Wyobraź sobie, że prowadzisz rodzinną firmę przez siedem dekad, a Twoje lody znają wszyscy w regionie, ale by dowieźć je do klientów, musisz wynajmować chłodnie w połowie kraju. To logistyczny koszmar, który właśnie dobiega końca dzięki inwestycji wartej 3 miliony euro. Rodzina Gálvez z Heladería de Montalbán udowadnia, że tradycyjna receptura z 1955 roku może iść w parze z gigantyczną skalą produkcji.
Od małego warsztatu do 20 tysięcy metrów kwadratowych
Wszystko zaczęło się od Juliána Gálveza i jego pasji do rzemiosła. Dziś trzecie pokolenie rodziny decyduje się na krok, który zmieni krajobraz gospodarczy La Rambla. Budowa kompleksu o powierzchni 20 000 metrów kwadratowych to nie tylko kwestia nowych ścian, ale przede wszystkim ucieczka od rozproszonej produkcji, która dotychczas była rozdzielona między Montalbán a Santaellę.
W dzisiejszych realiach, gdzie koszty energii w logistyce chłodniczej wzrosły w całej Europie o ponad 15% w ciągu ostatnich dwóch lat, konsolidacja to jedyne wyjście. Adela Gálvez, zarządzająca administracją, przyznaje wprost: wynajmowanie zewnętrznych chłodni w całej Andaluzji komplikuje codzienną pracę. Nowa fabryka połączy trzy pracownie: cukierniczą, lodziarską oraz linię dedykowaną dla supermarketów.
Sekret ultrazamrażania: Jak zachować smak domowego ciasta?
Wielu producentów idzie na skróty, używając konserwantów. Nowa Repostería (marka handlowa firmy) od lat 90. stawia na technologię ultrazamrażania. To właśnie ten „trik” pozwolił im stać się pionierami w Hiszpanii i eksportować wyroby cukiernicze, które po rozmrożeniu smakują jak świeżo upieczone.
- Inwestycja: Ponad 3 miliony euro w nowoczesny park maszynowy.
- Skala: Obroty na poziomie 7 milionów euro rocznie (dane za 2025).
- Zasięg: Produkty dostępne w całej Hiszpanii, od małych kawiarni po wielkie sieci handlowe.
Warto zauważyć, że w Polsce sektor lodów rzemieślniczych również przeżywa podobną ewolucję. Według raportów rynkowych z 2024 roku, polscy konsumenci coraz częściej szukają produktów z „czystą etykietą”, co pokrywa się z filozofią rodziny Gálvez, która mimo digitalizacji nie zamierza zmieniać swoich tradycyjnych receptur.

Rok 2026: Nowy rozdział w logistyce
Budowa już ruszyła, a priorytetem są komory chłodnicze. Plan jest jasny: do 2026 roku cała dystrybucja ma odbywać się z jednego centralnego punktu w La Rambla. Choć firma stara się o dotację z rządu Andaluzji w wysokości 1,32 miliona euro, ryzyko inwestycyjne biorą na siebie. To imponujące, biorąc pod uwagę, że zespół liczy obecnie 45 osób – a po otwarciu nowej fabryki liczba etatów ma znacząco wzrosnąć.
Czego możemy się od nich nauczyć? W branży spożywczej często mówi się o „klątwie skali” – im większa produkcja, tym gorsza jakość. Heladería de Montalbán przełamuje ten schemat, separując proces produkcji (automatyzacja) od samej kompozycji smaku (tradycja).
Mój mały lifehack dla każdego, kto kupuje lody w supermarketach: zawsze sprawdzajcie wagę produktu, a nie jego objętość. Przemysłowe lody są często napowietrzane (nawet do 50%), podczas gdy te rzemieślnicze, jak te z La Rambla, zachowują swoją gęstość i naturalną kremowość dzięki odpowiedniemu procesowi mrożenia.
Czy digitalizacja zabije duszę rzemiosła?
Ciekawym wątkiem jest zapowiedziana pełna digitalizacja wszystkich działów. W świecie produkcji żywności oznacza to zazwyczaj lepszą kontrolę temperatury i śledzenie każdej partii towaru o kodzie kreskowym, co w 2026 roku stanie się standardem bezpieczeństwa żywności w Unii Europejskiej.
Przykład firmy z La Rambla pokazuje, że lokalna marka może stać się ogólnokrajowym gigantem bez utraty twarzy. Ich sukces opiera się na prostym modelu: rodzina pilnuje jakości, a technologia pilnuje kosztów.
A Wy, na co zwracacie uwagę kupując lody w większych sklepach: na znaną markę czy na tradycyjny, krótki skład? Dajcie znać w komentarzach!



