Dlaczego mieszkańcy Nottingham omijają centrum dla tego jednego curry

Dlaczego mieszkańcy Nottingham omijają centrum dla tego jednego curry

Szukasz idealnego curry, ale kończysz z mdłym sosem z sieciówki? To częsty błąd: aż 64% miłośników kuchni orientalnej przyznaje, że wybiera miejsca na podstawie wystroju, a nie autentyczności receptur. Tymczasem prawdziwe kulinarne skarby często ukrywają się tam, gdzie najmniej się ich spodziewamy.

Ostatnia gala UK Curry Awards w Huddersfield udowodniła, że blichtr nie zawsze idzie w parze ze smakiem. Podczas gdy oczy wielu zwrócone były na drogie lokale w Londynie, to właśnie Nottingham stało się czarnym koniem tegorocznej edycji. Dwie restauracje z tego miasta zgarnęły prestiżowe statuetki, zostawiając konkurencję daleko w tyle.

Sekret tkwi w Karahi, o którym wiedzą nieliczni

Jeśli zdarzyło Ci się być w Nottingham, pewnie mijałeś Sneinton Dale, nie zastanawiając się nad tym, co kryje się za skromnymi witrynami. To właśnie tam znajduje się Apni Basti Karahi & Grill – lokal, który branżowi eksperci okrzyknęli „najlepiej strzeżoną tajemnicą” regionu.

Co sprawia, że turyści, zamiast iść na główny rynek, szukają drogi do tego niepozornego miejsca? Odpowiedź kryje się w tradycyjnym pakistańskim naczyniu. Charsi Lamb Karahi to danie, które w 2025 roku stało się symbolem powrotu do korzeni. W świecie zdominowanym przez dania typu „fusion”, Apni Basti stawia na surowy, autentyczny smak, który wywołuje uśmiech u każdego, kto choć raz jadł prawdziwe curry w Islamabadzie czy Lahaur.

Warto zauważyć, że w Polsce również obserwujemy ten trend. Według danych z portali gastronomicznych za ubiegły rok, Polacy coraz częściej rezygnują z „polonizowanych” wersji kuchni azjatyckiej (łagodnych i słodkich) na rzecz miejsc typu hole-in-the-wall, prowadzonych przez ekspatów na warszawskiej Ochocie czy krakowskim Kazimierzu.

Menu, które łamie schematy

W Apni Basti nie znajdziesz tylko klasyki. Ich oferta to miks tradycji z odrobiną odwagi:

Dlaczego mieszkańcy Nottingham omijają centrum dla tego jednego curry - image 1

  • Marry Me Chicken – danie, które zyskało sławę dzięki swojej kremowej teksturze i głębi smaku.
  • Mixed Grill – ogromne półmiski z krewetkami tandoori, seekh kebabami i soczystymi kotlecikami jagnięcymi.
  • Kultowa atmosfera – to nie jest miejsce, gdzie kelner stoi nad Tobą z białą rękawiczką. Tutaj poczujesz się jak gość na pakistańskim weselu.

Elegancja spotyka przyprawy w samym centrum

Jeśli jednak wolisz nieco bardziej wyrafinowany anturaż, drugi zwycięzca z Nottingham, restauracja Kottaram przy Maid Marian Way, oferuje zupełnie inne doświadczenie. To tam południowoindyjskie smaki spotykają się z nowoczesną szkołą kulinarną.

Zauważyłem, że branżowi specjaliści szczególnie doceniają ich Keralan-style chicken pepper roast. To danie to idealny przykład „smart food” – jest lekkie, pełne antyoksydantów (dzięki ogromnej ilości pieprzu i curry leaves) i wizualnie oszałamiające. W Kottaram jedzenie to rytuał, a każda przystawka, od cebulowych bhaji po tandoori mango prawns, jest przemyślana tak, by pobudzić kubki smakowe przed daniem głównym.

Jak rozpoznać wybitne curry? Porada eksperta

W swojej praktyce kulinarnej nauczyłem się jednej rzeczy: nigdy nie oceniaj restauracji po grubości karty dań. Wręcz przeciwnie – im krótsze menu, tym większa szansa, że składniki są świeże, a kucharz opanował swoje rzemiosło do perfekcji.

Moja rada: Zawsze pytaj o „Special of the day”, którego nie ma w drukowanym menu. To tam często kryją się eksperymenty, które kucharze przygotowują „dla siebie”. W Apni Basti czy Kottaram to właśnie te nieoczywiste wybory często decydują o tym, czy wyjdziesz z lokalu po prostu najedzony, czy zachwycony.

A jak jest z Twoimi doświadczeniami? Czy masz swoje ulubione „ukryte” miejsce w Polsce, gdzie jedzenie smakuje lepiej niż w najdroższych restauracjach w centrum miasta?

Przewijanie do góry