Wielu z nas kojarzy pieczenie z ogromnymi rachunkami za prąd i skomplikowaną obsługą wielkich urządzeń. Tymczasem najnowsze trendy w polskiej kuchni na rok 2025 pokazują, że małe piekarniki elektryczne typu „low watt” stają się hitem nie tylko w mieszkaniach studentów, ale i w profesjonalnych pracowniach cukierniczych. Jak to możliwe, że urządzenie zużywające tyle energii co suszarka do włosów, potrafi upiec idealną bezę lub soczystego kurczaka?
Zauważyłem ciekawą zależność: według ostatnich raportów z rynku AGD, ponad 60% użytkowników w Polsce zaczyna zwracać uwagę nie na liczbę funkcji, ale na realny pobór mocy na jedną grzałkę. W dobie rosnących cen energii, wybór modelu, który efektywnie zarządza każdym watem, to już nie oszczędność, a konieczność.
Pułapka wysokiej mocy, czyli dlaczego więcej nie zawsze znaczy lepiej
Często myślimy, że piekarnik musi mieć 3000W, aby szybko nagrzać wnętrze. To jeden z najczęstszych mitów. W rzeczywistości, nowoczesne modele takie jak Kirin KBO-190LW potrzebują zaledwie 285W na jeden element grzejny. Przy włączonej górnej i dolnej grzałce, całkowity pobór to tylko 570W.
Eksperci od efektywności energetycznej podkreślają, że kluczem jest izolacja termiczna i stal nierdzewna, a nie „brutalna siła” prądu. Używając modelu o niskiej mocy, unikamy ryzyka przeciążenia instalacji w starszych blokach, co w Polsce wciąż jest częstym problemem podczas świątecznych przygotowań.
Trzy urządzenia, które zmieniły zasady gry w 2025 roku
W moich testach i analizach opinii użytkowników, trzy marki wybijają się na prowadzenie, oferując balans między ceną a technologią puszczania ciepła w obieg.

- MITO Fantasy 2 MO-888: To gigant o pojemności 33 litrów, który mimo rozmiarów zużywa tylko 450W na grzałkę. Posiada funkcję rożna, która pozwala na upieczenie całego kurczaka przy minimalnym nakładzie energii.
- Cosmos CO-9919R: Solidny wybór codzienny. Pozwala na regulację temperatury do 250 stopni Celsjusza, co jest rzadkością w segmencie energooszczędnym.
- Kirin Omni KBO-100: Idealny dla singli lub małych rodzin. Przy pojemności 10 litrów mieści się na każdym blacie, a funkcja „stay on” pozwala na precyzyjne suszenie produktów bez obawy o wyłączenie timera.
Sekret tkwi w konwekcji, czyli jak piec na kilku poziomach jednocześnie
Czy wiedzieliście, że 73% osób piekących ciastka narzeka na ich nierównomierne zbrumienienie? Rozwiązaniem nie jest wyższa temperatura, ale wentylator konwekcyjny. Modele takie jak te od marki Oxone wykorzystują technologię halogenową 360 stopni. Dzięki temu ciepłe powietrze dociera w każdy zakamarek, a my możemy piec dwa arkusze pierników jednocześnie, skracając czas pracy o połowę.
Mała wskazówka z mojej praktyki: Jeśli Wasz piekarnik ma oddzielne sterowanie górną i dolną grzałką (jak np. w modelu Sekai OV-180), możecie uniknąć przypalenia spodu ciasta, wyłączając dolny element na ostatnie 10 minut pieczenia. To prosta technika, której wielu amatorów nie stosuje, a która decyduje o sukcesie wypieku.
Premium w kuchni: Kiedy warto zainwestować więcej?
Dla osób planujących domowy biznes lub posiadających dużą rodzinę, standardowe modele nablatowe mogą okazać się niewystarczające. W segmencie premium prym wiedzie Bosch HBG676ES1. To 71 litrów niemieckiej technologii, która dzięki systemowi samooczyszczania i sensorom wilgotności robi niemal wszystko za nas. Choć cena w złotówkach jest znacznie wyższa, koszt eksploatacji w przeliczeniu na 1 kg wypieku bywa zaskakująco niski dzięki inteligentnemu zarządzaniu ciepłem.
Na co zwrócić uwagę przed zakupem (Lista kontrolna):
- Pojemność: 10-20 litrów do kanapek i mniejszych dań; powyżej 30 litrów do ciast i mięs.
- Moc (Watt): Szukaj wartości 200-500W na grzałkę, aby nie obciążać portfela.
- Materiał: Stal nierdzewna to gwarancja, że piekarnik przetrwa lata intensywnego użytkowania.
- Multifunkcyjność: Modele 5-w-1 (np. Oxone OX-276) mogą zastąpić frytkownicę beztłuszczową, toster i dehydrator.
Warto też wspomnieć o lokalnym kontekście – w Polsce coraz popularniejsze stają się posiłki typu „jednogarnkowe z piekarnika”. Nowoczesne małe piekarniki o niskiej mocy idealnie wpisują się w ten trend, pozwalając na szybkie przygotowanie obiadu bez konieczności rozgrzewania ogromnego urządzenia do zabudowy.
A Wy jakiego urządzenia używacie najczęściej do domowych wypieków – stawiacie na klasyczną zabudowę czy mniejsze, sprytniejsze rozwiązania nablatowe?



