Dlaczego cząsteczki z kominka zostają w Twojej krwi aż na trzy miesiące

Dlaczego cząsteczki z kominka zostają w Twojej krwi aż na trzy miesiące

Przyjemne ciepło bijące z kominka to dla wielu Polaków definicja przytulnego domu, zwłaszcza gdy termometry za oknem pokazują wartości bliskie zeru. Jednak to, co uważamy za ekologiczny i tani sposób na ogrzewanie, kryje w sobie niewidzialne zagrożenie. Najnowsze badania dowodzą, że relaks przy ogniu może mieć długofalowe skutki dla naszego układu krwionośnego.

Niewidzialny gość w Twoich tętnicach

Wiele osób zakłada, że dym z kominka po prostu ulatuje przez komin. Niestety, rzeczywistość jest inna. Podczas spalania drewna uwalniają się mikroskopijne pyły zawieszone znane jako PM2.5. Są one tak małe, że bez problemu przenikają przez płuca bezpośrednio do krwiobiegu.

Naukowcy z Uniwersytetu w Edynburgu przeprowadzili fascynujące, choć niepokojące doświadczenie. Wolontariusze wdychali nieszkodliwe nanocząsteczki złota o tej samej wielkości co pył PM2.5. Wynik? Złoto pojawiło się w ich krwi i moczu już po 24 godzinach. Co jednak najbardziej zaskakujące, ślady tych cząsteczek wykrywano w organizmie nawet trzy miesiące po jednorazowej ekspozycji.

Dwa stany, o których musisz wiedzieć

Związki między zanieczyszczonym powietrzem a problemami z sercem są znane od dawna, ale teraz British Heart Foundation (BHF) stawia sprawę jasno. Kumulacja nanocząsteczek w organizmie drastycznie podnosi ryzyko wystąpienia dwóch poważnych incydentów medycznych:

  • Zawał serca: Cząsteczki osadzają się w blaszkach miażdżycowych wewnątrz tętnic, czyniąc je niestabilnymi.
  • Udar mózgu: Zatory spowodowane stanem zapalnym naczyń krwionośnych mogą odciąć dopływ tlenu do mózgu.

W Polsce statystyki są alarmujące. Według danych z raportów o jakości powietrza za rok 2024, aż 73% zanieczyszczeń pyłowych w mniejszych miejscowościach pochodzi właśnie z sektora bytowo-komunalnego, czyli naszych domowych pieców i kominków. Choć nowoczesne wkłady spełniające normy Ekoprojektu są bezpieczniejsze, wciąż generują emisje bezpośrednio w naszej przestrzeni życiowej.

Dlaczego cząsteczki z kominka zostają w Twojej krwi aż na trzy miesiące - image 1

Trend, który kosztuje nas zdrowie

Coraz więcej osób rezygnuje z gazu na rzecz drewna, szukając oszczędności. Szacuje się, że już co dziesiąte gospodarstwo domowe regularnie korzysta z otwartego ognia lub „kozy”. Tymczasem każda minuta spędzona przy płonącym drewnie nasyca powietrze w salonie substancjami, które mogą pozostać z Tobą na 90 dni.

W mojej praktyce często obserwuję, że ludzie bagatelizują ten problem, ponieważ dymu „nie widać”. Ale PM2.5 to zabójca, którego nie wykryjesz gołym okiem. Cząsteczki te są 30 razy mniejsze od grubości ludzkiego włosa.

Jak chronić dom bez rezygnacji z komfortu?

Jeśli nie wyobrażasz sobie zimy bez ognia w salonie, możesz zminimalizować ryzyko, stosując kilka prostych zasad. Nie wymagają one wielkich nakładów finansowych, a realnie zmieniają jakość powietrza, którym oddychasz Ty i Twoja rodzina.

  • Regularne wietrzenie: Otwieraj okna na kilka minut co najmniej trzy razy dziennie, zwłaszcza po wygaszeniu ognia.
  • Higiena podłóg: Pył PM2.5 osiada na meblach i dywanach. Regularne odkurzanie filtrem HEPA zapobiega jego ponownemu wzbijaniu się w powietrze.
  • Kontrola temperatury: Staraj się utrzymać w domu powyżej 19 stopni Celsjusza. Zapobiega to osadzaniu się wilgoci i rozwojowi pleśni, która w połączeniu z dymem tworzy toksyczną mieszankę.
  • Wymiana nawyków: Zamiast zapalać świece zapachowe (które również emitują pyły), używaj dyfuzorów z olejkami eterycznymi.

Ciekawym rozwiązaniem, o którym mało się mówi, jest montaż czujnika czystości powietrza wewnątrz pomieszczenia. W 2025 roku takie urządzenia stały się standardem w nowoczesnych domach w Polsce, a ich koszt w popularnych sieciach jak IKEA czy Castorama zaczyna się już od około 150-200 zł. Taki „strażnik” powie Ci wprost: „Otwórz okno, poziom pyłu jest krytyczny”.

Wybór należy do Ciebie

W dobie rosnących cen energii powrót do tradycyjnych metod ogrzewania wydaje się kuszący. Ale czy chwilowe ciepło warte jest osadów w Twoich tętnicach przez kolejne trzy miesiące? Warto pamiętać, że zdrowie serca zaczyna się od tego, czym oddychamy we własnych czterech ścianach.

A Wy jak dbacie o jakość powietrza w swoim domu zimą? Czy zainwestowaliście już w oczyszczacz, czy może uważacie, że straszenie dymem z kominka to przesada?

Przewijanie do góry