Dlaczego szefowie kuchni z Dubaju wybierają Londyn na otwarcie nowej restauracji z trzema gwiazdkami Michelin

Dlaczego szefowie kuchni z Dubaju wybierają Londyn na otwarcie nowej restauracji z trzema gwiazdkami Michelin

Kiedy myślimy o indyjskim jedzeniu, często przed oczami mamy aromatyczne curry z lokalnego baru na rogu. Jednak to, co wydarzy się wiosną 2026 roku w samym sercu londyńskiego Mayfair, całkowicie zmieni nasz sposób postrzegania tej kuchni. Czy indyjska kolacja za blisko 900 złotych bez napojów ma sens? Jeśli za sterami stoi ekipa z trzema gwiazdkami Michelin, odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak.

Nowy punkt na kulinarnej mapie Mayfair

Londyn od lat jest domem dla niesamowitych restauracji z Azji Południowej. Mamy tu wszystko: od genialnego street foodu w Shree Krishna Vada Pav po wyrafinowane smaki w Trishna. Jednak pojawienie się Trèsind to wydarzenie zupełnie innej rangi. Marka, która zaczynała w 2014 roku jako ambitny projekt w Dubaju, a potem podbiła Bombaj, teraz celuje w najbardziej prestiżowy adres w stolicy Wielkiej Brytanii – 13-14 Hanover Street.

Warto wiedzieć, że rynek fine diningu w Londynie przechodzi obecnie transformację. Według ostatnich raportów z 2024 roku, zainteresowanie tzw. kuchnią progresywną, która łączy tradycyjne smaki z nowoczesną technologią gotowania, wzrosło o 15% rok do roku. Trèsind wpisuje się w ten trend idealnie, łącząc francuski szyk (słowo très – bardzo) z esencją Indii.

Czego spodziewać się za 170 funtów?

Wiele osób zastanawia się, co sprawia, że menu degustacyjne kosztuje tyle, co krótki lot do Włoch. W Trèsind odpowiedź tkwi w składnikach i precyzji. W Dubaju flagowym daniem jest kebab z polędwicy A5 wagyu oraz kawior beluga. To nie jest zwykłe jedzenie – to inżynieria smaku pod czujnym okiem szefa Himanshu Saini.

  • Tylko menu degustacyjne: Na początku londyński lokal nie będzie oferował dań z karty. To ma być zaplanowana od A do Z podróż przez smaki.
  • Ekskluzywność: Restauracja przewiduje prywatne sale na specjalne pokazy i „możliwości immersyjnego smakowania”.
  • Lokalny akcent: Choć ceny są podawane w funtach, dla podróżujących z Polski warto przeliczyć, że cena wyjściowa to około 175-180 funtów (ok. 900 zł). W porównaniu do polskich restauracji z gwiazdką Michelin, jak warszawskie NUTA czy Bottiglieria 1881, stawka ta jest wyższa, ale adekwatna do globalnego prestiżu trzech gwiazdek.

Dlaczego szefowie kuchni z Dubaju wybierają Londyn na otwarcie nowej restauracji z trzema gwiazdkami Michelin - image 1

Design, który „wykracza poza talerz”

Zauważyłem, że w nowoczesnych restauracjach wystrój jest równie ważny co menu. W Mayfair Trèsind stawia na filozofię łączącą indyjskie dziedzictwo z nowoczesnym rzemiosłem. Wnętrza mają być balansowaniem między tradycją a czystym, współczesnym designem. Nie będzie tu miejsca na kiczowate dekoracje – spodziewajcie się raczej surowej elegancji i starannie dobranych dzieł sztuki.

Ciekawostka: Statystyki branżowe pokazują, że 68% gości restauracji typu premium uznaje atmosferę i oświetlenie za kluczowe czynniki przy wystawianiu opinii w Google. Właściciele Trèsind doskonale o tym wiedzą, projektując przestrzeń jako „doświadczenie wizualne”.

Praktyczny tip dla planujących wizytę w Londynie

Jeśli planujesz wyjazd do Londynu w 2026 roku i chcesz spróbować kuchni z najwyższej półki, warto monitorować zapisy na listę oczekujących już na początku roku. W przypadku nowych restauracji z taką renomą, stoliki na pierwsze trzy miesiące potrafią zniknąć w ciągu godziny od uruchomienia rezerwacji.

Byłem świadkiem podobnych sytuacji przy otwarciach w Dubaju – jeśli spóźnisz się o jeden dzień, zostają jedynie stoliki w środku tygodnia o godzinie 17:00. Moja rada: zapisz się do newslettera restauracji już teraz, aby dostać powiadomienie o „early access”.

Czy to koniec ery tradycyjnego curry?

Absolutnie nie. Ale Trèsind ma jasną misję: chce zmienić globalne postrzeganie indyjskiej kuchni. To już nie jest tylko „comfort food” na wynos. To haute cuisine, która staje na równi z najlepszymi restauracjami francuskimi czy japońskimi.

Ale tu pojawia się pytanie do Was: czy bylibyście gotowi zapłacić 900 złotych za kolację, która kompletnie burzy Wasze wyobrażenie o smaku dzieciństwa, czy jednak wolisz zostać przy sprawdzonym maślanym kurczaku z lokalnej knajpki? Dajcie znać w komentarzach!

Przewijanie do góry