Stoisz przed półką w Action i widzisz niepozorną butelkę za mniej niż 7 złotych. Czy produkt w cenie jednej kawy może faktycznie zdziałać cuda? W dobie rosnącej inflacji i cen chemii domowej, które w 2024 roku wzrosły w Polsce średnio o 12-15%, znalezienie taniego zamiennika drogich marek staje się sportem narodowym. Postanowiłam sprawdzić legendarny uniwersalny środek czyszczący A Good Clean, o którym huczy na polskich grupach zrzeszających fanów zakupów w Action.
Wynik testu? Zaskakujący. Ten produkt udowodnił, że cena nie zawsze idzie w parze z jakością, ale ma też jedną słabość, która może Cię zirytować podczas sprzątania łazienki.
Eko-skład za grosze, czyli co kryje się w butelce
Zacznijmy od faktów, które rzadko czytamy na etykietach. A Good Clean to marka holenderskiego pochodzenia, która mocno stawia na ekologię. Aż 98% składników aktywnych jest pochodzenia naturalnego, a butelka w 100% nadaje się do recyklingu. W Polsce, gdzie według ostatnich raportów rynkowych już co trzeci konsument deklaruje wybór produktów „eko”, taka informacja to ogromny atut. Szczególnie gdy płacisz za nią ułamek ceny, którą musiałbyś zostawić w popularnych drogeriach za produkty o podobnym składzie.
Ale czy „naturalny” oznacza „skuteczny”? Przetestowałam go w sytuacjach ekstremalnych.
Kuchnia w ogniu (tłuszczu): Pojedynek z profesjonalistami
Do testu wybrałam grill elektryczny, którego nie czyściłam przez tydzień. Zaschnięty tłuszcz to zmora każdego, kto kocha gotować. Zamiast porównywać go z byle czym, postawiłam naprzeciw niego profesjonalny środek do stali nierdzewnej, który kosztuje ponad trzy razy więcej.
Moje spostrzeżenia podczas testu:
- Spray z Action potrzebuje chwili „oddechu” – warto zostawić go na powierzchni na 30-60 sekund.
- W przypadku starych plam tłuszczu musiałam użyć szorstkiej strony gąbki.
- Efekt końcowy był identyczny jak przy użyciu drogiego preparatu.
Było warto? Jeśli masz chwilę cierpliwości i nie boisz się użyć odrobiny siły mięśni, zaoszczędzisz sporo pieniędzy. W kuchni ten środek to prawdziwy „game changer”.

Plamy na dywanie i kawowe wpadki na ubraniach
To tutaj zaczęło się robić naprawdę ciekawie. Polska społeczność na Facebooku regularnie donosi, że A Good Clean radzi sobie z plamami po trawie, keczupie czy flamastrach. Sprawdziłam to na świeżej plamie z kawy na jasnej tkaninie.
Zastosowałam trik, który polecają internautki: spryskać i zostawić do całkowitego wyschnięcia. Bez prania, bez tarcia. Efekt? Plama zniknęła. Jednak tutaj ważna uwaga dla Ciebie: zawsze rób próbę w niewidocznym miejscu. Jedna z użytkowniczek zgłaszała, że środek odbarwił jej biały T-shirt, choć u mnie na bawełnie nic złego się nie stało.
Gdzie ten środek polega? Uważaj na łazienkę
Mimo nazwy „uniwersalny”, ten produkt ma swoją piętę achillesową. Jest nią kamień wodny. W Polsce, zwłaszcza w większych miastach jak Warszawa czy Kraków, woda jest bardzo twarda. Badania pokazują, że osady wapienne to najczęstszy problem w polskich łazienkach.
Przetestowałam spray na baterii wannowej pokrytej białym nalotem. Efekt po wypolerowaniu mikrofibrą? Bateria lśniła, ale plamy z kamienia nadal tam były. Tutaj fizyka i chemia są nieubłagane – środek o neutralnym pH i łagodnym składzie nie przegryzie się przez twardy wapń. Jeśli Twoim celem jest walka z osadem w kabinie prysznicowej, lepiej sięgnij po dedykowany środek z Action z tej samej linii, przeznaczony typowo do łazienek.
Szybkie podsumowanie: Plusy i minusy
- + Cena: W Action zapłacisz około 6,99 zł. W sklepach internetowych widziałam go nawet za 15-20 zł!
- + Zapach: Nuty rozmarynu i imbiru są obłędne. Przypominają luksusowe świece zapachowe, a nie duszny chlor.
- + Zastosowanie: Idealny do luster (zero smug!), szafek kuchennych i tapicerki.
- – Trwałość zapachu: Niestety, piękna woń znika z pomieszczenia po około 10 minutach.
- – Wydajność przy tłuszczu: Wymaga więcej „szorowania” niż agresywna chemia.
Lifehack dla Twojego domu
Jeśli chcesz, aby Twoje mieszkanie pachniało świeżością dłużej, spryskaj tym środkiem materiałową wycieraczkę przed drzwiami lub tył zasłon. Naturalne olejki zawarte w składzie będą uwalniać delikatny aromat przy każdym ruchu powietrza, a Ty unikniesz wdychania sztucznych odświeżaczy.
Słuchajcie, czy za 39 czeskich koron (czyli nasze grosze) warto mieć ten spray w szafce? Moim zdaniem tak, szczególnie jeśli masz dzieci, które brudzą wszystko, czego dotkną. To solidny zawodnik do codziennych zadań specjalnych.
A Wy jakich produktów z Action nigdy nie wyrzucilibyście ze swojej listy zakupów? Czy ten spray też u Was „nie domywa” kamienia, czy może macie na to jakiś sposób?



