Dlaczego treść ogłoszenia o wynajmie mieszkania może Cię wprowadzić w błąd

Dlaczego treść ogłoszenia o wynajmie mieszkania może Cię wprowadzić w błąd

Znalazłeś wymarzone mieszkanie: świetna lokalizacja, niska cena i kuchnia wyposażona w zmywarkę. Jednak w dniu przeprowadzki okazuje się, że po sprzęcie AGD zostało tylko puste miejsce pod blatem. Zanim podpiszesz jakąkolwiek umowę najmu w 2025 roku, musisz wiedzieć, że to, co widzisz na ekranie smartfona, nie zawsze ma moc prawną.

Pułapka „idealnego” ogłoszenia

Dwaj studenci z Zurychu przeżyli historię, która regularnie powtarza się na polskim rynku nieruchomości, od Warszawy po Kraków. Znaleźli ofertę: 3,5 pokoja, 80 metrów kwadratowych i wyraźna informacja o zmywarce. Cena była uczciwa – około 1800 franków (w przeliczeniu na polskie realia byłaby to okazja życia). Podczas ekscytującej pierwszej wizyty młodzi najemcy popełnili klasyczny błąd: zapomnieli zajrzeć do szafek kuchennych.

Dopiero przy przekazaniu kluczy brutalna rzeczywistość wyszła na jaw. Zmywarki nie było. Zarządca nieruchomości stwierdził krótko: „W ogłoszeniu nie było o tym mowy”. Co gorsza, najemca podpisał protokół odbioru, wierząc, że „jakoś to się wyjaśni”. Spoiler: nie wyjaśniło się.

Statystyki nie kłamią: 73% najemców nie sprawdza wszystkiego

Z badań rynku nieruchomości przeprowadzonych na początku 2025 roku wynika, że ponad 70% osób poszukujących mieszkania skupia się na ogólnym wrażeniu i lokalizacji, ignorując stan techniczny sprzętów wymienionych w ofercie. W Polsce sytuacja jest o tyle trudna, że przy obecnym deficycie mieszkań (brakuje nam wciąż ok. 1,5 mln lokali), presja czasu przy oględzinach jest ogromna.

Dlaczego treść ogłoszenia o wynajmie mieszkania może Cię wprowadzić w błąd - image 1

Co zaskoczyło mnie najbardziej w rozmowach z prawnikami? Otóż ogłoszenie w internecie nie jest ofertą handlową w rozumieniu prawa, lecz jedynie zaproszeniem do zawarcia umowy. Jeśli zmywarka była w opisie na portalu, ale nie znalazła się w podpisanej umowie najmu – prawnie ona nie istnieje.

Na co musisz zwrócić uwagę przed podpisaniem umowy?

  • Zasada „wydrukowanego ogłoszenia”: Eksperci radzą, aby na oględziny zabrać fizyczny wydruk oferty. Odhaczaj punkt po punkcie: czy jest płyta indukcyjna, czy działa klimatyzacja, czy zmywarka faktycznie tam stoi.
  • Magiczne 10 dni: Wiele osób uważa, że podpisanie protokołu kończy sprawę. Nic bardziej mylnego. Zgodnie z dobrą praktyką (i orzecznictwem), masz około 10 dni na zgłoszenie wad ukrytych listem poleconym.
  • Presja czasu to Twój wróg: Zarządcy celowo planują oględziny co 15 minut. Nie daj się poganiać. Masz prawo sprawdzić każdy odpływ i każde gniazdko.

Czy zmywarka jest warta walki w sądzie?

W przypadku wspomnianych studentów, administracja przyznała się do „nieścisłości” w ogłoszeniu, ale odmówiła montażu urządzenia. Zaproponowano im jedyne rozwiązanie: mogą kupić zmywarkę na własny koszt. W Polsce koszt zakupu i montażu podstawowego modelu to wydatek rzędu 1500–2500 zł. Czy warto tracić energię na spór prawny o taką kwotę?

Byłem świadkiem sytuacji, w której najemca wynegocjował obniżkę czynszu o 50 zł miesięcznie właśnie ze względu na brak sprzętu obiecanego w ogłoszeniu. To realny pieniądz, który w skali roku pozwala na sfinansowanie własnego urządzenia.

Praktyczny lifehack: Zdjęcia to Twoja polisa ubezpieczeniowa

Zamiast polegać na pamięci, podczas oględzin rób zdjęcia wnętrz szuflad i podłączeń pod zlewem. Jeśli widzisz miejsce na zmywarkę, ale urządzenia brak – zapytaj o to wprost i wymuś wpisanie sprzętu do protokołu zdawczo-odbiorczego przed złożeniem podpisu.

A jak wygląda Wasza kuchnia? Czy kiedykolwiek poczuliście się oszukani przez piękne zdjęcia w ogłoszeniu, które miały niewiele wspólnego z rzeczywistością? Dajcie znać w komentarzach!

Przewijanie do góry