Większość z nas, myśląc „włoska kolacja”, widzi przed oczami talerz spaghetti lub gorącą pizzę. To pułapka, w którą wpada aż 90% turystów odwiedzających kraje śródziemnomorskie. Tymczasem prawdziwa Italia kryje się w duszonych gulaszach i owocach morza, o których istnieniu wielu woli zapomnieć, trzymając się bezpiecznego menu.
W sercu Saragossy, przy ulicy Bruno Solano 4, Ivan – Włoch z pochodzenia, który od 25 lat mieszka w Hiszpanii – postanowił rzucić wyzwanie temu stereotypowi. Jego restauracja „Figari” to nie kolejny lokal z biało-czerwoną kratą na obrusach. To miejsce, gdzie tradycja Sardynii spotyka się z hiszpańską konkretnością, a wynik tego starcia potrafi zaskoczyć nawet najbardziej wybrednych smakoszy.
Pułapka „pizzy i makaronu”
Kiedy Ivan otwierał Figari w 2023 roku, zderzył się z brutalną rzeczywistością. Okazało się, że dla wielu klientów „włoska kuchnia” to synonim mąki i sera. Według danych branżowych z 2024 roku, ponad 70% nowych restauracji etnicznych w Europie upraszcza swoje menu, bo boi się, że autentyczne dania regionalne się nie sprzedadzą.
Ivan zauważył, że goście początkowo szukali u niego klasyków, które znają z sieciówek. Jednak on, po 19 latach pracy w hiszpańskich kuchniach, wiedział jedno: można robić rzeczy inne, lepsze i bardziej osobiste. Zaryzykował i postawił na kuchnię swojego dzieciństwa – tę z przylądka Figari na Sardynii.
Sekret babci z Golfo Aranci
Największym hitem lokalu, który przyniósł Ivanowi m.in. nagrodę za najlepszą obsługę w konkursie Tapas 2025, są kalmary w stylu Golfo Aranci. To danie to czysta emocja zamknięta na talerzu. Kalmary faszerowane według tajnej receptury jego babci, podawane we własnym atramencie, to wspomnienie słonego powietrza i porannych połowów.

- Unikalność: Receptura nie zmieniła się od pokoleń.
- Technika: Powolne duszenie, które sprawia, że owoce morza rozpływają się w ustach.
- Fuzja: Wykorzystanie lokalnych produktów z Aragonii do włoskich baz.
Od gotowania do prowadzenia biznesu: Lekcja pokory
W mojej praktyce często widzę świetnych rzemieślników, którzy upadają jako managerowie. Ivan szczerze przyznaje: „Bycie kucharzem, a bycie restauratorem to dwie różne bajki”. W Polsce rynek gastronomiczny w 2025 roku również pokazuje tę tendencję – samo dobre jedzenie to za mało, liczy się opowieść i odwaga, by nie dawać klientowi tego, co już zna.
Co ciekawe, restauracja „Figari” nie boi się podrobów. W menu znajdziemy ozory wołowe, ślimaki czy nóżki wieprzowe. To odważny ruch, zwłaszcza w regionie, który słynie z własnych, mocnych tradycji mięsnych. Ivan udowodnił jednak, że włoskie podejście do tych składników jest lżejsze, bardziej cytrusowe i aromatyczne.
Dlaczego warto tam zajrzeć przed końcem 2025 roku?
Restauracja zdobyła już drugie miejsce w prestiżowym rankingu „Saborea”. Statystyki pokazują, że lokale tego typu – autorskie, małe i rodzinne – stają się nowymi punktami orientacyjnymi dla tzw. foodies. Jeśli planujesz wycieczkę w te rejony, zapomnij o turystycznych pułapkach w centrum miasta. Prawdziwy smak Saragossy ma teraz włoski akcent.
Praktyczna wskazówka: Jeśli kiedykolwiek będziesz gotować kalmary w domu, spróbuj dodać do farszu odrobinę startej skórki z cytryny i świeżego majeranku, tak jak robią to na Sardynii. To całkowicie zmienia profil smakowy dania, odejmując mu ciężkości.
A Wy? Czy w restauracji włoskiej zawsze odruchowo zamawiacie makaron, czy macie odwagę spróbować czegoś, co nie ma w nazwie „carbonara” lub „margherita”?



