Dlaczego były steward rzucił pracę w chmurach i sprzedał dom dla rzemieślniczych lodów

Dlaczego były steward rzucił pracę w chmurach i sprzedał dom dla rzemieślniczych lodów

Wyobraź sobie, że masz stabilną pracę jako szef personelu pokładowego, zwiedzasz świat i zarabiasz świetne pieniądze. Większość osób uznałaby to za szczyt marzeń. Jednak Luciano Barosio w wieku 45 lat postanowił postawić wszystko na jedną kartę. Sprzedał swój dom, zainwestował każdą zaoszczędzoną złotówkę i zaryzykował przyszłość rodziny, by otworzyć lodziarnię, choć nie miał o tym zielonego pojęcia. To nie jest tylko historia o deserach, to lekcja o tym, jak procedury bezpieczeństwa z lotnictwa mogą stworzyć kulinarny imperium.

Ryzykowny manewr: z samolotu do laboratorium smaku

Kiedy Luciano ogłosił, że rezygnuje z pracy po 12 latach w liniach lotniczych LAN, jego najbliżsi próbowali go powstrzymać. Branża gastronomiczna jest brutalna – według statystyk rynkowych z 2024 roku, prawie 60% nowych restauracji i kawiarni zamyka się w ciągu pierwszego roku działalności. On jednak miał wizję, której nie potrafił odpuścić.

Co ciekawe, Luciano nie odziedziczył tajnych receptur po dziadku z Włoch. Był kompletnym amatorem. Zamiast jednak zgadywać, postąpił jak profesjonalista: zatrudnił najlepszego mistrza lodziarstwa w Argentynie, Ariela Segessera. Przez półtora roku, zanim otworzył pierwszy lokal Schock.BA w Acassuso, uczył się wszystkiego od zera – od chemii składników po mechanikę maszyn.

Procedury lotnicze w służbie deserów

Wielu przedsiębiorców bagatelizuje detale, ale nie były steward. Luciano przeniósł rygor z kokpitu prosto do swojej kuchni. To właśnie ten „insiderski” sznyt sprawił, że jego lodziarnia przetrwała tam, gdzie inni polegli. W jego firmie obowiązują zasady, które mogą wydawać się przesadzone:

  • Zasada trzech sprawdzeń: Każda maszyna do produkcji lodów jest kontrolowana trzy razy przed startem, dokładnie tak samo jak systemy w Boeingu czy Airbusie.
  • Szkoła obsługi: Pracownicy nie są tylko sprzedawcami, są „gospodarzami”. Luciano szkoli ich z mowy ciała, sposobu stania i gestykulacji, korzystając z podręczników dla personelu pokładowego.
  • Logistyka przetrwania: Podczas pandemii w 2020 roku, zamiast zamknąć biznes, Barosio osobiście dostarczał lody pod drzwi klientów, traktując każdy dom jak pasażera pierwszej klasy.

Dlaczego były steward rzucił pracę w chmurach i sprzedał dom dla rzemieślniczych lodów - image 1

Smaki, które podbiły USA i Argentynę

Lody w Argentynie to poważna sprawa. Eksperci branżowi zauważają, że argentyński rynek lodów rzemieślniczych wart jest miliony dolarów, a sami Argentyńczycy uważają się za uczniów, którzy przerosli włoskich mistrzów. Schock.BA udowodnił to, otwierając filię w Michigan w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie, przyzwyczajeni do masowych lodów typu „soft”, oszaleli na punkcie smaków Luciano.

Czego warto spróbować w Schock.BA? Portfolio 36 smaków zawiera prawdziwe perełki, które powstają wyłącznie ze świeżych produktów z targu w Beccar:

  • Sambaschock: Flagowy smak na bazie zabaglione z karmelizowanymi migdałami.
  • Dulce de leche de ensueño: Połączenie klasycznego argentyńskiego kajmaku z prażonymi migdałami w białej czekoladzie.
  • Manacuyá: Orzeźwiający, wegański miks banana i marakui.
  • Salty Caramel: Idealny balans słodyczy i soli, przypominający legendarne cukierki Butter Toffee.

Ciekawym rozwiązaniem jest Schockcito – miniaturowy rożek (60g) za około 4900 peso (ok. 20 zł). Według trendów na lata 2025-2026, konsumenci coraz częściej szukają „małych luksusów”, które pozwalają cieszyć się smakiem bez liczenia kalorii. To był strzał w dziesiątkę pod względem psychologii sprzedaży.

Ekspansja bez granic: plan na 2026 rok

Obecnie marka posiada 7 dochodowych lokali, ale to dopiero początek. W planach na 2026 rok jest otwarcie kolejnych 5 punktów w najbardziej prestiżowych dzielnicach Buenos Aires oraz dalsza ekspansja do Chile, Hiszpanii i Urugwaju. Luciano Barosio udowodnił, że „miękkie lądowanie” w biznesie jest możliwe, jeśli połączy się pasję z niemal wojskową dyscypliną.

Być może Ty też masz pomysł, który wszyscy Twoi znajomi uważają za szalony? Czasami największe ryzyko to nie podjąć żadnego wyzwania. Zastanów się: jakie doświadczenie z Twojej obecnej pracy mógłbyś wykorzystać, aby stworzyć coś, czego brakuje na rynku?

Czy zdarzyło Wam się kiedyś porzucić bezpieczny etat dla niepewnej pasji i jak potoczyła się ta historia? Dajcie znać w komentarzach!

Przewijanie do góry