Zapach mrożonych frytek unosi się w kuchni, jest środowy wieczór po dwudziestej, a dzień był o trzy godziny za długi. Wzrok wędruje od dużego piekarnika do niewielkiego urządzenia airfryer stojącego w kącie. Dwie maszyny, to samo zadanie: podać coś chrupiącego na talerz, nie rujnując portfela bardziej niż robią to obecne ceny energii w Polsce.
Ręka odruchowo wędruje w stronę frytkownicy – wydaje się kompaktowa, nowoczesna i oszczędna. Piekarnik przy niej wygląda jak relikt przeszłości: wielki, ociężały i wiecznie głodny energii. Wszyscy znamy ten moment, gdy wydaje nam się, że wiemy, który sprzęt jest mistrzem oszczędności. Ale co, jeśli rzeczywistość wcale nie jest tak czarno-biała?
Legenda o „pożeraczu prądu” i małym bohaterze
Narracja jest prosta: piekarnik to smok pożierający kilowaty, a airfryer to sprytny mini-piecyk dla ludzi, którzy chcą mieć rachunki pod kontrolą. Wyobrażamy go sobie jako turbo-piekarnik, który w kilka minut robi cuda przy minimalnym zużyciu energii. Porównanie wydaje się niesprawiedliwe – ogromna komora kontra mała kapsuła na gorące powietrze. Teoretycznie zwycięzca jest znany.
Jednak praktyka i fizyka to kapryśni partnerzy. Piekarnik z termoobiegiem, nowoczesną izolacją i potrójną szybą, która zatrzymuje ciepło, potrafi pracować zdumiewająco wydajnie, jeśli jest używany prawidłowo. Frytkownica beztłuszczowa nagrzewa się błyskawicznie, ale przy większych posiłkach często musi pracować w kilku cyklach. Tam, gdzie jeden sprzęt mknie do celu dzięki dużej mocy w krótkim czasie, drugi potrzebuje dłuższej, ale bardziej stabilnej trasy.
Zaskakujące liczby: kiedy 0,7 kWh wygrywa z 0,5 kWh?
Niedawne analizy ekspertów ds. energii rzucają nowe światło na ten pojedynek. Przygotowanie 500 gramów frytek w temperaturze 200 stopni w nowoczesnym piekarniku z termoobiegiem (wykorzystując dwie blachy jednocześnie) to koszt około 0,7 kWh. W małym airfryerze ta sama ilość, ale robiona na dwie tury po 15 minut, zużywa łącznie około 0,5–0,6 kWh.
Brzmi jak wyrównana walka, prawda? Pojawia się jednak ukryta zmienna: wielkość rodziny. Według danych rynkowych z 2025 roku, polskie gospodarstwa domowe coraz częściej stawiają na posiłki wieloporcjowe. Dla czteroosobowej rodziny dwa cykle w airfryerze to często za mało. Wtedy 30 minut pracy urządzenia zmienia się w 60. Piekarnik natomiast pracuje za jednym zamachem, wykorzystując raz wytworzone ciepło. W takim scenariuszu „dinozaur” nagle staje się bardziej ekonomiczny niż nowoczesny gadżet na blacie.

Dlaczego marketing milczy o fazie nagrzewania?
Momentem najbardziej energochłonnym dla obu urządzeń jest faza nagrzewania. Oba potrafią pobierać wtedy od 1500 do nawet 3000 watów. W airfryerze trwa to krócej, ale proces restartuje się przy każdym kolejnym włożeniu koszyka. Piekarnik nagrzewa się dłużej, ale po osiągnięciu temperatury trzyma ją stabilnie, szczególnie w modelach o wysokiej klasie energetycznej, które dominują w polskich sklepach typu Media Expert czy RTV Euro AGD.
Prawdziwy przełom następuje przy małych przekąskach. Kilka bułek do odpieczenia, mini-pizza czy garść nuggetsów – tutaj frytkownica beztłuszczowa miażdży konkurencję. Rozgrzewanie całego piekarnika dla trzech kromek chleba jest po prostu ekonomicznym nonsensem. Zatem „nieoczekiwany zwycięzca” nie objawia się w reklamie, ale w pytaniu: dla ilu osób i jak często gotujesz?
Jak zmienić piekarnik w ukrytego dżokera oszczędności?
Jeśli masz w domu w miarę nowoczesny piekarnik, prawdopodobnie posiadasz potężne narzędzie do oszczędzania, o którym nie wiesz. Sztuczka zaczyna się od planowania. Wypełnione po brzegi blachy, dwa poziomy naraz, potrawy wymagające podobnej temperatury pieczone jedna po drugiej – to liga, w której piekarnik błyszczy.
- Używaj termoobiegu: Pozwala on obniżyć temperaturę o 20 stopni w stosunku do grzania góra-dół, co realnie tnie koszty o około 15%.
- Wyłączaj wcześniej: Wykorzystaj ciepło resztkowe. Wyłącz piekarnik 5–10 minut przed końcem pieczenia. Izolacja utrzyma temperaturę wystarczającą do dokończenia procesu.
- Planuj „sesje pieczenia”: Jeśli w niedzielę pieczesz mięso, od razu wstaw obok warzywa na sałatkę lub upiecz ciasto po wyjęciu głównego dania. Urządzenie nie musi startować „na zimno”.
Największy błąd? Traktowanie piekarnika jak mebla na specjalne okazje, podczas gdy frytkownica „buczy” codziennie dla trzech paluszków rybnych. Psychologia wygrywa tu z ekonomią: airfryer stoi na widoku, ma błyszczące guziki i kusi szybkością. Piekarnik wymaga decyzji: którą blachę wybrać? Jaką funkcję ustawić? To sprawia, że wielu Polaków kompletnie ignoruje jego potencjał oszczędnościowy.
Werdykt: kto płaci Twoje rachunki?
„To nie urządzenie samo w sobie oszczędza energię, ale sposób, w jaki go używamy” – zauważają audytorzy energetyczni. W dobie rosnących cen prądu w 2026 roku, nasze nawyki stają się najdroższym elementem wyposażenia kuchni.
Krótka ściąga dla Twojego portfela:
- Wybierz airfryer, gdy: robisz szybką przekąskę dla jednej osoby lub odgrzewasz wczorajszy obiad.
- Wybierz piekarnik, gdy: karmisz 3-4 osoby lub przygotowujesz zapasy jedzenia na cały tydzień (tzw. meal prep).
- Sprawdź uszczelki: Nawet najlepszy piekarnik „ucieknie” z Twoimi pieniędzmi, jeśli ciepło ucieka przez nieszczelne drzwiczki.
Spór „piekarnik kontra airfryer” to opowieść o naszych czasach: szybkość kontra planowanie. Nie ma jednego technicznego zbawiciela. Energooszczędność to gra ilością, częstotliwością i sprytem. Może warto przy kolacji przyjrzeć się swoim rutynom? Ile razy w tym tygodniu ogrzewałeś pustą przestrzeń piekarnika, a ile razy katowałeś małą frytkownicę czterema partiami frytek?
A Ty, który sprzęt częściej uruchamiasz w swojej kuchni i czy kiedykolwiek porównałeś czas ich pracy przy dużym rodzinnym obiedzie?



