Pierwsze promienie wiosennego słońca w 2026 roku kuszą, by wyciągnąć kosiarkę z garażu i w końcu uporządkować ogród po rekordowo mokrej zimie. Zanim jednak naciśniesz przycisk „start”, musisz wiedzieć jedno: pośpiech w marcu to najprostsza droga do zniszczenia darni na cały nadchodzący sezon. Zbyt wczesne cięcie może nieodwracalnie osłabić system korzeniowy, który właśnie teraz walczy o przetrwanie.
W tym roku sytuacja jest wyjątkowa. Po ekstremalnie wilgotnym początku roku, kiedy w wielu regionach deszcz padał niemal codziennie, gleba jest nasiąknięta jak gąbka. W Polsce, podobnie jak na wyspach brytyjskich, ogrodnicy amatorzy popełniają ten sam błąd: próbują „naprawić” trawnik, zanim natura zdąży się obudzić. Według najnowszych zaleceń, kluczową datą, która oddziela sukces od ogrodowej katastrofy, jest niedziela, 15 marca.
Pułapka niskich temperatur i „uśpionych” korzeni
Dlaczego ta konkretna data jest tak ważna? To prosta biologia. Trawa przy temperaturach poniżej 5-8 stopni Celsjusza praktycznie nie rośnie w górę. Całą swoją energię kieruje teraz pod ziemię, budując fundamenty na letnie upały. Jeśli skrócisz źdźbła zbyt wcześnie, roślina dozna szoku i zamiast inwestować w korzenie, zacznie desperacko ratować część nadziemną.
W mojej praktyce zauważyłem, że trawniki skoszone zbyt nisko w marcu są o 40% bardziej podatne na mech i chwasty w maju. Statystyki z ostatnich lat pokazują, że blisko 70% właścicieli domów w Polsce wychodzi z kosiarką na zewnątrz natychmiast, gdy tylko obeschnie górna warstwa ziemi, nie sprawdzając prognoz przymrozków.
- Zasada 15 marca: To moment, w którym statystycznie grunt nagrzewa się wystarczająco, by trawa mogła się regenerować.
- Wysokość ma znaczenie: Pierwsze cięcie powinno być jedynie symbolicznym „wyrównaniem” końcówek.
- Wilgotność gleby: Jeśli po wejściu na trawnik zostawiasz głębokie ślady butów, kosiarka musi zostać w garażu.
Metoda „na widły” – trik od mistrzów ogrodnictwa
Znany ekspert ogrodniczy, Monty Don, od lat powtarza: zamiast walczyć z mchem chemią, popraw drenaż. Po tak mokrej zimie jak ta w 2026 roku, ziemia jest zbita i pozbawiona tlenu. Rozwiązanie jest prostsze i tańsze niż myślisz. Wystarczy zwykły widły ogrodowe.

Wbijaj je w ziemię co 15-20 centymetrów i lekko poruszaj, tworząc kanały powietrzne. To napowietrzanie (aeracja) sprawi, że woda szybciej dotrze do korzeni, a nie będzie zalegać na powierzchni, tworząc idealne warunki dla mchu. W sklepach takich jak Leroy Merlin czy Castorama znajdziesz gotowe mieszanki piasku kwarcowego, które warto wsypać w te otwory – to tak zwany „top-dressing”, który stosuje się na najlepszych polach golfowych.
Czym zastąpić agresywne nawożenie?
Zamiast kupować drogie nawozy startowe na początku marca, lepiej poświęć ten czas na wygrabienie trawnika metalowymi grabiami (wertykulacja ręczna). Usunięcie starej, zgniłej trawy (filcu) pozwoli słońcu dotrzeć bezpośrednio do ziemi, co przyspieszy jej nagrzewanie o kilka cennych stopni.
Co ciekawe, najnowsze dane rynkowe wskazują, że Polacy coraz chętniej rezygnują z perfekcyjnego, „plastikowego” wyglądu trawy na rzecz bioróżnorodności. Czy wiesz, że stokrotki czy koniczyna wcale nie są wrogiem zdrowego trawnika? Wręcz przeciwnie – pomagają utrzymać wilgoć w glebie podczas coraz częstszych letnich susz.
Złote zasady pierwszego koszenia w 2026 roku
Jeśli prognozy pogody na drugą połowę marca będą stabilne, przygotuj się do pracy, ale pamiętaj o tych krokach:
- Naostrz noże: Tępy nóż szarpie trawę, zostawiając rany, przez które wnikają choroby grzybowe.
- Ustaw kosiarkę na najwyższy poziom: Skróć trawę maksymalnie o 1/3 jej obecnej długości.
- Odpuść zbieranie do kosza: Jeśli trawa nie jest bardzo wysoka, zostaw pokos na miejscu – to naturalny azot, który zasili glebę za darmo.
Warto zauważyć, że przy obecnych cenach energii i paliw, rzadsze, ale mądrzejsze koszenie pozwala zaoszczędzić realne pieniądze. Średnio statystyczny Polak wydaje na pielęgnację trawnika od 300 do 800 zł rocznie – duża część tej kwoty to naprawianie błędów popełnionych właśnie w marcu.
Pamiętaj, że piękny ogród to nie ten, który został skoszony najwcześniej, ale ten, któremu pozwolono obudzić się w jego własnym tempie. Czy jesteś gotowy wypróbować metodę „na widły” zamiast drogich nawozów w tym sezonie?



