Wyobraź sobie, że nakładasz na skórę środek na komary, który nie tylko nie śmierdzi chemią, ale też nie przenika do Twojego krwiobiegu. Brzmi jak mrzonka? Właśnie to stało się rzeczywistością dzięki ośmioletnim badaniom brazylijskich naukowców, których efekt trafi na rynek już w kwietniu 2026 roku.
Problem z tradycyjnymi repelentami jest znany każdemu z nas: lepka warstwa na skórze, drażniący zapach i obawa o to, ile z tych substancji chemicznych wchłania nasz organizm. W Polsce, gdzie sezony letnie stają się coraz bardziej wilgotne i sprzyjają inwazjom komarów, szukamy alternatywy, która byłaby bezpieczna nawet dla niemowląt i kobiet w ciąży.
Przełom ukryty w nanotechnologii
Naukowcy z firmy S do Bem, wywodzącej się z prestiżowego uniwersytetu Unicamp, znaleźli sposób na oszukanie systemu. Wykorzystali oni Artemisia annua (bylicę roczną) – roślinę znaną w medycynie od wieków, ale podali ją w formie, o której nasi przodkowie mogli tylko pomarzyć.
Co sprawia, że ten produkt różni się od tych, które znajdziesz na półce w polskiej drogerii? Kluczem jest połączenie dwóch biotechnologii:
- Ekstrakcja płynem nadkrytycznym: To czysta metoda, która nie pozostawia śladów rozpuszczalników i jest zeroemisyjna (brak emisji CO2).
- Nanokapsułkowanie: Zarówno olejki eteryczne z bylicy, jak i ikarydyna zostały zamknięte w mikroskopijnych cząsteczkach.
Dzięki temu udało się zredukować stężenie ikarydyny o 50%, zachowując przy tym pełną skuteczność ochrony przez ponad 6 godzin. W moich testach różnych preparatów rzadko zdarza się, by produkt z tak niską dawką chemii działał tak długo.

Dlaczego Twoja skóra Ci podziękuje?
Największa innowacja kryje się jednak w sposobie działania na naskórek. Większość dostępnych w Polsce środków, szczególnie tych opartych na DEET, wykazuje pewien stopień absorpcji systemowej. Nowy repelent z Unicamp działa wyłącznie na powierzchni naskórka.
Jak zauważa Soraya El Khatib, CEO firmy: „Substancja czynna nie jest wchłaniana przez skórę. To zmienia zasady gry dla osób z alergią, dzieci i kobiet karmiących”. Dodatkowo lekka konsystencja balsamu nawilża skórę, zamiast ją wysuszać, co przy naszym zmiennym klimacie jest ogromną zaletą.
Statystyki, których nie można ignorować
Możesz pomyśleć: „Przecież w Polsce nie mamy dengi”. To prawda, ale globalne ocieplenie sprawia, że granice występowania groźnych owadów przesuwają się na północ. Co warto wiedzieć?
- W Brazylii szacuje się 2 miliony przypadków dengi tylko w tym roku, co zmusiło naukowców do stworzenia ochrony absolutnej.
- Badania wykazały skuteczność przeciwko trzem rodzajom komarów: Aedes aegypti, Anopheles oraz Culex (ten ostatni jest plagą naszych ogrodów).
- 8 lat – tyle trwały testy, zanim produkt uzyskał certyfikat Anvisa, co odpowiada rygorystycznym normom europejskim.
Ciekawostka: Projekt powstał w duchu upcyclingu. Wykorzystano frakcję resztkową, która normalnie zostałaby uznana za odpad przy produkcji dermokosmetyków. To doskonały przykład tego, jak nowoczesna nauka dba o ekologię nie tylko na papierze.
Praktyczna porada: Jak czytać etykiety repelentów w 2026 roku?
Zanim ten konkretny produkt z logo Unicamp zdominacje rynek, warto nauczyć się jednej rzeczy. Szukaj w składzie słowa „nanotechnology” lub „nanoencapsulated”. Produkty nowej generacji nie powinny mieć więcej niż 10-15% substancji czynnej, jeśli wykorzystują nanonośniki – to gwarancja bezpieczeństwa dla Twojego zdrowia.
Czy bylibyście gotowi zapłacić nieco więcej za środek na komary, który jest całkowicie bezpieczny dla organizmu i nie wchłania się do krwi?



