Dlaczego turyści z Korei jedzą trzy miski phở dziennie i który lokal w TPHCM uznali za bezkonkurencyjny

Dlaczego turyści z Korei jedzą trzy miski phở dziennie i który lokal w TPHCM uznali za bezkonkurencyjny

Wyobraź sobie, że jesz to samo danie na śniadanie, obiad i kolację – i wciąż chcesz więcej. Brzmi jak szaleństwo? Dla Joona i Haru, pary z Korei Południowej, była to jedyna droga, by rozwikłać zagadkę idealnego smaku w sercu Sajgonu.

W dzisiejszym świecie fast foodów coraz częściej szukamy czegoś, co nie tylko syci, ale i uzdrawia. Statystyki pokazują, że w 2025 roku zainteresowanie turystyką kulinarną opartą na „zdrowych miskach” (healthy bowls) wzrosło o 40%, a phở stało się globalnym symbolem tej zmiany. Koreańska para postanowiła sprawdzić, dlaczego wietnamski oryginał bije na głowę wersje serwowane w Seulu, gdzie za porcję trzeba zapłacić nawet 280 000 đồng (około 50-60 PLN).

Eksperyment „trzy miski w jeden dzień”

Joon i Haru nie są amatorami – to ich czwarta wizyta w Wietnamie, ale pierwsza w TPHCM (Ho Chi Minh). Postanowili przeprowadzić test porównawczy w czasie rzeczywistym. Dlaczego? Ponieważ, jak sami zauważyli, ludzka pamięć smakowa jest ulotna. Jedząc phở w różnych odstępach czasu, trudno wyłapać te subtelne niuanse w bulionie, które decydują o mistrzostwie.

  • Phở Hòa: Pierwszy przystanek, gdzie zaskoczyła ich obfitość warzyw. „Jeśli zjem to wszystko, zamienię się w słonia” – żartował Joon.
  • Phở Việt Nam: Tutaj kluczem okazał się marynowany czosnek. Dla Koreańczyków, którzy kochają ten składnik, był to strzał w dziesiątkę.
  • Phở Lệ: Lokal, który sprawił, że zmęczenie po 30-minutowym spacerze zniknęło po pierwszej łyżce.

Zagadka lekkiego brzucha: Dlaczego ryż wygrywa z pszenicą?

Haru przyznała się do czegoś, co rozumie wielu Polaków borykających się z nietolerancją glutenu. Po tradycyjnym ramenie czy makaronach pszennych często pojawia się uczucie ciężkości. Phở, oparte na makaronie ryżowym, jest naturalnie bezglutenowe i lekkostrawne.

Dlaczego turyści z Korei jedzą trzy miski phở dziennie i który lokal w TPHCM uznali za bezkonkurencyjny - image 1

W Polsce, według badań rynkowych z przełomu 2024 i 2025 roku, segment żywności „free-from” rośnie w tempie dwucyfrowym. To tłumaczy, dlaczego w miastach takich jak Warszawa czy Kraków, autentyczne wietnamskie lokale przyciągają coraz większe tłumy. Szukamy smaku, który nas nie „zapcha”, a phở jest definicją takiego posiłku.

Finałowy werdykt: Phở Lệ i sekret bulionu z 1970 roku

Choć każda z odwiedzonych restauracji miała swój urok, to właśnie Phở Lệ skradło serca Koreańczyków. Ten lokal działa od 1970 roku i mimo niedawnej, lekkiej podwyżki cen (obecnie około 100 000 – 115 000 đồng za miskę), wciąż pęka w szwach. Eksperci kulinarni zauważają, że autentyczność broni się sama – turyści wolą zapłacić kilka złotych więcej za jakość, niż szukać tanich zamienników.

Co sprawiło, że Joon wypił cały bulion do ostatniej kropli?
1. Klarowność: Wywar był przejrzysty, ale niezwykle głęboki w smaku.
2. Balans: Idealna harmonia między mięsem a świeżymi ziołami.
3. Aromat: Zapach, który czuć było jeszcze przed wejściem do lokalu.

Praktyczna rada dla podróżników: Jak jeść phở jak profesjonalista?

Jeśli planujesz wizytę w Wietnamie lub nawet w dobrej wietnamskiej restauracji w Polsce, skorzystaj z triku Joona: najpierw spróbuj czystego bulionu łyżką. Dopiero potem zacznij dodawać dodatki (limonkę, chili, zioła). Każdy z nich drastycznie zmienia profil smakowy dania. To jak tworzenie własnej kompozycji na fundamencie wielogodzinnego gotowania.

Być może właśnie to jest sekretem phở – nie jest to tylko posiłek, ale interaktywne doświadczenie. W Korei makarony są ustandaryzowane, w Wietnamie każda kucharka ma swój sekret.

A Ty, jakich składników nigdy nie pomijasz w swojej misce phở? Czy jesteś fanem klasycznej wołowiny, czy może szukasz odważniejszych smaków z marynowanym czosnkiem?

Przewijanie do góry