Większość z nas kojarzy Wietnam z popularną zupą Pho lub kanapkami Banh Mi, które można kupić na każdym rogu w Warszawie czy Krakowie. Jednak prawdziwe skarby kulinarne ukryte są tam, gdzie dorastały legendy sportu, takie jak piłkarz Hồ Văn Cường. Prowincja Nghệ An to region, który ukształtował nie tylko hart ducha mistrzów, ale i smaki, których 90% turystów nigdy nie miała okazji spróbować.
Sekret tkwi w bagnie: Nowe spojrzenie na zupę z węgorza
Jeśli myślisz, że znasz smak węgorza, kuchnia Nghệ An szybko zweryfikuje Twoje przekonania. Lokalne cháo lươn (owsianka z węgorzem) i súp lươn (zupa z węgorza) to dania-instytucje. Zauważyłem, że sekret ich smaku nie tkwi w przyprawach, ale w pochodzeniu składników. W przeciwieństwie do hodowlanych ryb, których rynek w Polsce zdominował sklepy, tutaj używa się wyłącznie małych, „polnych” węgorzy błotnych.
Co ciekawe, badania rynku kulinarnego z 2024 roku wskazują, że autentyczne dania regionalne z Azji Południowo-Wschodniej zyskują na popularności w Europie o 15% szybciej niż standardowy street food. W Nghệ An każda wioska ma swoją recepturę:
- W regionach górskich dominuje pikantna nuta imbiru i chili, która ma rozgrzewać ciało.
- W dolinach stawia się na naturalną słodycz ryby, podkreśloną jedynie kroplą lokalnego sosu rybnego.
Bánh mướt: Delikatność, której nie znajdziesz w restauracjach sieciowych
Wczesnym rankiem w Hoàng Mai, rodzinnym mieście Hồ Văn Cườnga, powietrze wypełnia zapach pary wodnej. To bánh mướt – cienkie jak papier, jedwabiste naleśniki ryżowe. Choć przypominają popularne bánh cuốn z Hanoi, różnią się brakiem nadzienia w środku. Podaje się je z grillowanym mięsem lub po prostu macza w aromatycznym sosie.
W moich podróżach zauważyłem, że to właśnie prostota decyduje o jakości. Lokalni eksperci kulinarni podkreślają, że idealne bánh mướt musi być przygotowane z ryżu moczonego przez całą noc, by uzyskać odpowiednią elastyczność bez użycia chemicznych ulepszaczy. To śniadanie mistrzów, które daje energię na cały dzień treningu.

Nhút Thanh Chương: Wietnamska odpowiedź na polskie kiszonki?
Czy wiedzieliście, że Wietnamczycy również mają bzika na punkcie fermentacji? Nhút to potrawa, która może zaskoczyć nawet fanów polskiej kapusty kiszonej. Wykonuje się ją z młodych owoców dżakfruta (jackfruit), które są solone i fermentowane.
Według danych z 2025 roku, zainteresowanie żywnością fermentowaną w Polsce osiągnęło rekordowy poziom ze względu na właściwości probiotyczne. Nhút idealnie wpisuje się w ten trend:
- Można go jeść na surowo jako orzeźwiającą sałatkę.
- Świetnie smakuje smażone z boczkiem, tworząc unikalne połączenie słono-kwaśne.
- W zupach nadaje bulionowi głębi, której nie zastąpi żadna kostka rosołowa.
Canh lá đắng – lekcja pokory w jednym talerzu
Ostatnim przystankiem na naszej mapie jest canh lá đắng, czyli zupa z gorzkich liści. To danie, które „trzeba zrozumieć”. W kulturze Wietnamu gorycz jest ceniona tak samo jak słodycz. Wierzy się, że spożywanie tych liści pomaga w trawieniu i oczyszczaniu organizmu po ciężkim dniu pracy na polu (lub na boisku).
Często pomijany przez turystów, ten „gorzki” specjał jest kluczem do zrozumienia odporności mieszkańców tego regionu. To kuchnia, która nie próbuje Cię uwieść cukrem – ona oferuje autentyczność i zdrowie.
Praktyczna wskazówka dla podróżników:
Jeśli planujesz wizytę w środkowym Wietnamie w 2026 roku, nie szukaj restauracji z angielskim menu. Najlepsze jedzenie w Nghệ An znajdziesz tam, gdzie obok niskich plastikowych stolików parkuje najwięcej skuterów miejscowych. Za pełny posiłek dla dwóch osób zapłacisz nie więcej niż 100 000 – 150 000 VND (ok. 16-24 PLN), co jest ceną śmiesznie niską za taką jakość składników.
Kuchnia Nghệ An to coś więcej niż kalorie. To opowieść o przetrwaniu, tradycji i pasji, która niesie lokalnych chłopców na światowe stadiony. A Ty, czy miałbyś odwagę spróbować zupy z „gorzkich liści”, by poczuć prawdziwy smak sukcesu?



