Wyobraź sobie ogród, w którym każda przycięta gałązka ma swoją historię, a pod ziemią śpią cebulki posadzone jeszcze przed wybuchem I wojny światowej. Większość z nas walczy o utrzymanie przy życiu paprotki w salonie, tymczasem w sercu Surrey Hills rodzina Caroe od ponad stu lat pielęgnuje pięcioakrowy ekosystem, który rzuca wyzwanie nowoczesnemu ogrodnictwu.
Dom, który „urósł” z pasji do przyjęć
Wszystko zaczęło się od Williama Douglasa Caroe, architekta nurtu Arts and Crafts, który szukał miejsca na wiejskie bankiety. Zamiast budować od zera, odrestaurował XVI-wieczny dom, stosując zasadę „new old house” – zachowania duszy przy jednoczesnym dodaniu nowoczesnego komfortu. To podejście widać w każdym zakamarku posiadłości Vann do dziś.
Co ciekawe, badania nad rynkiem nieruchomości w 2024 roku wykazują, że ogrody o historycznym rodowodzie podnoszą wartość brytyjskich rezydencji o średnio 22-25%. Ale dla Olivera i Emily Caroe, obecnych właścicieli, to nie biznes, lecz emocjonalny dług wobec przodków.
Ręka legendarnej Gertrude Jekyll
Czy wiedzieliście, że jeden z najpiękniejszych wodnych ogrodów w Anglii powstał dzięki sąsiedzkiej pomocy? Rodzina Caroe poprosiła o wsparcie samą Gertrude Jekyll, ikonę światowego ogrodnictwa. To ona przekazała setki roślin ze swojej prywatnej szkółki, w tym 70 cebulek szachownicy kostkowatej (Fritillaria meleagris).
- Dziś te 70 roślin rozrosło się w populację liczącą tysiące sztuk.
- Kamienna pergola z lokalnego piaskowca Bargate prowadzi wprost do stawów, które Jekyll zaprojektowała tak, by natura wydawała się dzika, choć jest precyzyjnie zaplanowana.
- W ogrodzie można znaleźć ślady cięć na krzewach wykonane ręką ogrodników sprzed 50, a nawet 100 lat.
W Polsce rzadko spotykamy taką ciągłość pokoleniową w prywatnych rękach, głównie ze względu na zawirowania historyczne. Jednak trend na tzw. „ogrody naturalistyczne”, który w 2025 roku zdominował polskie portale wnętrzarskie, czerpie garściami właśnie z takich miejsc jak Vann.

Od uprawy komercyjnej do ekologicznej rewolucji
Historia Vann nie zawsze była usłana różami. Po śmierci założyciela ogród zaczął podupadać. Zmieniła to dopiero Mary, matka obecnych właścicieli. Potrafiła pracować w ogrodzie przez 15 godzin dziennie, jednocześnie wychowując piątkę dzieci i pracując jako lekarka. Była jedną z tych osób, które uznawały tylko jedną zasadę: nigdy nie depczemy rabat kwiatowych.
Dzisiejsze podejście rodzeństwa Caroe jest jednak inne. Zamiast obsesyjnego pielenia, postawili na zrównoważony rozwój. Według najnowszych raportów ekologicznych, pozostawienie wysokiej trawy w sadach zwiększa populację owocówek i pszczół o ponad 40%. W Vann trawa rośnie wysoko, a ogród prowadzony jest całkowicie organicznie.
Klimat się zmienia, ogrody też musza
W rozmowie ze specjalistami, Oliver Caroe zauważa, że współczesne ogrodnictwo to walka z czasem i klimatem. 73% starych jesionów w Anglii jest zagrożonych przez chorobę ash dieback. W Vann również pojawiają się szkodniki, jak ćma bukszpanowa, która niszczy strukturę formowanych żywopłotów.
Moja rada dla Was? Jeśli planujecie ogród w 2025 roku, nie szukajcie doskonałości. W Vann celowo rezygnuje się ze zbyt sztywnego planowania. „Gdy systematyzujesz, coś tracisz” – mówi Oliver. Pozwól naturze na odrobinę chaosu.
Sekret dragonów i ważek
Dzięki zmianie podejścia na eko, stawy w Vann stały się siedliskiem rzadkich gatunków ważek. To doskonały przykład na to, jak stuletnia struktura może służyć nowoczesnej ochronie biosfery. Zamiast chemii, rodzina stawia na retencję wody i bioróżnorodność – to lekcja, którą warto przenieść do polskich ogrodów, zwłaszcza w obliczu coraz suchszych letnich miesięcy.
A Ty? Czy w Twoim ogrodzie (lub na balkonie) jest miejsce na odrobinę „kontrolowanej dzikości”, czy wolisz jednak idealnie przystrzyżony trawnik?
Vann jest otwarte dla zwiedzających wiosną i wczesnym latem – to idealny moment, by zobaczyć, jak historia dosłownie rozkwita na Twoich oczach.



