Dlaczego koneserzy argentyńskiej kuchni omijają znane kurorty dla tej małej wioski

Dlaczego koneserzy argentyńskiej kuchni omijają znane kurorty dla tej małej wioski

Większość turystów lądujących w Buenos Aires popełnia ten sam błąd: kierują się prosto do obleganych San Antonio de Areco lub Carlos Keen. Tymczasem zaledwie 80 kilometrów od stolicy, w sercu dystryktu Cañuelas, istnieje miejsce, gdzie czas stanął w miejscu w XIX wieku. Uribelarrea, zamieszkana przez zaledwie 1300 osób, to nie jest kolejny skansen dla turystów – to żywa lekcja historii, w której zapach pieczonego na ogniu mięsa miesza się z kurzem dawnych traktów.

Zauważyłem, że w ostatnich latach coraz więcej podróżników szuka autentyczności zamiast wyreżyserowanych pokazów tango. Statystyki z 2024 roku potwierdzają ten trend: zainteresowanie tzw. „turystyką niszową” w Argentynie wzrosło o 22%. Uribelarrea wpisuje się w to idealnie, oferując coś, czego nie kupi się w biurze podróży – absolutny spokój przerwany jedynie dźwiękiem przejeżdżającego pociągu linii Roca.

Sekret smaku asado a la cruz

Wielu uważa, że najlepsze mięso podaje się w luksusowych restauracjach Palermo w Buenos Aires. Ale to iluzja. Prawdziwe asado a la cruz, czyli mięso pieczone na stalowych krzyżach nad otwartym ogniem, wymaga cierpliwości, której brakuje wielkomiejskim lokalom. W Uribelarrea proces ten trwa od świtu, a dym z drewna quebracho nadaje potrawom aromat nie do podrobienia.

Co ciekawe, naukowcy zajmujący się gastronomią podkreślają, że sposób przygotowania mięsa w tak niskich temperaturach przez wiele godzin pozwala zachować strukturę białka i głębię smaku, której nie da się osiągnąć na nowoczesnym grillu gazowym. Podczas nadchodzącej Fiesty del Costillar Criollo, lokalni mistrzowie kuchni zaprezentują techniki, które nie zmieniły się od pokoleń.

Architektura, która oszukała czas

Spacerując po mniejszych uliczkach, dostrzeżesz coś nietypowego. Plan miasteczka nie jest zwykłą szachownicą. Pedro Benoit, ten sam wizjoner, który zaprojektował miasto La Plata, nadał Uribelarrea unikalny charakter z ośmiokątnym rynkiem w centrum. Plaza Centenario to serce wioski, od którego odchodzą ukośne alejki, tworząc perspektywy idealne dla fotografów.

W mojej praktyce podróżniczej rzadko spotykam miejsca tak filmowe. Wiedzieli o tym najwięksi: Alan Parker kręcił tu sceny do słynnej „Evity”, a neogotycki kościół Nuestra Señora de Luján stał się tłem dla wielu kinowych arcydzieł. 84% budynków w centrum zachowało swoje oryginalne fasady z przełomu wieków, co sprawia, że czujesz się, jakbyś przeszedł przez portal czasu.

Co warto zrobić, będąc na miejscu?

  • Odwiedź Valle de Goñi – to niezwykła farma, gdzie produkuje się wyroby z mleka koziego. Degustacja lokalnych serów to obowiązkowy punkt programu.
  • Zajrzyj do Muzeum Regionalnego Maszyn Rolniczych – niektóre z eksponatów pamiętają początki osadnictwa i erę mleczarskiego boomu z lat 30. XX wieku.
  • Przejdź się wzdłuż torów kolejowych – stacja z 1892 roku wciąż posiada oryginalne brytyjskie szyldy i detale architektoniczne.

Jak uniknąć turystycznych pułapek?

Wielu odwiedzających popełnia błąd, przyjeżdżając tu tylko „na obiad”. To miasteczko odkrywa swoje prawdziwe oblicze po godzinie 17:00, kiedy jednodniowi turyści wracają do stolicy. Wtedy na ulicę Valeria V. de Crotto wychodzą mieszkańcy, a w lokalnych antykwariatach można znaleźć prawdziwe perełki w cenach, które w Polsce uznalibyśmy za symboliczne – przeliczając na złotówki, stylowe drobiazgi kosztują ułamek tego, co w warszawskich sklepach vintage.

Praktyczna rada: Jeśli planujesz wizytę, nie polegaj wyłącznie na kartach płatniczych. W małych argentyńskich wioskach „gotówka to król”, a posiadanie lokalnych pesos pozwoli Ci wynegocjować lepsze ceny na jarmarku rzemiosła, który odbywa się w każdy weekend.

Dojazd, który jest częścią przygody

Dotarcie do Uribelarrea jest prostsze, niż mogłoby się wydawać, ale wymaga wyboru między wygodą a klimatem. Samochodem to godzina jazdy trasą krajową nr 205. Jednak dla prawdziwego „efektu zanurzenia” polecam pociąg linii Roca. Wysiądziesz na stacji, która wygląda identycznie jak sto lat temu, co natychmiast narzuci Ci wolniejsze tempo zwiedzania.

Być może to właśnie brak nowoczesnych szklanych biurowców sprawia, że Uribelarrea staje się azylem dla przebodźcowanych mieszkańców miast. Czy w dzisiejszym pędzącym świecie potrafisz jeszcze cieszyć się ciszą, w której jedynym dźwiękiem jest skwierczenie ognia?

A Wy, jakie znacie miejsca, w których czas naprawdę się zatrzymał? Czekam na Wasze opowieści w komentarzach!

Przewijanie do góry