Większość sklepowych zup smakuje jak przetworzona masa, w której trudno znaleźć choćby kawałek prawdziwego składnika. Jednak marka Blount z małego miasteczka Warren udowadnia, że rodzinna receptura z 1880 roku może pokonać gigantów przemysłu spożywczego. Jeśli szukasz smaku oceanu w samym środku polskiej zimy, warto wiedzieć, na co zwrócić uwagę na etykiecie.
Sekret tkwi w proszku z dorsza
Zauważyłem, że większość producentów polega wyłącznie na soli i sztucznych aromatach, aby oddać smak morza. Blount robi to inaczej. W ich składzie, oprócz oczywistych małży i śmietany, znajduje się proszek z dorsza. To właśnie on odpowiada za potężne uderzenie umami, które sprawia, że każda łyżka smakuje głęboko i wielowymiarowo.
Co ciekawe, w Polsce coraz częściej szukamy produktów premium typu „ready-to-eat”. Według prognoz rynkowych na lata 2025-2026, segment dań gotowych wysokiej jakości ma wzrosnąć o 12%. Konsumenci nie chcą już byle czego – chcą smaku, który przypomina wizytę w portowej tawernie, nawet jeśli zupę odgrzewają w mikrofalówce w biurze w Warszawie czy Krakowie.
Dlaczego ta zupa uzależnia?
- Idealne proporcje: Nie znajdziesz tu samej wody; stosunek małży do ziemniaków jest starannie wyważony.
- Aksamitna baza: Zastosowanie prawdziwego bulionu z małży zamiast zagęstników chemicznych.
- Certyfikat bezglutenowy: 100% smaku przy pełnym bezpieczeństwie dla osób z nietolerancją glutenu.
Tradycja, której nie da się podrobić w korporacji
41% ankietowanych w badaniach nad lojalnością marek przyznaje, że chętniej wybiera produkty firm rodzinnych. Blount Fine Foods zaczynało od hodowli ostryg w XIX wieku. Dziś to imperium, które dostarcza dania do takich sieci jak Panera Bread, ale serce biznesu wciąż bije w Rhode Island.

W mojej praktyce rzadko spotykam produkt masowy, który zyskałby ocenę 10/10 na grupach kulinarnych na Reddit czy Facebooku. Ludzie piszą wprost: „Przestałem robić własny Clam Chowder, bo kupny Blount jest po prostu lepszy”. To mocne stwierdzenie, biorąc pod uwagę, jak dumni są Amerykanie ze swoich regionalnych przepisów.
Jak rozpoznać prawdziwy Clam Chowder w sklepie?
W Polsce zupy typu Clam Chowder można znaleźć w sklepach z żywnością amerykańską lub w sekcjach premium dużych marketów, takich jak Kuchnie Świata czy wybrane punkty handlowe w dużych miastach. Często zapłacimy za nie około 30-50 zł za opakowanie, ale biorąc pod uwagę koszt świeżych małży, jest to opłacalna inwestycja w „specjalny posiłek”.
Mały trick dla lepszego smaku: Nigdy nie doprowadzaj zupy do wrzenia. Delikatne podgrzewanie sprawia, że ziemniaki zachowują swoją strukturę, a śmietana nie rozwarstwia się. Warto dodać odrobinę świeżo mielonego pieprzu i podawać w wydrążonym chlebie – dokładnie tak, jak robią to w kultowej budce Blount Clam Shack nad oceanem.
Ale tu pojawia się pewien kontrast. Choć Blount dominuje jakością, wielu purystów uważa, że tylko zupa jedzona przy dźwięku mew ma sens. Czy gotowe danie, nawet tak doskonałe, jest w stanie zastąpić atmosferę portowej knajpki? A Ty, czy kupujesz gotowe zupy premium, gdy nie masz czasu na gotowanie, czy uważasz to za kulinarną drogę na skróty?



