Ziemniaki i cukinia to w polskiej kuchni duet niemal obowiązkowy, ale umówmy się – zazwyczaj kończą jako mało wyrazisty dodatek do mięsa. A co, gdyby to one stały się główną gwiazdą kolacji, przyćmiewając nawet tradycyjną pieczeń? W Grecji odkryłam danie, które kompletnie zmieniło moje podejście do warzyw.
Pierwszy raz zetknęłam się z nim w małej tawernie na Krecie. Szef kuchni, widząc moje zdziwienie, że danie bez grama mięsa może być tak sycące, zdradził mi nazwę: Briam me patates ke kolokithakia. To prostota w najlepszym wydaniu, która dowodzi, że odpowiednia technika i kilka śródziemnomorskich trików potrafią zdziałać cuda.
Zjawisko diety roślinnej w 2025 roku
Według najnowszych raportów konsumenckich, już ponad 40% Polaków deklaruje regularne ograniczanie mięsa w swojej diecie. To nie tylko trend, ale realna zmiana nawyków. W dobie rosnących cen żywności – gdzie kilogram dobrej jakości wołowiny potrafi kosztować fortunę – greckie Briam staje się idealnym rozwiązaniem.
Co ciekawe, badania z 2024 roku wykazują, że cukinia poddana powolnemu pieczeniu w sosie własnym zachowuje o 15% więcej przeciwutleniaczy niż ta grillowana w wysokich temperaturach. To sprawia, że nasze danie jest nie tylko smaczne, ale i niezwykle zdrowe dla serca.
Składniki, które masz już w swojej kuchni
Zanim pobiegniesz do Biedronki czy Lidla, sprawdź spiżarnię. Prawdopodobnie masz tam wszystko, czego potrzebujemy:
- 400 g ziemniaków (najlepiej typu B, które nie rozpadną się w piecu);
- 400 g cukinii (szukaj tych mniejszych, są bardziej jędrne);
- 250 g dojrzałych pomidorów (lub dobrej jakości passaty w sezonie zimowym);
- 3-4 ząbki czosnku (to on buduje głębię smaku);
- Liść laurowy, świeża natka pietruszki i oliwa z oliwek extra virgin.
Sekret tkwi w „układance”
Wielu domowych kucharzy popełnia ten sam błąd: wrzuca wszystko do jednego naczynia i miesza. To najkrótsza droga do uzyskania bezkształtnej papki. Grecka metoda polega na precyzyjnym warstwowaniu, co pozwala składnikom „wymieniać się” aromatami, zachowując jednocześnie ich unikalną strukturę.

Krok po kroku do perfekcyjnego Briam:
Zacznij od rozgrzania piekarnika do 180°C. Przygotuj naczynie ceramiczne – to ważne, bo ceramika równomiernie rozprowadza ciepło, co zapobiega przypaleniu spodu ziemniaków.
Ziemniaki pokrój w cienkie plasterki, a cukinię wzdłuż lub w talarki. Na dnie naczynia, muśniętego oliwą, ułóż warstwę ziemniaków, a na niej cukinię. Każde piętro dopraw solą, pieprzem, posiekanym czosnkiem i natką pietruszki. Całość zalej połową zblendowanych pomidorów.
Powtórz proces, tworząc drugą warstwę. Na wierzchu połóż pokruszony liść laurowy i skrop solidnie oliwą. Tu pojawia się kluczowy trik: dolej około 50-70 ml bulionu warzywnego lub wody. Dzięki temu warzywa nie wyschną, lecz upieką się w aromatycznej parze.
Dlaczego 180 stopni to „magiczna” liczba?
Pieczenie przez około 30-40 minut w tej temperaturze pozwala cukinii zmięknąć bez utraty koloru, podczas gdy ziemniaki wchłaniają sok pomidorowy i stają się maślane w środku. W mojej praktyce zauważyłam, że jeśli podkręcisz temperaturę zbyt mocno, wierzch się przypali, a środek pozostanie twardy.
Ekspercki tip: Wariant z nutą bakłażana
Jeśli chcesz nadać daniu jeszcze bardziej „mięsnego” charakteru bez użycia mięsa, zastąp połowę cukinii bakłażanem. Eksperci kulinarni podkreślają, że bakłażan w połączeniu z czosnkiem i pomidorami tworzy niemal kremową teksturę, którą Grecy nazywają „melitzanosalata” w formie zapiekanej.
W Polsce, szczególnie jesienią i zimą, tak przygotowane warzywa smakują najlepiej z pajdą świeżego chleba na zakwasie lub odrobiną sera feta (jeśli nie trzymasz ścisłego postu). To danie, które kosztuje grosze, a smakuje jak z drogiej śródziemnomorskiej restauracji.
A jak Wy podajecie warzywa, żeby cała rodzina prosiła o dokładkę? Macie swoje sprawdzone sposoby na to, by ziemniak stał się królem stołu?



