetkami podsmażonymi na maśle z czosnkiem i winem.

W mojej praktyce zauważyłem, że dodatek 50 g tomaca fregida (smażonych pomidorów) do farszu przełamuje morską słoność delikatną kwasowością. To ten niuans sprawia, że danie nie jest mdłe. Połączenie wszystkich składników z niewielką ilością beszamelu wewnątrz rurki sprawia, że nadzienie staje się spójne, ale nie „rozciapane”.
Patent od mistrzów: Beszamel 2.0
Zapomnij o zwykłym sosie z mąki i mleka. Aby uzyskać efekt „silk texture”, o którym rozpisują się krytycy kulinarni, do mleka dodaj wspomniany wcześniej wywar z małży. W Polsce coraz częściej w sklepach typu Lidl czy Biedronka można dostać mrożone owoce morza dobrej jakości – pamiętaj jednak, by rozmrażać je powoli w lodówce, a nie pod gorącą wodą. To klucz do zachowania jędrności.
Od kompozytora do talerza: Dlaczego to danie jest wyjątkowe?
Ciekawostką, którą mało kto zna, jest fakt, że popularyzację cannelloni przypisuje się słynnemu kompozytorowi Gioachino Rossiniemu. Był on nie tylko mistrzem opery, ale i wybitnym smakoszem. Choć jego oryginalny przepis opierał się na foie gras i truflach, katalońscy szefowie kuchni w latach 20. XX wieku postanowili „odemokratyzować” ten przepis, wykorzystując dary Morza Śródziemnego.
Co ciekawe, w Polsce koszt przygotowania solidnej porcji Canelons de marisc dla całej rodziny zamknie się w kwocie około 60-80 złotych, co czyni je idealną alternatywą dla drogich wyjść do restauracji. W 2025 roku trend „home fine dining” będzie tylko przybierał na sile – chcemy jeść wykwintnie, ale bez płacenia 300% marży w lokalu.
Krótka instrukcja montażu:
- Namoczone płaty makaronu układamy na czystej ścierce.
- Nakładamy farsz i zwijamy ciasno (ale bez przesady).
- Układamy w naczyniu żaroodpornym, zalewamy obficie beszamelem.
- Posypujemy tartym serem i zapiekamy przez 15 minut w 200 stopniach, aż wierzch będzie złoty i chrupiący.
Zamiast typowego parmezanu, spróbuj użyć lokalnego, twardego sera dojrzewającego. Polska ma świetne sery typu bursztyn, które genialnie komponują się z morskimi nutami, nadając im nieco orzechowego finiszu.
Czy próbowaliście kiedyś zastąpić mięso w tradycyjnych daniach owocami morza, czy jednak uważacie, że klasyczne cannelloni powinno zostać wierne tradycji Rossiniego? Dajcie znać w komentarzach!



