Zaledwie tydzień temu setki pasażerów koczowały na monachijskim lotnisku z powodu paraliżu śnieżnego, a dziś? Krokusy nieśmiało przebijają się przez ziemię, a pierwsi śmiałkowie w krótkich rękawach ustawiają się w kolejkach po rzemieślnicze lody. To nie jest zwykłe otwarcie sezonu – to manifestacja optymizmu, która w tym roku przyszła wyjątkowo wcześnie.
Wielu z nas kojarzy jedzenie lodów z upalnym lipcem, ale dane rynkowe z ostatnich lat pokazują coś zupełnie innego. Według raportów branżowych z 2024 roku, konsumpcja lodów w Europie Środkowej poza szczytem letnim wzrosła o 18%. Ludzie nie szukają już tylko ochłody, ale przede wszystkim „comfort food”, który poprawia nastrój bez względu na aurę za oknem.
Data otwarcia to nie przypadek, lecz żelazna dyscyplina
Mogłoby się wydawać, że właściciele kultowych miejsc, takich jak Sarcletti przy Rotkreuzplatz, nerwowo odświeżają prognozę pogody, zanim odkluczą drzwi. Nic bardziej mylnego. Benjamin Lun, kierownik filii, przyznaje, że data 21 lutego była ustalona już dawno temu, jeszcze przed zimową przerwą.
Dlaczego tak wcześnie? W branży lodziarskiej liczy się rozpęd. Uruchomienie całej machiny logistycznej, od dostaw świeżego mleka po szkolenie personelu, zajmuje tygodnie. Przesunięcie otwarcia o kilka dni z powodu deszczu jest logistycznym koszmarem. Zresztą, lojalni klienci pojawili się przy ladzie, gdy na chodnikach zalegały jeszcze resztki pośniegowego błota. To dowód na to, że dla prawdziwego fana pistacji czy sorbetu pogoda jest sprawą drugorzędną.
Warto zauważyć ciekawą prawidłowość, którą obserwuję też na polskim rynku, na przykład w Warszawie czy Krakowie: pierwsze kolejki po lody ustawiają się nie wtedy, gdy jest gorąco, ale gdy pojawia się pierwsze ostre słońce. To psychologiczny przełom, który zwiastuje koniec zimy.
Nowe smaki 2025: Od egzotyki po amerykańskie klasyki
Co będziemy lizać w tym roku? Tegoroczne trendy odchodzą od nudnej wanilii na rzecz skomplikowanych kompozycji smakowych. Lodziarnia Riva Reno w Glockenbachviertel stawia na odważne połączenia, które mają nas rozgrzać od środka:

- Sweet Alabama: Intensywnie czekoladowe lody wzbogacone masłem orzechowym – idealne na chłodniejsze, marcowe popołudnia.
- Strawberry Fields: Połączenie świeżych truskawek i kremowego serek mascarpone (dostępne, gdy tylko pojawią się pierwsze owoce).
- Mango Sticky Rice: Absolutny hit od Lucy Allary z Eisbrunnen, inspirowany tajskim deserem, w wersji całkowicie wegańskiej.
Co ciekawe, ponad 40% nowych smaków wprowadzanych w sezonie 2025/2026 to opcje roślinne. To już nie jest niszowy trend, ale standard, którego wymagają świadomi konsumenci w dużych metropoliach.
Strategia „schodkowa” – dlaczego nie wszystko otwiera się naraz?
Jonathan von Brocke, prowadzący punkty Patagon Helados, stosuje sprytną strategię. Zamiast otwierać trzy filie jednocześnie, zaczyna od jednej – przy Romanplatz. Pozwala to na spokojne wdrożenie nowych pracowników. W branży, gdzie koszt wyszkolenia dobrego pracownika wzrósł w ostatnim roku o blisko 15%, nikt nie może sobie pozwolić na błędy w obsłudze klienta w pierwszym tygodniu pracy.
Dopiero po kilku dniach „rozgrzewki” ruszają kolejne punkty przy Heideckstraße i Großhaderner Straße. To lekcja dla każdego biznesu: jakość jest ważniejsza niż wielkie otwarcie z pompą.
Jak rozpoznać lody rzemieślnicze najwyższej klasy?
Często dajemy się nabrać na góry kolorowej masy w witrynach. W mojej praktyce zauważyłem, że najlepsze lodziarnie, jak monachijskie Ballabeni, trzymają się kilku złotych zasad, które warto znać:
- Kolor: Naturalne lody pistacjowe są blado-brązowe lub oliwkowe, nigdy jaskrawozielone.
- Struktura: Jeśli lody są ułożone w wysokie, puszyste góry, prawdopodobnie zawierają dużo stabilizatorów i napowietrzaczy.
- Cena: W 2025 roku średnia cena gałki rzemieślniczej w Monachium oscyluje wokół 2,00–2,50 EUR. W Polsce w topowych kawiarniach płacimy już 7-9 PLN. Niższe ceny często oznaczają oszczędność na składnikach.
Swoją drogą, lada dzień w Ballabeni mają pojawić się smaki sezonowe, takie jak guawa i rabarbar. Ten ostatni to prawdziwy symbol nadchodzącej wiosny w Niemczech, podobnie jak u nas w Polsce pierwsze ciasta z rabarbarem.
A Wy? Czekacie na upały, żeby kupić pierwszy rożek, czy jesteście w grupie tych, którzy jedzą lody nawet przy zerowej temperaturze? Dajcie znać w komentarzach, jaki najbardziej nietypowy smak jedliście w tym roku!



