Przez ostatnie dwie dekady szklana kabina prysznicowa była symbolem nowoczesności i oszczędności miejsca w polskich łazienkach. Jednak według najnowszych trendów wnętrzarskich na lata 2025-2026, ten praktyczny element wyposażenia powoli odchodzi do lamusa. Właściciele domów i mieszkań w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu coraz chętniej wybierają rozwiązanie, które jeszcze niedawno uznawano za niepraktyczny przeżytek.
Łazienka przestała być tylko miejscem szybkiej higieny. Dziś projektujemy ją jako prywatne domowe spa, gdzie liczy się nie tylko funkcja, ale przede wszystkim doznania sensoryczne i głęboki relaks. Zauważyłem, że podczas remontów moi klienci coraz częściej zadają pytanie: czy ten prysznic jest mi naprawdę potrzebny do szczęścia?
Wielki powrót wanny w nowoczesnym wydaniu
To, co obserwujemy, to spektakularny powrót wanny wolnostojącej. Choć przez lata kojarzyła się z ogromnymi salonami kąpielowymi, dzisiejsza technologia materiałowa pozwala na montaż luksusowych modeli nawet w mniejszych łazienkach w bloku. Statystyki rynkowe pokazują, że sprzedaż wanien wolnostojących w Polsce wzrosła w ostatnim roku o blisko 22%, wypierając standardowe kabiny z brodzikiem.
Dlaczego tak się dzieje? Szklana kabina, choć minimalistyczna, rzadko kiedy kojarzy się z prawdziwym odpoczynkiem. Jest kojarzona z pośpiechem przed pracą. Z kolei wanna zaprasza do „slow life”, co stało się kluczowym elementem projektowania wnętrz w obecnej dekadzie. Ale uwaga, nie mówimy tu o starych, obudowanych płytkami wannach z lat 90.
Nie tylko design: Co mówią eksperci?
Z punktu widzenia psychologii wnętrz, ostre linie i twarde szkło prysznica tworzą barierę wizualną. Tymczasem nowoczesne wanny o rzeźbiarskich kształtach (wykonane z kompozytów takich jak marmur syntetyczny czy wysokiej jakości żywice) stają się centralnym punktem kompozycji. Badania przeprowadzone przez europejskie instytuty designu sugerują, że obłe kształty w łazience obniżają poziom kortyzolu o 15% skuteczniej niż kanciaste formy.
W polskich domach coraz częściej spotykamy:
- Wanny freestanding z cienkimi rantami: Wyglądają niezwykle lekko i elegancko.
- Modele inspirowane stylem vintage: Na dekoracyjnych nóżkach, ale w nowoczesnym, matowym wykończeniu.
- Wanny zintegrowane z podestem: Często wykonane z naturalnego kamienia lub drewna egzotycznego.

Ile to kosztuje w polskich realiach?
Warto wspomnieć o budżecie, bo to najczęstsza obawa. Jeszcze pięć lat temu dobra wanna wolnostojąca była wydatkiem rzędu 10 000 zł. Dzisiaj, dzięki popularności lokalnych marek takich jak Besco, Marmorin czy klasyczne Koło, solidny model kompozytowy można kupić już w przedziale 2500 – 4500 zł. To kwota porównywalna z wysokiej jakości szklaną kabiną prysznicową wraz z profesjonalnym odpływem liniowym.
Ale tu pojawia się pewien niuans. Wybór wanny zamiast prysznica to nie tylko kwestia estetyki, ale i zmiany instalacji wodnej. Jeśli planujesz taką rewolucję w bloku z wielkiej płyty, musisz sprawdzić, czy odpływ można schować w podłodze lub czy konieczne będzie wykonanie stylowego podestu.
Praktyczny lifehack: Jak połączyć dwa światy?
Jeśli boisz się, że rano zabraknie Ci czasu na kąpiel, architekci coraz częściej stosują rozwiązanie hybrydowe. Polega ono na umieszczeniu wanny wolnostojącej w strefie „mokrej” razem z otwartym prysznicem typu walk-in (bez tradycyjnego szkła). Dzięki temu zyskujesz pełną funkcjonalność bez tworzenia „szklanej klatki”, której czyszczenie z osadów wapiennych jest zmorą każdego właściciela domu.
Co z czystością?
Przyznam szczerze: to właśnie kwestia utrzymania czystości jest ukrytym powodem odwrotu od szkła. Każdy, kto posiada kabinę prysznicową, wie o czym mówię – walka z kamieniem bywa frustrująca. Nowoczesne wanny z powłoką antybakteryjną i gładkim akrylem czy mineralnym odlewem wymagają dosłownie kilku minut uwagi tygodniowo, by lśnić jak nowe.
Czy to rozwiązanie dla każdego?
Oczywiście, wybór zależy od metrażu i stylu życia. Jednak jeśli stoisz przed decyzją o remoncie w 2025 roku, zastanów się, co da Ci większą wartość po ciężkim dniu pracy w biurze. Poczucie luksusu nie wynika z ilości zamontowanej elektroniki, ale z jakości czasu, jaki spędzamy w danym pomieszczeniu.
Wanny wolnostojące nie są już tylko dla bogaczy z katalogów. Stały się manifestem dbania o własne zdrowie psychiczne. Zamiast zamykać się w ciasnym prysznicu, coraz więcej z nas wybiera przestrzeń, która „oddycha” i cieszy oko.
A Wy co sądzicie o tym trendzie? Czy bylibyście gotowi zrezygnować z wygody szybkiego prysznica na rzecz wieczornego rytuału w wannie wolnostojącej, czy uważacie to za kompletnie niepraktyczny pomysł w polskim mieszkaniu?



