Druga sztuka za ułamek ceny to oferta, obok której trudno przejść obojętnie, zwłaszcza gdy termometry zaczynają wskazywać coraz wyższe wartości. Zamiast standardowej ceny za jeden deser, teraz za zestaw dwóch porcji zapłacimy zaledwie 54 dolary tajwańskie, co sprawia, że kultowe lody z automatu stają się niemal bezkonkurencyjne pod względem opłacalności.
Mechanizm, który zaskoczył oszczędnych
Zasada jest prosta, choć dla wielu brzmi nierealnie: kupujesz pierwsze lody w regularnej cenie, a druga sztuka kosztuje Cię tylko 5 dolarów. W świecie dynamicznie rosnących cen żywności, gdzie według raportów rynkowych koszty deserów w sektorze convenience wzrosły w 2024 roku średnio o 12%, taka obniżka jest ewenementem.
W praktyce oznacza to, że przy zakupie dwóch sztuk, cena za jedną spada do poziomu, którego nie widzieliśmy od lat. I choć sieć FamilyMart przyzwyczaiła nas do sezonowych promocji, to właśnie ten konkretny model „5 dolarów za drugą sztukę” wywołuje największe kolejki. Zauważyłem, że klienci rzadko wychodzą teraz ze sklepu z pojedynczym rożkiem – strategia „na parę” opanowała media społecznościowe.
Dlaczego sieci handlowe decydują się na takie kroki?
Możesz się zastanawiać, czy to im się w ogóle opłaca. Odpowiedź kryje się w psychologii konsumenta i danych sprzedażowych. 78% klientów, którzy wchodzą do sklepu po produkt w promocyjnej cenie, ostatecznie kupuje coś jeszcze – napój, przekąskę lub gotowe danie.
W Polsce znamy podobne mechanizmy z takich sieci jak Żabka czy Biedronka, gdzie systemy lojalnościowe i „wielosztuki” stały się standardem codziennych zakupów. Jednak to, co dzieje się obecnie w azjatyckich punktach FamilyMart, to agresywna walka o lojalność klienta w czasie rzeczywistym. Co ciekawe, eksperci od marketingu z regionu APAC podkreślają, że lody pełnią funkcję tzw. traffic builder – produktu, który ma po prostu sprowadzić Cię do środka.

Na co warto zwrócić uwagę przy zakupie?
- Dostępność smaków: Promocja zazwyczaj obejmuje zarówno klasyczną śmietankę, jak i smaki sezonowe, które zmieniają się co miesiąc.
- Aplikacja mobilna: Często najniższa cena wymaga zeskanowania kodu członkowskiego, co jest standardem w nowoczesnym handlu detalicznym.
- Godziny szczytu: Największe zainteresowanie odnotowuje się między 15:00 a 17:00, kiedy zmęczeni pracą i upałem ludzie szukają szybkiego orzeźwienia.
Jak lody stały się walutą społecznościową
W mojej praktyce obserwatora trendów konsumenckich rzadko widzę produkt, który staje się tak viralowy dzięki samej cenie. To nie jest tylko deser; to powód, by spotkać się ze znajomym lub zaprosić kogoś na szybką przekąskę. Cena 54 dolarów za dwie sztuki jest na tyle niska, że „postawienie lodów” przestało być wydatkiem, a stało się miłym gestem.
Podobny trend widzimy w Europie, gdzie kawiarnie wprowadzają systemy „zawieszonej kawy” lub zniżki przy zakupie zestawów dla dwojga. Różnica polega na skali – w przypadku sieci convenience, mówimy o tysiącach transakcji na godzinę.
Praktyczny trik dla polskiego klienta
Choć aktualnie ta konkretna promocja za 5 dolarów dotyczy rynku azjatyckiego, warto wyciągnąć z niej lekcję dla siebie podczas zakupów w Polsce. Zawsze sprawdzaj dolną etykietę na półce – często cena jednostkowa przy zakupie dwóch sztuk jest ukryta małym drukiem.
Warto też korzystać z aplikacji agregujących promocje w różnych sieciach. Według danych z 2025 roku, świadomy konsument korzystający z ofert typu „second item for pennies” jest w stanie zaoszczędzić nawet do 400 zł miesięcznie na samych impulsowych przekąskach i napojach.
A Wy jak oceniacie takie promocje? Czy wolicie prosty rabat na jeden produkt, czy takie „kombinowane” okazje, które zmuszają do zakupu dwóch sztuk?



